
Wycena kontraktów terminowych na ropę rosła o poranku w środę nawet o blisko 3 proc. by następnie wycofać się zdecydowanie poniżej tego progu i w dalszej części sesji zniwelować większość zysków.
Odmiana Brent była w pewnym momencie wyceniana na 105,85 USD za baryłkę, co oznaczało wzrost rzędu 2,9 proc. (ponad 3 USD). Aprecjacja wyhamowała jednak później do niecałego 1 proc. i nad ranem handel kształtował się na poziomie 103,96 USD za baryłkę.
We wtorek surowiec stracił aż 9,5 proc. notując największą dzienną korektę od marca br.
Choć eksperci podkreślają, że ropa boryka się z problemem niewystarczającej podaży, głównie z przyczyn technicznych i niedoinwestowania nowych projektów, jednak jej przyszłość obecnie jawi się w bladych kolorach.
Dzisiejsze odbicie może być krótkoterminową korektą dla niedźwiedzi, a ceny ropy prawdopodobnie pozostaną pod presją w najbliższej przyszłości – ocenił Leon Li, analityk CMC Markets z Szanghaju.
