Roześmiany olbrzym z karabinem

opublikowano: 29-07-2019, 10:00
aktualizacja: 31-07-2019, 00:00

Wszyscy znają zdjęcie przedstawiające uśmiechniętego, rosłego powstańca uginającego się pod ciężarem zdobycznych karabinów. Niewielu jednak wie, że uchwycony w kadrze kroniki powstańczej Witold Kieżun był po wojnie wybitnym prakseologiem i ekspertem ONZ w Afryce.

PARTNER PUBLIKACJI

Choć późniejsze losy naszego bohatera związały go z Warszawą, to urodził się w Wilnie 6 lutego 1922 r. Jego rodzice byli lekarzami — ojciec praktykował jako internista, matka zaś była dentystką. W 1931 r. rodzina Kieżunów przeniosła się do stolicy, gdzie w 1939 r. Witold zdał maturę w Gimnazjum i Liceum Humanistycznym im. Księcia Józefa Poniatowskiego. 

W 1942 r. ukończył naukę w Państwowej Szkole Budowy Maszyn (przed wojną Państwowej Wyższej Szkole Budowy Maszyn i Elektrotechniki im. H. Wawelberga i S. Rotwanda), uzyskując dyplom technika — inżyniera budowy maszyn. 

Nauka i walka

Począwszy od 1942 r. studiował na Wydziale Prawa tajnego Uniwersytetu Warszawskiego. W tym samym czasie pracował jako szklarz, szmuglował podziemną prasę i został zaprzysiężony jako żołnierz Armii Krajowej. Do powstania poszedł w stopniu kaprala podchorążego pod pseudonimem „Krak” i służył w  kompanii „Grażyna” Batalionu „Harnaś”. 

Spektakularne zdobycie gmachu PAST-y po trwającym od 2 do 20 sierpnia oblężeniu skłoniło dowództwo powstańcze do przeprowadzenia kolejnej brawurowej akcji. Chcąc utrzymać inicjatywę, zdecydowano się wyprzeć przeciwnika z kolejnych budynków w Śródmieściu. Wzięto więc na celownik placówki niemieckie w kościele św. Krzyża przy Krakowskim Przedmieściu i pobliską komendę policji. Budynki te były obsadzone przez doskonale wyposażonych w karabiny maszynowe160 niemieckich żołnierzy.

„Wypad” na Krakowskim 

Trudno sobie wyobrazić, co musiało przeżywać 330 powstańców szykujących się w nocy z 22 na 23 sierpnia do walki o historyczny kwartał z kościołem św. Krzyża. Czy liczyli się ze zniszczeniem sanktuarium, w którym przechowywano serce Chopina? Do tej bitwy Witold Kieżun przygotowywał się już nie jako „Krak”, lecz jako „Wypad”. Ten pseudonim nadano mu po zdobyciu gmachu Poczty Głównej w dniu 2 sierpnia.

Losy Witolda Kieżuna są jakże typowe dla pokolenia Kolumbów — walka o Polskę, odznaczenia, prześladowania ze strony Niemców, Sowietów, a czasami także kolegów z biurka obok. To wszystko nie było jednak w stanie zgasić uśmiechu na twarzy powstańca z Krakowskiego Przedmieścia. [fot. arc, Darek Golik/Forum]

Atak rozpoczął się 23 sierpnia o godz. 3.30, obejmując w ciągu kilku godzin kwartał ulic Traugutta, Krakowskie Przedmieście, Nowy Świat, Świętokrzyska i Czackiego. Walki w ich obrębie obejmowały działania szturmowe, minerskie, snajperskie i obronę przeciwpancerną. O godz. 9 nastąpił bowiem atak czołgów od strony Uniwersytetu — dwa z nich wjechały w ul. Traugutta. Niewiele wcześniej jeden z pocisków dział koncentrujących swoje celowniki na kościele św. Krzyża przebił się do środka, zabijając grupę powstańców i dopełniając zniszczenia wnętrza świątyni, która w znacznym stopniu została uszkodzona jeszcze we wrześniu 1939 r. 

Niemiecka załoga komendy policji poddała się o 12.30, po 9 godzinach piekielnych walk. Zginęło w nich 32 Niemców, 80 wzięto do niewoli, 48 spłonęło żywcem lub uciekło. Poległo 9 Polaków. Uwolniono przetrzymywanych 60 granatowych policjantów oraz 250 cywilów ukrytych w podziemiach kościoła św. Krzyża. 

Po zakończonej akcji w filmowej kronice uwieczniono Witolda Kieżuna. Mimo pochylonej od zdobycznej broni sylwetki wyróżnia się swymi 190 cm wzrostu. Zgromadzeni za nim ludzie to cywile uwolnieni z podziemi płonącego kościoła oraz granatowi policjanci z komendy.

Za dokonania w powstaniu Kieżun jeszcze w sierpniu 1944 r. został odznaczony Krzyżem Walecznych, a 23 września orderem Virtuti Militari udekorował go osobiście dowódca AK gen. Tadeusz Komorowski „Bór” i awansował do stopnia podporucznika. Po upadku powstania „Wypad” znalazł się w niewoli, ale pod Ożarowem udało mu się z niej uciec.

Od wschodu po zachód

Podobnie jak wielu zaangażowanych w działalność Polskiego Państwa Podziemnego został aresztowany przez NKWD. Spotkało go to w Krakowie, w marcu 1945 r. Trafił do gułagu Krasnowodsk na pustyni Kara-Kum w Turkmenii, blisko granicy z Iranem. Skrajnie wyczerpany zachorował tam na tropikalną chorobę beri-beri, którą nieudolnie leczono w uzbeckim Kaganie. Podczas czteromiesięcznej kuracji przeszedł również tyfus, świnkę, świerzb oraz wynikającą z niedożywienia skrajną formę awitaminozy. W lipcu 1946 r. został zwolniony i powrócił do Polski.

W kraju kontynuował studia prawnicze, a po ich ukończeniu postanowił się poświęcić karierze naukowej. Wybrał jednak nie prawo, lecz teorię organizacji i zarządzania, zwaną wówczas prakseologią. W 1971 r. został kierownikiem Zakładu Prakseologii Polskiej Akademii Nauk. Jak wielu ludzi, którzy w tamtym okresie zajmowali się działanością naukową, nie uniknął kompromisów z ówczesną władzą. Współpracował m.in. z Wyższą Szkołą Nauk Społecznych przy KC PZPR, gdzie wydawał swoje publikacje. Mimo to w 1973 r. został usunięty ze stanowiska właśnie z inicjatywy organizacji partyjnej. 

Wyjechał z Polski w 1980 r. na zakontraktowane wykłady na Uniwersytecie Temple na Florydzie oraz na uczelni w Montrealu. Stamtąd trafił do Afryki, gdzie z ramienia ONZ, a później rządu Kanady, pomagał rządowi Burundi w tworzeniu nowoczesnej administracji. Wrócił do kraju w połowie lat 90. i kontynuował karierę naukową, prowadząc zajęcia na Akademii Leona Koźmińskiego oraz Akademii Humanistycznej im. Aleksandra Gieysztora w Pułtusku.

Mimo ukończonych w tym roku 97 lat wciąż jest aktywnym publicystą. Zawsze broni decyzji o wybuchu powstania, wskazując na nieuchronność tego wydarzenia. Krytycznie ocenia zaś wiele aspektów gospodarczych przemian, które dokonały się w Polsce po 1989 r. Jak mówi, wyprzedawanie majątku publicznego w zamian za dopływ zagranicznego kapitału za bardzo przypomina mu sytuację postkolonialnego Burundi, by móc przejść obok tego procesu obojętnie.

W 2015 r. prof. Witold Kieżun udzielił wywiadu portalowi „Puls Historii”. https://www.pb.pl/przed-godzina-w-838116

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marcin Dobrowolski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu