Mnożą się niejasności wokół kupna akcji Stomilu Sanok, mogące potwierdzić istnienie grupy trzymającej giełdę. Zwłaszcza rola doradcy...
Wciąż nie otrzymaliśmy wiarygodnych wyjaśnień o kontrowersyjnej transakcji sprzedaży w 2003 r. akcji Stomilu Sanok przez Enterprise Investors (EI) grupie inwestorów finansowych (głównie funduszy emerytalnych). Wyjaśnienia — niestety niejednoznaczne — składa za to Grzegorz Stulgis, partner w Investor Relations Partners (IRP), znanej firmie doradczej założonej przez EI.
Zaprzeczenie IRP
Według korespondencji między stronami transakcji, Grzegorz Stulgis mógł ją „koordynować”, a zatem pobierać z tego tytułu prowizję lub inne wynagrodzenie. Jeżeli tak było w istocie, powstaje pytanie, dlaczego zarządzającym funduszami zależało na wyższej prowizji doradcy? Mogą przecież zostać posądzeni nie tylko o zmowę i manipulacje, ale także o stworzenie warunków sprzyjających korupcji.
IRP opublikowało wczoraj oświadczenie, że w transakcji nie uczestniczyło.
„Żaden z pracowników Investor Relations Partners nie świadczył usług w zakresie doradztwa przy transakcji sprzedaży akcji Stomil Sanok przez fundusze zarządzane przez Enterprise Investors, a tym samym nie mógł uczestniczyć w tzw. grupie trzymającej giełdę”— czytamy w oświadczeniu IRP.
Na potwierdzenie firma dołączyła oświadczenia Stomilu Sanok i EI, także zaprzeczające obecności doradcy przy transakcji. Grzegorz Stulgis przesłał nam ponadto kopię e-maila (reprodukujemy ją powyżej) od Jakuba Bentke z grupy PZU (organizował całą transakcję), który ma potwierdzać, że jego rola jako doradcy nie została przyjęta.
„Łęcki (prezes Stomilu — red.) twierdzi, że Wasza rola jest nieco spóźniona...” — pisze Jakub Bentke.
Dwuznaczna informacja
W tym samym liście jednak, mimo odrzucenia doradztwa IRP, Grzegorz Stulgis otrzymuje szczegółową informację o ofercie, jaką fundusze emerytalne skupione wokół Jakuba Bentke wysyłają do EI. Dlaczego nadawca informuje o szczegółach negocjacji kogoś, kto w nich już nie uczestniczy? Jakub Bentke nie potrafił nam tego wyjaśnić. Grzegorz Stulgis kazał zaś... zwrócić się do Jakuba Bentke.
— W żadnym z późniejszych maili nie byliśmy wymieniani. Nie dostawaliśmy już informacji — mówi Grzegorz Stulgis.
W opinii środowiska taka informacja jest bardzo dwuznaczna.
— Nie powinno się zdradzać tajemnicy negocjacji osobie z zewnątrz. Dla mnie to niezrozumiałe — komentuje znany negocjator uczestniczący w wielu dużych transakcjach rynkowych.
A jak to wygląda od strony prawnej?
— Jednoznacznie nie można tego zinterpretować. Czasami o warunkach poruszanych w negocjacjach informuje się osoby w nich nie uczestniczące. Jeśli jednak ktoś nie uczestniczy w żaden sposób w transakcji, takich informacji nie powinien otrzymywać — mówi Konrad Konarski, partner z kancelarii Baker & McKenzie.
Przypomnijmy, że Grzegorz Stulgis po transakcji wszedł do rady nadzorczej Stomilu razem z Tomaszem Mazurczakiem z DI BRE, który uczestniczył w negocjacjach, a potem sprzedał akcje spółki.