20 proc. Polaków deklaruje, że kupi samochód w ciągu najbliższego kwartału - wynika z najnowszego badania przeprowadzonego na zlecenie Volkswagen Financial Services. To identyczny odsetek jak w poprzedniej edycji badania (II kwartał 2020 r.). Wzrósł natomiast odsetek osób, które deklarują, że w tym okresie nie kupią samochodu (z 56 do 62 proc.).
– Tradycyjnie okres wakacyjny i powakacyjny nie jest czasem, w którym kupujemy auta. Wzrost liczby transakcji następuje zwykle pod koniec roku, gdy marki przeceniają bieżące roczniki. Tym razem jednak czeka nas wyjątkowa końcówka roku, ponieważ rośnie czas oczekiwania na nowy samochód. Taka sytuacja spowodowana jest przestojami w produkcji podzespołów przez firmy zewnętrzne – mówi Daria Zielaskiewicz, dyrektor marketingu Volkswagen Financial Services.
W badaniu zapytano też, czy kupowany samochód ma być używany, czy nowy. Tu nieznacznie wzrósł odsetek osób zdecydowanych na fabrycznie nowy pojazd (z 42 do 44 proc). Spadła natomiast liczba chętnych na pojazdy z drugiej ręki: z 58 do 55 proc.
– Różnice są nieznaczne, dlatego warto obserwować, jak będą kształtować się te wskaźniki w kolejnych kwartałach – mówi Daria Zielaskiewicz.
Zmianę preferencji zakupowych widać natomiast w cenach aut. Z 55 do 56 proc. wzrósł odsetek osób gotowych przeznaczyć na samochód do 50 tys. zł. W przedziale 50-100 tys. zł zaobserwowano wzrost z 28 do 31 proc. Liczba deklaracji gotowości wydania na auto od 100-150 tys. zł spadła z 13 do 11 proc., a tych gotowych wydać więcej niż 150 tys. zł z 4 do 3 proc.
– Choć w poszczególnych przedziałach zmiany mogą wydawać się nieznaczne, to widzimy, że rośnie zainteresowanie tańszymi samochodami – zaznacza Daria Zielaskiewicz.
Ostatnie pytanie, jakie zadano w badaniu, dotyczyło wieku kupowanego auta. W najbliższym czasie największym zainteresowaniem będą się cieszyć samochody 10-letnie (23 proc. wskazań), 5-letnie (22 proc.) i 8-letnie (11 proc.). W trzecim kwartale wyraźnie zmalała grupa osób deklarujących zakup auta nie starszego niż pięcioletnie: z 45 do 35 proc. Nie przełożyło się to jednak na wzrost w grupie aut mających ponad 10 lat, czyli uznawanych za bardzo wysłużone. Niemal trzykrotnie (z 4 do 11 proc.) wzrósł natomiast odsetek osób zainteresowanych zakupem 8-latków.
Malejąca liczba ofert sprzedaży zaowocowała dużym wzrostem cen. Wśród kierowców panuje silne przekonanie, że jesień i zima są związane z największymi promocjami i przecenami na rynku motoryzacyjnym. Powszechnie uznawany za dobry miesiąc na zakup auta używanego jest też marzec, wielu dealerów robi wtedy wiosenne promocje. Teraz sytuacja stała się bardziej dynamiczna.
– Po okresie ograniczeń sprzedaży obserwujemy ogromny wzrost popytu wśród naszych klientów i na całym rynku używanych samochodów. Maj i czerwiec były najlepszymi w historii firmy miesiącami pod względem sprzedaży. Na rynku brakuje samochodów, co wpłynęło na podniesienie cen aut używanych - mówi Karolina Topolová, dyrektor generalna AURES Holdings, operatora międzynarodowej sieci autocentrów AAA AUTO.
Mediana ceny opla astry oferowanego w marcu 2020 r. wynosiła niewiele ponad 26,1 tys. zł, a w czerwcu 2021 r. już ponad 36,4 tys. zł. Równie popularne na rynku wtórnym audi a4 zdrożało w tym czasie z 28,7 tys. zł do blisko 30,7 tys. zł. Podobna sytuacja dotyczy większości najlepiej sprzedających się modeli, których ceny poszybowały od 5 do nawet kilkunastu procent. To jednak nie koniec podwyżek.
- Ceny samochodów po lekkiej stabilizacji w okresie letnim znów wzrosną na jesieni. Na rynku znów zacznie brakować ofert – prognozuje Karolina Topolová.