Liczba stacjonarnych mierników prędkości powoli rośnie. Z danych aplikacji Yanosik wynika, że w 2018 r. było w Polsce 430 aktywnych fotoradarów, a dziś jest ich 445.
Stacjonarne urządzenia rejestrujące (lub ich obudowy) są instalowane lub usuwane przez zarządców dróg na wniosek Głównego Inspektora Transportu Drogowego albo z inicjatywy własnej, pod warunkiem posiadania zgody GITD.
- System Yanosik skupia średnio 2 mln aktywnych kierowców w miesiącu, co daje nam wiarygodną próbę badania tego, jak kierowcy zachowują się w pobliżu fotoradaru. W analizie zachowań kierowców przed i za stacjonarnym punktem kontroli prędkości uwzględniliśmy wszystkie fotoradary w Polsce. A jako miernik zachowań kierowców przyjęliśmy zmianę średniej prędkości w okolicach fotoradarów. Znaczna większość kierowców, bo ponad 80 proc., przy fotoradarach jedzie znacznie wolniej niż dopuszczają przepisy - mówi Magda Zglińska z Yanosika.
Kierowcy w odległości od 800 m do 650 m przed fotoradarem jadą nieco szybciej – maksymalnie o 2 km/h od aktualnego ograniczenia prędkości. W okolicach 500 m przed stacjonarnym punktem pomiaru, prędkość zaczyna spadać poniżej obowiązującego limitu, nawet do 30 km/h.
Z danych twórców Yanosika wynika, że w ciągu ostatnich czterech lat najwięcej nowych fotoradarów pojawiło się w województwie mazowieckim (+4 szt.), małopolskim (+5 szt.), lubelskim (+4 szt.), podkarpackim (+3 szt.), zachodniopomorskim (+2 szt.), świętokrzyskim (+1 szt.) i lubuskim (+1 szt.). Mniej takich urządzeń jest z kolei w województwie kujawsko-pomorskim (-4 szt.), wielkopolskim (-2 szt.), pomorskim (-2 szt.), warmińsko-mazurskim (-2 szt.), podlaskim (-1 szt.) i opolskim (-1 szt.)
Od IV kwartału 2020 r. CANARD (Centrum Automatycznego Nadzoru nad Ruchem Drogowym) realizuje instalację 26 nowych urządzeń.
Wiele wskazuje na to, że pod koniec roku przed fotoradarami będzie zwalniać znacznie więcej niż 80 proc. kierowców. Kilka dni temu rząd zapowiedział znaczne poniesienie kar finansowych za wykroczenia w ruchu drogowym. Nowy taryfikator dotyczy oczywiście wszystkich przewinień drogowych (a nie tylko tych wyłapanych przez fotoradary) i może zacząć obowiązywać już w grudniu tego roku.
Zgodnie z policyjnymi danymi w 2020 r. zgłoszono ponad 23,5 tys. wypadków, w których zginęło blisko 2,5 tys. osób, a ponad 26,4 tys. zostało rannych. W niemal 90 proc. wypadków winni byli kierujący
– Wypadki drogowe to nie tylko trauma poszkodowanych i ich bliskich, lecz także koszty dla gospodarki. Straty dla budżetu państwa z tytułu zdarzeń drogowych są szacowane na ponad 56 mld zł rocznie, w 2018 r. koszty te stanowiły 2,7 proc. polskiego PKB – powiedział Andrzej Adamczyk, minister infrastruktury.
Propozycja zakłada drastyczne podniesienie maksymalnej wysokości grzywny (z 5 tys. zł do 30 tys. zł) oraz znaczące podniesienie kar za poszczególne wykroczenia. Np. za jazdę o ponad 30 km/h za szybko zapłacimy mandat od 1,5 tys. zł do 5 tys. zł (dziś od 200 do 500 zł). Natomiast w przypadku recydywy (w ciągu dwóch lat od pierwszego zdarzenia), grzywna będzie wynosiła od 3 tys. zł do 5 tys. zł. Dodatkowo za jedno wykroczenie drogowe będzie można zebrać aż 15 punktów karnych (10 dotychczas), a zgromadzone punkty będą ważne przez dwa lata, a nie przez rok jak obecnie. Okres ważności punków będzie liczony od chwili zapłacenia mandatu, a nie dnia jego nałożenia.
Czy podniesienie wysokości kar wespół z rozbudową sieci fotoradarów przełoży się na poprawę bezpieczeństwa na drogach?
– Nie mam wątpliwości, że tak. Przy okazji kierowcy odświeżą swoją znajomość przepisów bo to będzie najskuteczniejszy antyradar na rynku. Zwalnianie przed fotoradarami o nawet 30 km/h świadczy o tym, że kary skutecznie wpływają na zachowania kierowców oraz o tym, że większość z nich nie wie jaki jest limit prędkości na drodze po której jadą. Z analizy badań prowadzonych w UE wynika, że podniesienie wartości mandatów o 50 do 100 proc. przekłada się na 5 do 10 proc. mniejszą ilość wypadków i ofiar śmiertelnych. U nas podwyżka powinna być znacznie większa, co wynika z faktu, że przez prawie ćwierć wieku maksymalna wysokość mandatu nie była zmieniana - uważa Sylwester Pawłowski, prezes Safety Logic.