Rozbudowa parkingów nie pomoże

Marcin Bołtryk
25-10-2017, 22:00

Hotparking, carpooling i carsharing to obce nazwy lekarstw na tłok na warszawskich ulicach.

Nie ma w stolicy takiego parkingu, którego nie da się zapełnić. Szczególnie w okolicach biurowców. To trochę jak ze studnią i brakiem dna. Według badań JLL — firmy doradczej z rynku nieruchomości — aż 87 proc. samochodów wiezie do pracy na warszawski Służewiec tylko kierowców. A żadne parkingi nie pomieszczą tylu aut, ilu jest w tamtejszych biurowcach zatrudnionych.Dla całej stolicy dane są podobne. Średnio w samochodzie podróżuje 1,3 osoby.

Dla Europy statystyki są jeszcze gorsze (1,2 osoby), ale marne to pocieszenie dla kogoś, kto przez godzinę szuka miejsca parkingowego. Jak ten problem rozwiązać? Metod jest przynajmniej kilka. Pierwszą, stosowaną m.in. w USA, jest tzw. carpooling. To wspólna podróż kilku osób pracujących w tym samym miejscu. W efekcie zamiast trzech parkować musi jedno auto.

— Poza oszczędnością miejsca chodzi także o dzielenie się kosztami paliwa. Dla niektórych minusem może być jednak ograniczenie elastycznościi trochę mniejsza prywatność w czasie podróży. Ale coraz więcej osób z carpoolingu korzysta. Zachęcają do niego pracodawcy, np. nagradzając miejscem parkingowym osoby na tym polu najbardziej aktywne. Pomóc mogą też władze miast, umożliwiając poruszanie się samochodów wiozących trzy lub więcej osób po buspasach. Pierwszy taki pas działa w Poznaniu. W USA jest to powszechne — twierdzi Mateusz Polkowski, dyrektor działu badań rynku i doradztwa JLL.

Innym sposobem jest tzw. hotparking. Chodzi o maksymalne wykorzystanie miejsc na parkingach lub w garażach. Często ze względu na urlopy, delegacje, zwolnienia lekarskie nie wszystkie miejsca wykupione przez firmę są zajęte. Są firmy które nie wykorzystują aż 30 proc. swoich miejsc. Wprowadza się więc system wymieniania się nieużywanymi miejscami parkingowymi. Można do tego wykorzystać aplikacje na smartfony lub kalendarz w outlooku.

— Sprawdzi się również system parkingu rotacyjnego dla całego biurowca. Można wtedy wydać więcej kart dostępu niż jest miejsc parkingowych. Trzeba się jednak zmierzyć z przyzwyczajeniem pracowników do użytkowania „swojego” miejsca, ponieważ w takim rozwiązaniu stawia się samochód na pierwszym wolnym miejscu na parkingu — mówi Mateusz Polkowski.

Jeszcze innym rozwiązaniem jest tzw. carsharing, zwany też współdzieleniem. Powinni je rozważyć zwłaszcza ci pracownicy, którzy autem jeżdżą sporadycznie lub w ciągu dnia muszą załatwiać różne sprawy w mieście. Biorąc pod uwagę koszty serwisu pojazdu, paliwa, ubezpieczenia i utratę wartości (nawet do 60 proc. w ciągu trzech lat dla niektórych marek), lepsze i tańsze może się okazać korzystanie z auta wynajmowanego na minuty. Niektórzy właściciele budynków biurowych oferują najemcom darmowe wypożyczanie samochodów. Np. właścicielAtrium 2 przy al. Jana Pawła II w Warszawie oddał dwa auta elektryczne do wyłącznego użytkowania osobom pracującym w tym biurowcu. Podobny system działa również w budynku WTT przy ul. Chłodnej.

— W czasach tak zwanej ekonomii współdzielenia można się również pokusić o wykorzystywanie miejsc parkingowych na przykład w budynkach mieszkalnych w pobliżu biurowców. Właściciel miejsca, wyjeżdżając rano do pracy, mógłby odpłatnie udostępnić je pracownikowi pobliskiego biurowca. Można do tego wykorzystać aplikacje — opowiada Mateusz Polkowski.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marcin Bołtryk

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / Rozbudowa parkingów nie pomoże