Klientów na apartamenty nie brakuje. Dla niezdecydowanych zachętę mogą stanowić ceny, które deweloperzy postanowili utrzymać na poziomie z ubiegłego roku.
Nie najlepsza sytuacja na rynku nieruchomości mieszkaniowych nie dotknęła apartamentów, których sprzedaż zadowala deweloperów. Mimo obserwowanych tendencji spadku zainteresowania zakupem mieszkań w czasie wakacji, okres ten nie zniechęcił potencjalnych klientów, a nawet wpłynął korzystnie na ten segment rynku.
Apartamenty zajmują około 3 proc. rynku nieruchomości. Blisko 70 proc. inwestycji na rynku mieszkaniowym stanowią projekty niskobudżetowe. Według Artura Pietraszewskiego z agencji nieruchomości Emmerson, apartamenty to rynek obiektów spekulacyjnych, budowanych głównie w gminie Centrum. Mimo to uważany jest za najstabilniejszy. Nie dochodzi na nim do takich wahań jak w segmencie pozostałych nieruchomości mieszkaniowych, których sprzedaż w ostatnim czasie bardzo spadła.
— Trudno przewidzieć, czy dobra passa utrzyma się do końca roku. Mamy nadzieję, że tak. Pozwoli to osiągnąć poziom sprzedaży porównywalny z 2001 r., kiedy to na jej wielkość częściowo wpłynęła likwidacja ulgi budowlanej oraz wprowadzenie od stycznia 2002 r. 7-proc. stawki VAT na nowe mieszkania — mówi Marek Oberda, dyrektor ds. marketingu i sprzedaży w firmie Skanska.
Pośrednicy w obrocie nieruchomościami uważają, że teraz jest dobry moment na kupno nowego mieszkania. Dotyczy to zwłaszcza osób, które traktują to jako lokatę kapitału.
— Większość deweloperów, aby utrzymać tempo sprzedaży, zdecydowała się utrzymać ceny na poziomie z 2001 r. — informuje Artur Pietraszewski.
Apartament można kupić już za 0,95 tys. USD (3,8 tys. zł) za mkw. Będzie on jednak zlokalizowany w kompleksie znajdującym się na obrzeżach Warszawy. Jeśli chcemy zamieszkać bliżej centrum, w atrakcyjnym pod względem architektonicznym budynku, musimy liczyć się z wydatkiem rzędu 1,5-2 tys. USD (6,1-8,2 tys. zł) za mkw.
Deweloperzy dodają, że mimo niższych cen, nadal większość klientów (około 70 proc.) posiłkuje się kredytem przy zakupie nieruchomości.
Spadki cen nie ominęły stawki za wynajem. Apartament, za który jeszcze 2-3 lata temu trzeba było zapłacić 2,5 tys. USD (10 tys. zł), dziś kosztuje 1,2 tys. USD (4,2 tys. zł) miesięcznie.
— Ceny wynajmu zaczynają się już od 0,8 tys. USD (3,6 tys. zł) miesięcznie. Zdarzają się transakcje za 3-5 tys. USD (12-20 tys. zł) miesięcznie. Wynajmującymi są prezesi, dyrektorzy firm oraz dobrze zarabiający przedstawiciele sektora finansowego i ubezpieczeniowego — wyjaśnia Artur Pietraszewski.
Nie zmieniły się natomiast preferencje klientów dotyczące lokalizacji. Nadal można znaleźć zarówno zwolenników ścisłego centrum, jak i obrzeży miasta, gdzie dominują tereny zielone.
— Przyszli właściciele pytają również o basen czy fitness club. Zwłaszcza osoby planujące zamieszkać z dala od centrum miasta, które chcą mieć dostęp do ośrodka rekreacji przez cały rok — uzupełnia Ewa Iłowiecka, dyrektor marketingu i sprzedaży w spółce Asbud.
Zachętą do zakupu apartamentów są różnego rodzaju akcje promocyjne stosowane przez deweloperów.
— Oferujemy klientom kredyty na preferencyjnych zasadach. Zaciągając kredyt w euro w GE Banku Mieszkaniowym otrzymują odsetki wysokości 4 proc. w pierwszym roku i 2 proc. w następnym — mówi Marek Oberda.
Dodaje, że w większości projektów Skanska oferuje wykończenie mieszkania zgodnie ze specyfikacją i życzeniem klienta. Jedynie na etapie wybierania materiałów wykończeniowych klient przejmuje część kosztów.
Z kolei firma Asbud wydłużyła okres wpłaty należności za zakupiony apartament.
— Zrobiliśmy to z myślą o klientach, którzy posiadają już własne mieszkanie. Wymagamy od nich, by na początku wpłacili 30 proc. wartości lokalu. Na uregulowanie pozostałej części dajemy im odpowiednio długi czas, w którym będą mogli uzyskać potrzebne środki ze sprzedaży obecnie zajmowanego mieszkania. Stawiamy tylko warunek, by wpłata nastąpiła przed odebraniem kluczy — informuje Ewa Iłowiecka.
Deweloperzy zauważają, że wydłużył się okres decyzyjny klientów, wynoszący od 3 do 6 miesięcy. Większość zainteresowanych wstrzymuje się z zakupem mieszkania nawet do czasu zrealizowania przez dewelopera projektu.
— Chcą najpierw sprawdzić, czy inwestor wywiązuje się z obietnic w zakresie wykończenia i standardu budynku — twierdzi Artur Pietraszewski.