Kolejna bańka spekulacyjna może wkrótce pęknąć. Produkty,
które dziś świetnie zarabiają, jutro mogą przynosić duże straty
Nawet 67 proc. można było zarobić w pół roku na funduszu obligacji zagranicznych.
I dość. Czas realizować zyski.
Nieprawda, że wszystkie fundusze inwestycyjne tracą. Potwierdzić to mogą klienci produktów inwestujących w obligacje zagraniczne. Ci, którzy zainwestowali złote w takie fundusze, mogą szampanem świętować blisko 70 proc. zysku w pół roku. Najlepszy okazał się UniDolar Obligacje, który wypracował stopę zwrotu 66,8 proc. Na drugim miejscu uplasował się Millennium Dolarowa Lokata z wynikiem +59,1 proc. Podium zamyka PKO/CS Papierów Dłużnych USD. Jego klienci oszczędzający w krajowej walucie zarobili 58,5 proc. Takie zyski to rzadkość w przypadku funduszy obligacyjnych. Trzeba wiedzieć, gdzie jest haczyk.
Różnice kursowe
Na rekordowe wyniki wpłynęły dwa czynniki.
— Wyniki wiążą się z różnicami kursowymi, w znacznie mniejszym stopniu zależały od oprocentowania papierów — mówi Zbigniew Jakubowski, wiceprezes Union Investment.
To oznacza, że klienci zarabiali na osłabieniu się złotego, który stracił w tym okresie 62,8 proc. względem dolara i 36,47 proc. względem euro. Potwierdza to Łukasz Kwiecień, dyrektor Investment Communications w Pioneer Pekao IM.
— Tak spektakularnie wysokie zyski były rezultatem wykorzystania sytuacji na rynku walutowym.
Te same produkty wyceniane w obcych walutach zarobiły zaledwie kilka procent. W niektórych przypadkach miały nawet niewielką stratę. To oznacza, że inwestując złotówki w bezpieczne fundusze obligacji zagranicznych, nasze oszczędności są narażone na ryzyko kursowe. Właśnie wahania złotego prawie w całości decydują, czy zarobimy, czy stracimy. Zmiany — jak widać — mogą być bardzo duże.
Kiedyś było inaczej
Wiedzą o tym klienci, którzy zainwestowali w te same fundusze dwa lata temu. Wtedy nasza waluta rosła w siłę, a złotowe oszczędności właścicieli jednostek funduszy obligacji zagranicznych topniały w oczach. Warto zauważyć, że te fundusze, które w kilka miesięcy zarobiły z łatwością 60 proc., w ostatnich 4 latach mają stopy zwrotu od 28,2 proc. dla UniDolar Obligacje do 6,16 proc. dla Pionieera Obligacji Dolarowych. Oznacza to średnioroczną stopę zwrotu od 7 proc. do 1,5 proc. Raczej niewiele, nawet w porównaniu z lokatą bankową. Wysokie zyski kuszą nowych klientów. Trzeba się jednak liczyć z tym, że to, co szybko rośnie, równie niespodziewanie może spaść.
— Nie promujemy tego funduszu wśród osób oszczędzających w złotych. Wyniki zależą od zmian kursowych. Zdrowy rozsądek i logika podpowiadają, że nasza waluta nie będzie osłabiać się bez końca — wyjaśnia Zbigniew Jakubowski.
Ryzyko inwestycyjne w przypadku funduszy obligacji dolarowych jest dziś bardzo wysokie. Warto więc pohamować chciwość i pomyśleć nad realizacją zysków, bo jesteśmy coraz bliżej dna notowań złotego.
Chciwość nie popłaca
Wielu analityków uważa, że nasza waluta teraz jest zbyt tania. Spodziewają się odwrócenia trendu.
— W naszych prognozach nie spodziewamy się utrzymania takich wysokich stóp zwrotów. Zakładamy, że te produkty w tym roku mogą osiągnąć wynik liczony w krajowej walucie około 5 proc. — przewiduje Zbigniew Jakubowski.
Są jeszcze alternatywne pomysły na zabezpieczenie wysokich stóp zwrotów.
— Pracujemy nad rozwiązaniami, które pozwoliłyby na zabezpieczenie dobrych wyników w razie odwrócenia trendu — mówi Łukasz Kwiecień.
Chodzi oczywiście o hedging. Za wcześnie jednak, by przesądzić, czy Pioneer zdąży wprowadzić ochronę, zanim złoty zacznie się umacniać.