Recesja wywołana przez pandemię koronawirusa spowoduje globalny wzrost niewypłacalności przedsiębiorstw aż o 26 proc. — przewiduje Atradius, ubezpieczyciel należności. Z jego analizy wynika, że w największym stopniu będzie to dotyczyło gospodarek Hongkongu, Turcji i Stanów Zjednoczonych. Natomiast najniższy wzrost odnotuje Europa. W Niemczech, Francji, Austrii, Belgii, Szwajcarii i Włoszech liczba niewypłacalnych spółek prawdopodobnie będzie wyższa od 6 do 20 proc. W Polsce wzrost może sięgnąć 18 proc.
Poziom niewypłacalności będzie uzależniony od tego, jak bardzo recesja dotknie dany rynek. Spowolnienie gospodarcze będzie największe w tych krajach, które wprowadziły najbardziej rygorystyczne i długo obowiązujące obostrzenia, ograniczające rozprzestrzenianie się koronawirusa. Na poziom niewypłacalności będą miały wpływ również działania rządów podjęte w celu ratowania gospodarki.
— Rządowe wsparcie firm w czasie kryzysu spowodowanego przez COVID-19 czasowo mogło ograniczyć liczbę składanych wniosków o upadłość. Mimo to spodziewamy się, że w Polsce w 2020 r. niewypłacalność przedsiębiorstw wzrośnie o 18 proc. w porównaniu z rokiem poprzednim. Będzie ona rosnąć jeszcze szybciej, gdy tylko programy pomocowezaczną wygasać — uważa Paweł Szczepankowski, dyrektor zarządzający Atradiusa w Polsce.
Spowolnienie gospodarcze poważnie odczuje branża budowlana. Podobnie będzie w przypadku motoryzacji, która boryka się z pogorszeniem sprzedaży aut osobowych i dostawczych. Ucierpią również przemysł maszynowy, metalurgiczny i stalowy. Negatywny wpływ ograniczeń w życiu społecznym i gospodarczym, niższe nastroje konsumenckie i rosnące bezrobocie uderzyły również w sektor dóbr trwałego użytku oraz hurtownie i detalistów tekstylnych.
— Siła finansowa wielu przedsiębiorstw poważnie się pogorszyła, a liczba upadłości w tych branżach będzie rosła — uważa Paweł Szczepankowski.