Zanim Bartex zdobył miano Gazeli Biznesu, jego właściciel przez trzynaście lat konsekwentnie budował kapitał firmy.
Częstochowski Bartex sprzedaje w hurcie artykuły dla piekarzy, cukierników i innych producentów żywności. W ofercie ma praktycznie wszystko, o czym piekarz czy cukiernik może zamarzyć. Od wałków do ciasta, przez aromaty, dżemy i mieszanki piekarnicze, po tłuszcze i wszelkie dodatki.
— Uparcie i ciężko pracowałem. Powoli wspinałem się po drabinie biznesu. Dziś mam jedną z bardziej znanych firm w tej branży w Częstochowie i regionie — mówi Krzysztof Kluza, szef Barteksu.
Zamiast malucha
Ukończył Politechnikę Częstochowską z tytułem inżyniera elektryka. Przez kilkanaście lat pracował na kolei, był także zastępcą dyrektora do spraw techniczno-produkcyjnych w zakładzie Las, a później głównym energetykiem w częstochowskiej papierni.
— Na początku lat 90. miałem dwoje dorastających dzieci, mieszkanie na czwartym piętrze w bloku i starego poloneza. Wziąłem w papierni bezpłatny urlop i wyjechałem na saksy do Niemiec. Po kilku miesiącach pracy przywiozłem parę złotych i odmrożone uszy — opowiada właściciel Barteksu.
W 1992 roku Krzysztof Kluza dysponował kapitałem pochodzącym z pracy w Niemczech oraz ze sprzedaży przedpłaty na malucha, którego nie udało się wylosować.
— Posłuchałem słów Lecha Wałęsy i wziąłem sprawy w swoje ręce, ale — prawdę mówiąc — kompletnie nie miałem pojęcia, jak to zrobić. Pojawił się pomysł z proszkiem jajecznym — wspomina Krzysztof Kluza
Jajecznica na sucho
Zanim Bartex wprowadził na rynek proszek jajeczny, większość producentów artykułów spożywczych używała świeżych jaj. Ale konkurencyjna cena nowinki przekonała do niej wytwórców.
— Po 13 latach działalności proszek jajeczny jest jednym z prawie 1200 produktów w naszej ofercie. Zaczynałem od współpracy z małymi, takimi jak ja. Z większymi bywało różnie. Zdarzało się, że człowiek po rozmowie czuł się upokorzony. Czasem taki „biznesmen” w fotelu, z warkoczykiem na karku, mówił do pracownicy: „No, niech pani, pani Jolu, wrzuci na patelnię tego proszku i da to panu, jak będzie z tego dobra jajecznica, to może będziemy to kupować” — wspomina Krzysztof Kluza.
Przez pierwsze lata firma mozolnie rozszerzała ofertę handlową i zdobywała klientów. Często kupujący sugerowali, o co można wzbogacić listę sprzedawanych produktów. Z tych propozycji właściciel Barteksu niejednokrotnie korzystał.
W grupie lepiej
Rozwój firmy i wybicie się jej na jednego z liderów lokalnego rynku spowodowały zainteresowanie się nią innych przedsiębiorstw z branży.
— W końcu lat 90. zwrócili się do mnie koledzy ze Śląska i Podbeskidzia, by prowadzić wspólną politykę cenową wobec producentów i walczyć o lepsze rabaty. Chodziło o to, by połączyć siły hurtowni przodujących na poszczególnych rynkach. Przez pierwsze lata funkcjonowaliśmy na zasadach umowy dżentelmeńskiej. Sformalizowaliśmy naszą współpracę w 2000 r., zawiązując Grupę Handlowo-Marketingową GHM sp. z o.o. W jej skład wchodzi 15 hurtowni, które mają 26 placówek obejmujących prawie całą Polskę — wyjaśnia Krzysztof Kluza.
Związanie się Barteksu z GHM przyniosło 2,5-krotny wzrost obrotów.
— Bez grupy pozostałbym na poziomie 2000 r. — uważa prezes Kluza.
W 2004 r. przyznaliśmy jego firmie tytuł Gazeli Biznesu. Plakieta wisi dziś na widocznym miejscu w biurze.
— To było niejako wyróżnienie dla całej grupy, bo tylko ja je posiadam. Myślę, że to także docenienie naszych ideałów: uczciwości i wiarygodności u partnerów — stwierdza szef Barteksu.
Prace magisterskie
Firma zatrudnia 12 pracowników, ma kilka własnych samochodów, własne pomieszczenia biurowe i hale składowe. W przyszłym roku planuje rozbudowę magazynów.
— Choć może się wydawać, że 12 osób to mało, staram się podnosić wydajność dzięki wiedzy już pracujących, a nie przez zwiększanie liczby zatrudnionych. Mogę się poszczycić, że w biurze mam samych magistrów. W magazynie za to pracuje wielu studentów — mówi Krzysztof Kluza.
Syn prezesa Bartłomiej Kluza jest w firmie dyrektorem handlowym, a córka Katarzyna zajmuje się księgowością.
— To rodzinna firma i wiele trzeba jeszcze pracy, by wciąż się rozwijała — stwierdza zabiegany Bartłomiej Kluza, wysyłając kolejne zamówienie.
— Tak to jest, że poświęcamy tej pracy większość czasu. Pracujemy i staramy się rozwijać. Jeśli już znajdę chwilę dla siebie, to mam ukochany ogródek, w którym pracuję i wypoczywam. Najchętniej z czworgiem wnucząt — uśmiecha się prezes Barteksu.



