Jednym z impulsów do zniżek były wczoraj informacje o kolejnym wzroście zapasów ropy naftowej w Stanach Zjednoczonych. Amerykański Instytut Paliw (API) podał bowiem, że w minionym tygodniu zapasy ropy w USA wzrosły o 3,59 mln baryłek, podczas gdy oczekiwano ich zwyżki o około 1,6 mln baryłek. Jednocześnie, spadły zapasy benzyny (o 552 tys. baryłek), a wzrosły zapasy destylatów (o 573 tys. baryłek).
Dzisiaj swoje dane dotyczące zapasów paliw w USA przedstawi Departament Energii USA. Niemniej, fakt, że w ostatnich tygodniach zapasy te niemal nieprzerwanie rosły, tworzy pewne obawy o popyt na ropę w USA, a tym samym, jest jednym z czynników hamujących zwyżki cen ropy naftowej.

Notowania ropy naftowej WTI – dane dzienne
Tymczasem na rynku paliw echem odbijają się także wypowiedzi podczas szczytu klimatycznego w Glasgow. Wczoraj prezydent USA, Joe Biden, w swoim wystąpieniu obwinił OPEC za wysokie ceny ropy naftowej i gazu ziemnego na globalnym rynku. Według Bidena, kartel OPEC niepotrzebnie odmawiał dodatkowego zwiększenia produkcji ropy naftowej – a tym samym, tylko pogarszał sytuację na rynkach surowców energetycznych.
Te słowa są ciekawe, ale nie są niczym nowym – w przeszłości prezydenci USA wielokrotnie (i na ogół mało skutecznie) nawoływali OPEC do działań związanych z produkcją ropy. Prawdopodobnie także i tym razem ten apel zostanie bez echa. Już w czwartek będzie miało miejsce oficjalne spotkanie krajów OPEC+ w celu rewizji porozumienia naftowego – i bazowy scenariusz zakłada, że rozszerzony kartel utrzyma dotychczasowe, stabilne tempo zwiększania wydobycia tego surowca.

Notowania ropy naftowej Brent – dane dzienne