Resort przyśpieszy, a jest jakiś plan B?

Agnieszka Berger
opublikowano: 2004-02-16 00:00

Resort skarbu deklaruje szybkie decyzje prywatyzacyjne. A jeśli znów się nie uda? Będzie wyprzedaż dużych resztówek?

Zbigniew Kaniewski, minister skarbu, zapowiedział, że w najbliższych dniach MSP złoży Eureko ofertę kończącą spór w PZU. Z końcem marca zaś konkretny kształt mają przybrać prywatyzacje PKO BP, Polskiego Górnictwa Naftowego i Gazownictwa, Grupy Lotos i G-8.

To istotne deklaracje. Zwłaszcza, że minister Kaniewski od kilku dni ma na biurku dokument przygotowany przez ministerialny zespół analiz, z którego wynika, że po raz kolejny może nie udać się zrealizować planu prywatyzacji. Wynika z niego, że na 2005 r. przesunie się prywatyzacja PKO BP, PGNiG czy Południowego Koncernu Energetycznego.

— To czarny scenariusz — mówi Janusz Kwiatkowski, rzecznik MSP.

Oparty na faktach

Ten scenariusz nie jest jednak owocem czarnowidztwa ministerialnych analityków, lecz efektem dotychczasowej pracy resortu.

— Analizy wykazały, że na wprowadzenie spółki na giełdę potrzeba od 8 do 14 miesięcy — wyjaśnia Janusz Kwiatkowski.

Jego zdaniem, podobny scenariusz obejmie prywatyzacje planowane na 2004 r., ale tylko wtedy, gdy... resort nie usprawni swoich procedur.

— Nadal twierdzimy, że zrealizujemy plan — mówi rzecznik.

Rzeczywiście Zbigniew Kaniewski, obejmując urząd szefa MSP, wielokrotnie deklarował, że zrobi wszystko, żeby zrealizować zaplanowane na 2004 r. przychody z prywatyzacji na poziomie 8,8 mld zł. Co jednak, jeśli piątkowe zapowiedzi ministra skarbu nie znajdą odzwierciedlenia w rzeczywistości?

W takiej sytuacji najprostszą drogą do realizacji zapisanych w budżecie wpływów byłaby wyprzedaż resztówek. Najwięcej MSP może dostać za KGHM. Sporo pieniędzy można wziąć za Telekomunikację (TP SA) i niewielkie resztówki akcji banków.

— To logiczne rozwiązanie — zwłaszcza w tym roku, kiedy grozi nam przekroczenie bariery 55 proc. w relacji długu publicznego do PKB i presja na duże wpływy z prywatyzacji jest silna. Sprzedaż resztówek jest politycznie znacznie łatwiejsza niż rozpoczynanie prywatyzacji, więc taki scenariusz wydaje się prawdopodobny — uważa Jacek Wiśniewski, szef zespołu analiz w Pekao.

Znowu nas zadłużą

Mirosław Gronicki, główny ekonimista Banku Millennium, jest pesymistą.

— Sądzę, że w tym roku rząd po raz kolejny pogodzi się z faktem, że nie udało się zrealizować wpływów z prywatyzacji na zakładanym poziomie i zwiększy zadłużenie. Nie przypuszczam, żeby planowo wyprzedano resztówki, które stanowią rezerwę. Bardziej prawdopodobna wydaje się ratunkowa sprzedaż jednej lub dwóch pod koniec roku — podobnie jak to uczyniono z TP SA — uważa Mirosław Gronicki.

Zbigniew Kaniewski stwierdził, że inwestorzy powinni bacznie obserwować teraz jego działania. Będą. Tego może być pewien.

Organizator

Puls Biznesu

Autor rankingu

Coface

Partner strategiczny

Alior

Partnerzy

GPW Orlen Targi Kielce Energa Obrót