Rok prawdy na budowach

03-01-2018, 22:00

Na rozgrzanym do czerwoności rynku mieszkań pojawiają się kolejne rysy. Deweloperzy i budowlańcy wstrzymują oddech.

2017 r. był najintensywniejszym w historii wolnego rynku w Polsce — przekonują eksperci od nieruchomości w badaniu przeprowadzonym przez Cenatorium dla „PB” i Bankier.pl.

BOLĄCZKI BRANŻY:
Zobacz więcej

BOLĄCZKI BRANŻY:

Deweloperzy nie obawiają się braku chętnych na zakup mieszkania, gdyż popyt jest nadal rekordowy. Sen z powiek spędzają im natomiast rosnące ceny gruntów i kosztów budowy. Marek Wiśniewski

— Zgodnie z raportami bieżącymi spółek notowanych na giełdzie po raz kolejny wzrost sprzedanych mieszkań wyniósł średnio 25-30 proc. Wszystkie wskaźniki makroekonomiczne sprzyjały większemu poczuciu bezpieczeństwa Polaków. Rosło przeciętne wynagrodzenie, malało bezrobocie, branże HR przeżywały oblężenie. Do tego niskie stopy zachęcały osoby z gotówką do inwestycji w mieszkania, zamiast lokowania pieniędzy w bankach — tłumaczy Barbara Bugaj, starszy analityk ds. rynku nieruchomości w Cenatorium.

Budowlana gorączka

Zakupom sprzyjała także niska dynamika wzrostu stawek za metr, o czym świadczy m.in. przygotowywany przez Cenatorium indeks urban.one, który pokazuje kształtowanie się cen transakcyjnych mieszkań. W listopadzie 2017 r. wyniósł on 95,15 pkt., co oznacza, że był tylko o 0,10 pkt. wyższy niż przed miesiącem. W samejWarszawie ceny wzrosły o 0,49 pkt. Szaleństwo sprzedażowe trwało natomiast wiele miesięcy.

— Dostępne statystyki GUS pokazują, że do października 2017 r. w stolicy liczba mieszkań, na budowę których wydano pozwolenia, przekroczyła 20 tys., a mieszkań, których budowę rozpoczęto — ponad 17 tys.

Popyt nie maleje, ale coraz trudniej kupić działki. W dobrych miejscach kosztowały one w Warszawie nawet kilka tysięcy złotych za metr. Duże firmy deweloperskieposiadają jednak równie duże banki ziemi, dlatego problem braku gruntów nie hamuje u nich uruchamiana nowych inwestycji — wyjaśnia Barbara Bugaj. Podobne obserwacje ma Renata Osiecka, partner zarządzająca Axi Immo.

— Ze względu na wysoki popyt w największych aglomeracjach dostępność atrakcyjnych działek pod zabudowę mieszkaniową i komercyjną spadała, a ceny za 1 mkw. wzrosły o 10-20 proc. w porównaniu z ubiegłym rokiem. W 2018 r. możemy spodziewać się dalszego deficytu gruntów inwestycyjnych. Z drugiej strony wielu deweloperów już uzupełniło banki ziemi i kolejne zakupy są możliwe, ale będą dokładnie analizowane — komentuje Renata Osiecka.

Szybujące stawki

Wysokie koszty budowy i drogie grunty to największe bolączki spółek. Michał Kubicki, prezes Unimax Development, zwraca uwagę, że ceny gruntów osiągnęły wartości z lat 2006-08, a miejscami nawet je przewyższyły. Ceny realizacji powoli dobijają natomiast do poziomów sprzed 10 lat, co oznacza prawie 30-procentowy wzrost.

— W przypadkach wielu projektów rozpoczynanych pod koniec 2016 r. i w I połowie 2017 r. generalni wykonawcy zaczęli występować do inwestorów z wnioskami o dopłaty do kontraktów w ramach tzw. nadzwyczajnej zmiany okoliczności, których nie dało się przewidzieć w dniu podpisywania kontraktu — mówi Michał Kubicki.

Pojawiły się także pierwsze sądowe rozstrzygnięcia w tego typu sporach, na korzyść generalnych wykonawców.

— Przy marżach firm budowlanych na poziomie 3 proc. nie jest możliwe zaakceptowanie sytuacji, w której stal zbrojeniowa, usługi tynkarskie czy elewacyjne drożeją o 50 proc. podczas realizacji kontraktu. Rozpoczęły się więc także procesy upadłościowe firm generalnego wykonawstwa, które w 2018 r. rozleją się na cały kraj, powodując znaczące perturbacje dla inwestorów oraz kupujących mieszkania. Rok 2018 będzie więc czasem rynkowej weryfikacji kondycji finansowej zarówno firm budowlanych, jak i deweloperskich — prognozuje Michał Kubicki. Zdaniem Kuby Karlińskiego z firmy Magmillon, w 2018 r. koszty budowy będą dalej rosły.

— Ceny materiałów budowlanych idą w górę, ale kluczowy może okazać się wzrost pensji. Rynek pracownika stawia firmy budowlane w trudnej sytuacji — z brakiem rąk do pracy można poradzić sobie tylko w jeden sposób — zwiększając płace. Jednocześnie należy pamiętać, że zasoby ludzkie też są ograniczone, nawet jeśli na coraz większą skalę chłonąć będziemy pracowników ze wschodu Europy. Rok 2018 może pokazać, czy to przegrzanie rynku spowodowane liczbą inwestycji, czy trwała zmiana — uważa Kuba Karliński. © Ⓟ

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Anna Gołasa

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / Rok prawdy na budowach