Resztówki pod młotek dopiero po wyborach

Agnieszka Berger
opublikowano: 15-07-2005, 00:00

MSP nie widzi szans, by przed wyborami sprzedać Vattenfallowi duże resztówki akcji EW i GZE. Nowy rząd czekają trudne negocjacje.

Dariusz Witkowski, wiceminister skarbu odpowiedzialny za prywatyzację, zapewnia, że przygotowania do sprzedaży szwedzkiemu Vattenfallowi resztówek akcji Elektrociepłowni Warszawskich (EW) i Górnośląskiego Zakładu Elektroenergetycznego (GZE) toczą się nieprzerwanie. Zainteresowanie deklaruje i sprzedający, i kupujący, nie widać jednak w sprawie szczególnych postępów. Ministerstwo Skarbu Państwa (MSP) nadal nie zaktualizowało wyceny obu dużych, choć mniejszościowych pakietów akcji, a co za tym idzie, nie rozpoczęło z inwestorem formalnych negocjacji cenowych.

Po co im te akcje

Dlaczego MSP się nie spieszy? Oferta Vattenfalla z konkretną propozycją finansową leży w MSP już od grudnia ubiegłego roku. Problem w tym, że jest to prawdopodobnie propozycja zdecydowanie niesatysfakcjonująca.

— Nie jest łatwo sprzedać 25-proc. resztówkę akcji spółki, w której reszta udziałów wraz z kontrolą należy do inwestora — twierdzi Dariusz Witkowski.

Minister deklaruje, że dla przyspieszenia transakcji chce powiązać ze sobą sprzedaż obu resztówek. Nie wyjaśnia, co kryje się za tą deklaracją, można się jednak domyślać, że chodzi o możliwości, jakie stwarza sprzedającemu umowa prywatyzacyjna EW.

Zapisano w niej, że jeśli inwestor nie kupi ostatniego pakietu kontrolowanego przez skarb państwa, ministerstwo będzie mogło doprowadzić do upublicznienia spółki i sprzedać akcje na giełdzie. Jeśli Vattenfall nie chce mieć kłopotu w postaci niepotrzebnej oferty publicznej, może zdecyduje się zaoferować nieco więcej za obie resztówki.

Ku przestrodze

Mimo tych możliwości Dariusz Witkowski nie tryska optymizmem. Obiecuje, że będzie kontynuował prace nad projektem, ale przyznaje, że nie ma szans na sfinalizowanie transakcji przed wyborami.

Z potencjalnie cennymi, ale trudnymi do sprzedania resztówkami będzie więc borykał się już następny rząd. Być może kłopoty z ich spieniężeniem staną się przestrogą dla autorów następnych transakcji prywatyzacyjnych, których w energetyce powinno być w najbliższych latach sporo. Jeśli nowy rząd będzie realizował np. pomysły prywatyzacyjne PiS, które — jak deklaruje Kazimierz Marcinkiewicz — chce, by skarb państwa zachował bierną kontrolę (czyli mniejszościowe pakiety akcji) w kilkudziesięciu spółkach, następne ekipy mogą mieć podobne kłopoty z dokończeniem kolejnych prywatyzacji.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Agnieszka Berger

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu