Rodzina Kulczyków nie odpuściła Ukrainy

W sierpniu Polenergia International ma pokazać studium wykonalności połączenia energetycznego Polska — Ukraina. Nasz sąsiad do niego prze, my hamujemy

Z pasji do energetyki i Ukrainy znany był Jan Kulczyk, zmarły przed dwoma laty najbogatszy Polak. Wydobywał tam gaz poprzez firmę Serinus Energy, planował też inwestycje w energetykę poprzez firmę Polenergia International. Wielokrotnie mówił o planach zawojowania ukraińskiej energetyki. Po śmierci Jana Kulczyka stery w Kulczyk Investments, rodzinnej firmie inwestycyjnej, przejęły jego dzieci. Uwagą obdarzają na razie głównie branżę technologiczną. Dotychczas nie podjęły żadnej decyzji, która mogłaby wskazywać na ich pasję do energetyki lub rynków wschodnich. Wygląda jednak na to, że ani energetyki, ani Wschodu nie odpuszczą.

Zobacz więcej

REALIZUJE PLAN: Sebastian Kulczyk, prezes Kulczyk Investments, odmówił komentarza na temat ukraińskich planów Polenergii International. Na razie firma realizuje plan nakreślony jeszcze przez jego ojca. O powodzeniu zadecyduje jednak wielka polityka. Fot. Marek Wiśniewski

Minister czeka

Ukraiński Energoatom, państwowy właściciel elektrowni jądrowej Chmielnicki, podał, że na początku 2017 r. zawiązane zostało konsorcjum trzech firm: polskiej Polenergii International, francuskiego EDF Trading i amerykańskiego Westinghouse’a. „To konsorcjum jest potencjalnym inwestorem w projekcie mostu energetycznego Ukraina — Unia Europejska i przygotowuje studium wykonalności. Studium ma zostać przedłożone ukraińskiemu Ministerstwu Energii i Przemysłu Węglowego w sierpniu 2017 r.” — napisał w odpowiedzi na nasze pytania Danylo Lavrenov, wicedyrektor ds. komunikacji zewnętrznej w Energoatomie. Polenergia International to spółka kontrolowana przez rodzinę Kulczyków, siostrzana w stosunku do Polenergii notowanej na warszawskiej giełdzie. Pierwsza działa na rynkach zagranicznych, druga inwestuje w Polsce.

Jeszcze za życia Jana Kulczyka, w połowie 2014 r., Polenergia International podpisała memorandum o współpracy z Energoatomem. Strony mówiły wówczas o „współpracy w zakresie projektowania i budowy elektrowni jądrowych oraz optymalnego wykorzystania produkcji energii jądrowej”. Była też mowa o uruchomieniu napowietrznej linii o napięciu 750 kV, na odcinku pomiędzy chmielnicką elektrownią a Rzeszowem (dziś działa tylko małe połączenie 220 kV). Kulczyk Investments odmówił nam komentarza w tej sprawie. Nie wiadomo więc, czy rodzinna firma chce w całości zrealizować plan nakreślony przez zmarłego miliardera, czy może tylko kontynuuje analizy, zanim zdecyduje o faktycznych inwestycjach. Nie będą to proste decyzje.

Prąd z Ukrainy

Projekt budowy mostu energetycznego Ukraina — Unia Europejska opiera się na kluczowym założeniu, że tą drogą Ukraina będzie eksportować prąd do Polski. O tym myślał Jan Kulczyk i nadal myśli Energoatom. „Zakładamy, że eksport energii na rynki europejskie będzie możliwy od 2020 r. Potrzebna jest jednak współpraca wszystkich zainteresowanych partnerów, w tym Polski” — pisze Danylo Lavrenov. Tymczasem wszystko wskazuje na to, że Polska będzie… głównym blokującym tę inicjatywę. Polskie PSE, operator systemu elektroenergetycznego, bierze wprawdzie udział w pracach grupy europejskich ekspertów, którzy mają ocenić możliwość przyłączenia ukraińskiej energetyki do systemu kontynentalnego, ale to o niczym nie świadczy. — Zwiększanie importu tańszego prądu z Ukrainy byłoby sprzeczne z polską polityką energetyczną — stwierdza chcąca zachować anonimowość osoba z otoczenia Piotra Naimskiego, pełnomocnika ds. strategicznej infrastruktury energetycznej.

Zadecyduje polityka

Nasz rozmówca przypomina, że jeśli chodzi o prąd, polski rząd postawił na utrzymanie niezależności energetycznej. Do realizacji tej strategii potrzebne jest zaś niezakłócone funkcjonowanie naszych kopalni i elektrowni węglowych, które dziś zapewniają blisko 90 proc. krajowej produkcji energii. Prąd z nich jest droższy od ukraińskiego atomu, co wynika m.in. ze specyfiki technologii. Ukraiński prąd zakłócałby więc rentowność polskich węglówek. Rząd nie chce na to pozwolić, a energetyka go w tym wspiera.

— To delikatna sprawa, ale na pewno zrobimy wszystko, by do tej inwestycji doszło najpóźniej, jak się da — mówi menedżer z jednej z państwowych grup energetycznych.

— Bez polskiego poparcia inwestycja nie zostanie zrealizowana — zauważa nasz rozmówca zbliżony do rządu. Energoatom zdaje sobie z tego sprawę. „Most energetyczny ma kluczowe znaczenie dla strategicznego partnerstwa pomiędzy Polską a Ukrainą, więc polityczne poparcie dla tego projektu jest bardzo ważne” — napisał Danylo Lavrenov.

Most z Litwą też drażni

Polski rząd patrzy niechętnie na wszystkie transgraniczne połączenia elektroenergetyczne, nie tylko polsko-ukraińskie. W 2015 r. ruszył most energetyczny Polska — Litwa. Inwestycja kosztowała 1,8 mld zł, z czego 725 mln zł to dofinansowanie unijne. Przed laty polski rząd spodziewał się, że prąd będzie tym połączeniem płynął z Polski na Litwę, ale jest na odwrót. Litwa importuje tani prąd ze Szwecji, z elektrowni wodnych, i w efekcie ma ceny niższe od polskich. Na import taniej energii z Litwy narzekał m.in. prezes PGE, a polski rząd nie pali się do realizacji drugiego etapu tej inwestycji, zwiększającego moce przesyłowe.

OKIEM EKSPERTA
Energoatom ma nadwyżki mocy

TADEUSZ IWAŃSKI, Ośrodek Studiów Wschodnich

Przyłączenie Ukrainy do europejskiego systemu elektroenergetycznego to przede wszystkim decyzja polityczna, choć jeszcze ważniejsze od polityki będzie spełnienie przez Ukrainę wielu wymagań. Chodzi o uporządkowanie i zliberalizowanie tamtejszego rynku energii, czyli np. oddzielenie dostawców energii od firm przesyłowych. Chodzi też o poradzenie sobie z patologiami na tym lukratywnym i zdominowanym przez oligarchów rynku. Ukraina jest połączeniem zainteresowana, bo to wiąże się z uniezależnieniem jej od Rosji, a także perspektywą uzyskania dodatkowych przychodów. Energoatom ma nadwyżki mocy, które chętnie sprzeda, a Europie Środkowej — wedle opinii Energoatomu — grozi deficyt. Dodatkowe przychody pozwoliłyby Ukrainie zbudować nowe bloki lub zmodernizować istniejące.

 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Magdalena Graniszewska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / Rodzina Kulczyków nie odpuściła Ukrainy