Ropa jest w poniedziałek najdroższa od sześciu tygodni - w USA jej cena przekracza 55 USD, a w Londynie zaczyna zbliżać się do tego poziomu - podają brokerzy.
Baryłka lekkiej ropy WTI w dostawach na lipiec w handlu elektronicznym na NYMEX w Nowym Jorku zdrożała w poniedziałek o 52 centy, czyli 0,9 proc., do 55,55 USD.
Ropa Brent w dostawach na lipiec zdrożała zaś w Londynie w poniedziałek przed południem o 45 centów, czyli 0,8 proc., do 54,62 USD.
Rynek znów zdominowały obawy o zaopatrzenie w paliwa zwłaszcza, że Amerykanie już rozpoczęli sezon wakacyjnych wyjazdów, a tymczasem amerykańskie rafinerie mają pewne kłopoty w dostatecznym spełnieniu wymagań rynku.
Hovensa LLC zmuszona była do zamknięcia działu produkcji w rafinerii w St.Croix. Wcześniej swoje działy produkcji benzyny zamknęło kilka innych rafinerii, m.in. należące do koncernu Exxon Mobil Corp.
"Problem polega na tym, że rafinerie nie mają już więcej mocy przerobowych. Nie ma za to braków ropy" - powiedział broker Man Financial w Londynie Rob Laughlin. "OPEC robi co tylko może, aby starczyło ropy, ale amerykańskie rafinerie +wysiadają+, bo wykorzystują już swoje mega-moce przetwórcze" - dodał.
"Dane o popycie na paliwa wskazują, że konsumenci nie przejmują się za bardzo wysokimi cenami paliw, zarówno w USA jak i Europie" - podkreśla analityk Statoil ASA Tor Kartevold. "Jedynie zimne lato mogłoby spowodować pewne przyhamowanie popytu na paliwa" - dodał.
Amerykańska gospodarka, która w I kwartale tego roku odnotowała wyższe tempo wzrostu niż się tego spodziewano, zużywa 25 proc. światowej ropy. Około 10 proc. globalnych dostaw tego surowca służy do przerobu na benzynę zużywaną w USA.