Resort skarbu deklaruje szybkie decyzje prywatyzacyjne. A jeśli znów się nie uda? Będzie wyprzedaż dużych resztówek?
Zbigniew Kaniewski, minister skarbu, zapowiedział, że w najbliższych dniach MSP złoży Eureko ofertę kończącą spór w PZU. Z końcem marca zaś konkretny kształt mają przybrać prywatyzacje PKO BP, Polskiego Górnictwa Naftowego i Gazownictwa, Grupy Lotos i G-8.
To istotne deklaracje. Zwłaszcza, że minister Kaniewski od kilku dni ma na biurku dokument przygotowany przez ministerialny zespół analiz, z którego wynika, że po raz kolejny może nie udać się zrealizować planu prywatyzacji. Wynika z niego, że na 2005 r. przesunie się prywatyzacja PKO BP, PGNiG czy Południowego Koncernu Energetycznego.
— To czarny scenariusz — mówi Janusz Kwiatkowski, rzecznik MSP.
Oparty na faktach
Ten scenariusz nie jest jednak owocem czarnowidztwa ministerialnych analityków, lecz efektem dotychczasowej pracy resortu.
— Analizy wykazały, że na wprowadzenie spółki na giełdę potrzeba od 8 do 14 miesięcy — wyjaśnia Janusz Kwiatkowski.
Jego zdaniem, podobny scenariusz obejmie prywatyzacje planowane na 2004 r., ale tylko wtedy, gdy... resort nie usprawni swoich procedur.
— Nadal twierdzimy, że zrealizujemy plan — mówi rzecznik.
Rzeczywiście Zbigniew Kaniewski, obejmując urząd szefa MSP, wielokrotnie deklarował, że zrobi wszystko, żeby zrealizować zaplanowane na 2004 r. przychody z prywatyzacji na poziomie 8,8 mld zł. Co jednak, jeśli piątkowe zapowiedzi ministra skarbu nie znajdą odzwierciedlenia w rzeczywistości?
W takiej sytuacji najprostszą drogą do realizacji zapisanych w budżecie wpływów byłaby wyprzedaż resztówek. Najwięcej MSP może dostać za KGHM. Sporo pieniędzy można wziąć za Telekomunikację (TP SA) i niewielkie resztówki akcji banków.
— To logiczne rozwiązanie — zwłaszcza w tym roku, kiedy grozi nam przekroczenie bariery 55 proc. w relacji długu publicznego do PKB i presja na duże wpływy z prywatyzacji jest silna. Sprzedaż resztówek jest politycznie znacznie łatwiejsza niż rozpoczynanie prywatyzacji, więc taki scenariusz wydaje się prawdopodobny — uważa Jacek Wiśniewski, szef zespołu analiz w Pekao.
Znowu nas zadłużą
Mirosław Gronicki, główny ekonimista Banku Millennium, jest pesymistą.
— Sądzę, że w tym roku rząd po raz kolejny pogodzi się z faktem, że nie udało się zrealizować wpływów z prywatyzacji na zakładanym poziomie i zwiększy zadłużenie. Nie przypuszczam, żeby planowo wyprzedano resztówki, które stanowią rezerwę. Bardziej prawdopodobna wydaje się ratunkowa sprzedaż jednej lub dwóch pod koniec roku — podobnie jak to uczyniono z TP SA — uważa Mirosław Gronicki.
Zbigniew Kaniewski stwierdził, że inwestorzy powinni bacznie obserwować teraz jego działania. Będą. Tego może być pewien.



