Ropa na światowych giełdach paliw drożeje w środę, drugą sesję z rzędu. Nie słabną bowiem obawy o zwiększenie popytu na paliwa grzewcze w USA, gdzie spodziewane jest pogorszenie pogody - podają brokerzy.
Temperatura powietrza na północnym-wschodzie USA może, po stosunkowo ciepłym okresie, spaść w przyszłym tygodniu poniżej średniej notowanej o tej porze - podają eksperci z National Weather Service. To oznacza wzrost popytu na olej opałowy.
Analitycy spodziewają się w środę w raporcie Departamentu Energii USA spadku zapasów ropy o 1,9 mln.
W zachodniej Europie nadal natomiast odczuwalne są skutki niedawnych wichur i sztormów, które spowodowały zakłócenia w
wydobyciu ropy na Morzu Północnym przez koncerny Royal Dutch/Shell i Statoil.
Coraz niespokojniej robi się także w Iraku przed wyznaczonymi na 30 stycznia wyborami powszechnymi.
"Luty będzie zimniejszym miesiącem niż tegoroczny styczeń, a dostawy ropy w takiej sytuacji, jaką mamy obecnie na świecie w wielu regionach, mogą być nieco +napięte+" - ocenia analityk Informa Global Markets w Londynie Peter Luxton.
"Jest też coraz więcej oznak tego, że OPEC zmniejsza produkcję i istnieje możliwość podjęcia decyzji o kolejnej obniżce dostaw ropy przez kartel" - dodał.
30 stycznia odbędzie się w Wiedniu posiedzenie grupy. Przedstawiciele OPEC z Kataru, Iranu i Wenezueli stwierdzili w
ubiegłym tygodniu, że kartel powinien obniżyć kolejny raz produkcję ropy, jeśli będzie to konieczne.
Podczas swojego poprzedniego spotkania w grudniu 2004 r. ministrowie z OPEC zdecydowali o cięciu produkcji ropy od 1
stycznia 2005 roku o 1 mln baryłek dziennie.
Tymczasem baryłka ropy Brent spod dna Morza Północnego w dostawach na luty zdrożała w środę w Londynie po południu o 38 centów do 43,50 USD.
W tym czasie lekka ropa WTI w handlu elektronicznym na NYMEX w Nowym Jorku zdrożała o 32 centy do 46,00 USD za baryłkę.