Rosja potrzebuje katharsis

Co musiałoby się stać, by uczynić z Rosji Zachód? Nad tym zastanawiali się uczestnicy krynickiej debaty. Wnioski nie są optymistyczne.

Panel zatytułowany „Rosja 2018: władza, elity, społeczeństwo, gospodarka” był z pewnością jednym z najlepszych i najbardziej dynamicznych podczas XXVIII Forum Ekonomicznego w Krynicy-Zdroju. To zasługa zarówno gorącej tematyki, jak i gości zaproszonych do dyskusji, którzy reprezentowali różne kraje i czasami bardzo różne poglądy.

KWESTIA LIDERA:
Zobacz więcej

KWESTIA LIDERA:

Rosjanin Leonid Gozman i Ukrainiec Pawło Żownirenko zgadzają się, że dopóki władzę w Rosji sprawować będzie Władimir Putin, dopóty nie stanie się ona państwem cywilizowanym na zachodnią miarę. Fot. Marek Wiśniewski

Debatę zdominowały kwestie polityczne, ale także o sprawach gospodarczych mówiono sporo i ciekawie.

Andrej Okara, dyrektor Centrum Badań Wschodnioeuropejskich, postawił tezę, że Władimirowi Putinowi udało się coś, co wydawało się kompletnie niewykonalne: w swojej ideologii połączyć cechy przedrewolucyjnej Białej Rosji i bolszewickiej Czerwonej Rosji.

Okazuje się, że nie dotyczy to tylko spraw politycznych czy społecznych, ale także gospodarczych.

— Polityka ekonomiczna Władimira Putina polega, z jednej strony, na nacjonalizacji, a z drugiej, na prywatyzacji, ale tylko takiej, która jest uwłaszczaniem się ludzi popierających ekipę rządzącą lub stanowiących jej część — stwierdził Joachim Diec, profesor z Uniwersytetu Jagiellońskiego z Krakowa.

W jego opinii, ten stan rzeczy jest wygodny nie tylko dla rosyjskich władz, ale także dla... Unii Europejskiej. Dopóki Rosja jest tego typu państwem, urzędnicy w Brukseli mogą ją pokazywać obywatelom UE jako kuriozum. Z drugiej strony, Unia Europejska trwa w swoistej symbiozie z takim krajem.

— Rosja bazuje przede wszystkim na sprzedaży nośników energii i sama, z własnej woli chce w tym trwać. W Europie umiejętnie wykorzystują to głównie Niemcy — uważa Joachim Diec.

Jego zdaniem, im dłużej rządzący w Moskwie będą utrzymywalistatus quo, tym dłużej symbioza będzie podtrzymywana przez państwa UE. Nie oznacza to wcale stabilności czy przewidywalności Rosji. Ich brak, jak twierdzi Pawło Żownirenko, szef Centrum Studiów Strategicznych w Kijowie, jest immanentną cechą tego kraju.

— Celem Rosji od zawsze i niezależnie od nazwy, pod jaką funkcjonowała, była ekspansja. Rosja nigdy nie produkowała u siebie nic, co byłoby potrzebne do normalnego funkcjonowania społeczeństwa. Takie dobra zawsze zabierała innym i dlatego ani w przeszłości, ani teraz Rosja nie był normalnym sąsiadem innych państw — uważa Pawło Żownirenko.

Według niego, dopóki Zachód nie powie Rosji wystarczająco dobitnie, że nie ma prawa wychodzić ani o stopę poza swoje granice, Moskwa będzie kontynuować tę politykę.Przykładów na to jest coraz więcej: Krym w 2014 r., wciąż trwająca wojna na wschodzie Ukrainy, a ostatnio także Syria. Niebezpieczeństwa natury ekonomicznej czyhają jednak i wewnątrz, co zauważa Laurent Chamontin, francuski pisarz i znawca Rosji.

— Z analiz niezależnych ośrodków wynika, że aby, zgodnie z zapowiedziami prezydenta Putina, do 2024 r. o połowę zmniejszyć poziom ubóstwa, gospodarka Rosji powinna się rozwijać w tempie co najmniej 3 proc. rocznie przez cały ten czas — zauważa Laurent Chamontin.

W jego opinii, trudno będzie osiągnąć taki poziom w kraju, który bazuje na wydobyciu ropy i gazu.

— A przeprowadzenie skomplikowanych reform w społeczeństwie o tak wielkich nierównościach, może być niemożliwe, a nawet niebezpieczne — uważa francuski literat.

Problem związany z modernizacją gospodarki rosyjskiej dostrzega też Andrej Okara. Dyrektor rosyjskiego Centrum Badań Wschodnioeuropejskich uważa, że od zawsze władze decydowałysię na jakiekolwiek zmiany dopiero wtedy, gdy było już jasne, że kontynuacja obecnej polityki prowadzi wprost do kataklizmu.

— Podejmowane były jednak tylko działania wzmacniające te warstwy społeczne, które nie sprzeciwiały się władzy. I zawsze po jakimś czasie władze przeprowadzały kontrmodernizację, czyli działania w dokładnie odwrotnym kierunku — mówi Andrej Okara.

Zdaniem uczestników dyskusji, dopóki w Rosji nie będzie modernizacji z prawdziwego zdarzenia, nie zbliży się ona do Zachodu. Problem polega na tym, że — jak uważa Leonid Gozman, prezes rosyjskiej Fundacji Perspektywa — dopóki władzę sprawować będzie ekipa Władimira Putina, żadnych tego typu reform nie będzie, a sytuacja będzie się tylko pogarszać. Trwać też będą konflikty międzynarodowe.

— Bez katharsis nie ma co liczyć na koniec konfliktów — podsumował Pawło Żownirenko. © Ⓟ

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Bartłomiej Mayer

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Gospodarka / Rosja potrzebuje katharsis