Rosja zostanie odcięta od nowych aut

Marcin BołtrykMarcin Bołtryk
opublikowano: 2022-03-02 14:26

Ford wycofuje się z rosyjskiego rynku. To już kolejny motoryzacyjny koncern, który znika, wstrzymuje dostawy lub poważnie ogranicza działalność w Rosji.

Przeczytaj artykuł i dowiedz się:

  • kto, poza Fordem, nie chce sprzedawać w Rosji
  • jak wywołana przez Kreml wojna wpływa na kondycję funkcjonujących w Rosji fabryk należących do zagranicznych koncernów motoryzacyjnych
  • jakie zjawiska ograniczą Rosjanom dostęp do nowych samochodów i jakie to może mieć konsekwencje dla światowego rynku motoryzacyjnego

Jim Farley, szef amerykańskiego Ford Motor Company, poinformował, że zarządzany przez niego koncern ze skutkiem natychmiastowym zawiesza działalność w Rosji i podejmuje działania wspierające Global Giving Ukraine Relief Fund.

Motoryzacyjny exodus

Działanie Forda jest podyktowane oczywiście rosyjską agresją na Ukrainę, choć Ford podkreśla w komunikacie, że w ostatnich latach zmierzał do zakończenia działalności w Rosji. Rosyjska aktywność Forda polegała na produkcji samochodów dostawczych (z zakładów w Jełabudze wyjechało w 2021 r.prawie 22 tys. transitów) i sprzedaży aut przez udział mniejszościowy w joint venture Sollers Ford.

„Poinformowaliśmy naszych partnerów w joint venture, że zawieszamy wszelką działalność w Rosji ze skutkiem natychmiastowym, do odwołania” — czytamy w komunikacie Forda.

Chwilę potem o wstrzymaniu eksportu do Rosji nowych aut i motocykli poinformowała Honda.

Kilkanaście godzin wcześniej również koncern Volvo Cars zapowiedział zawieszenie dostaw samochodów. W oświadczeniu Volvo Cars informuje, że decyzja została podjęta z powodu potencjalnego ryzyka związanego z handlem z Rosją, w tym sankcji nałożonych przez Unię Europejską i USA. W jej wyniku do odwołania Volvo nie będzie dostarczało żadnych samochodów na rynek rosyjski.

Choć decyzje mają wymiar przede wszystkim symboliczny (np. na 900 tys. sprzedawanych przez Volvo aut na świecie tylko 9 tys. trafia do Rosji), to nie zmienia to faktu, że dostęp Rosjan do nowych aut zostanie poważnie ograniczony. Po pierwsze — można się spodziewać podobnych decyzji dotyczących eksportu ze strony innych marek. Po drugie — w wielu innych zlokalizowanych w Rosji zakładach produkcja stanęła. Kilka dni temu Volkswagen ogłosił, że chwilowo wstrzymuje produkcję w dwóch zakładach. W fabrykach w Niżnym Nowogrodzie i Kałudze wyprodukowano w 2021 r. to 170 tys. aut. Podobną decyzję podjął koncern Renault. Nie podano, czy decyzje są skutek napaści Rosji na Ukrainę, czy związany jest kryzysem półprzewodnikowy. Decyzje zbiegły się jednak z wybuchem wojny.

Nie ulega wątpliwości, że łańcuchy dostaw są pozrywane i fakt ten wpływa na ciągłość produkcji zlokalizowanych w Rosji fabryk aut. Problem jest szczególnie dotkliwy dla Grupy Renault. Koncern poza własnymi zakładami w okolicach Moskwy, produkującymi auta na rynek lokalny, ma też pakiet kontrolny w AwtoZAZ (produkcja również została wstrzymana), czyli firmie produkującej łady. W obydwu przypadkach od 20 do 40 proc. (w zależności od modelu) komponentów do budowy aut pochodzi z Zachodu. Sytuacja Francuzów jest szczególnie nieciekawa — Rosja to dla nich drugi po macierzystym rynek zbytu.

Decyzji nie podjęły jeszcze Hyundai-Kia oraz BMW. W minionym roku zakłady koreańskiego koncernu opuściło 151 tys. aut. BMW wyprodukowało w Rosji 12 tys. aut, ale kłopoty logistyczne z pewnością i tu dadzą o sobie znać. Zakłady na terenie Rosji ma również Toyota, w których produkuje auta na rynek lokalny. Nie podała jednak szczegółów dotyczących swoich planów względem rosyjskich fabryk.

O możliwym przeniesieniu fabryki mówi natomiast koncern Stellantis. W wywiadzie dla „The Wall Street Journal” prezes koncernu, Carlos Tavares, przyznał, że w przypadku kłopotów z dostawami może być zmuszony do przeniesienia produkcji. Zakład w Kałudze wyprodukował w 2021 r. 11 tys. aut dostawczych.

O całkowitym zatrzymaniu produkcji oraz wstrzymaniu sprzedaży poinformowała natomiast firma Volvo AB, produkująca w Rosji ciężarówki.

Logistyczne skutki

Wszystko wskazuje na to, że przed Rosjanami historycznie niska podaż nowych aut. Również sprowadzanych, bo albo zatrzymają je sankcje albo… brak transportu. Warto przypomnieć, że duńska firma Maersk, która jest operatorem kontenerowców, czasowo wstrzymała swoją flotę kursującą do Rosji (wyjątek stanowi transport produktów spożywczych, medycznych i pomocy humanitarnej). Wcześniej podobne decyzje ogłosił Ocean Network Express, Hapag Lloyd oraz grupa żeglugowa MSC.

O nowe auto z Zachodu będzie trudno również dlatego, że ze względu na drastyczny spadek wartości rubla ceny z pewnością ostro poszybują w górę.

Oczywiście będzie to miało wpływ na rynek motoryzacyjny również po naszej stronie granicy. Nie tylko dlatego, że zachwieje kondycją koncernów produkujących auta. Trzeba pamiętać, że Rosja jest trzecim co do wielkości dostawcą niklu (wykorzystanego m.,in w bateriach do aut). Pochodzi stamtąd również 40 proc. palladu (używanego m.in w układach oczyszczania spalin). Ewentualne wstrzymanie dostaw, może poważnie zakłócić funkcjonowanie przemysłu motoryzacyjnego na całym świecie.