Rozgrywka o miliony z tantiem

opublikowano: 01-02-2012, 00:00

Po jednej stronie stoją twórcy, po drugiej — przedsiębiorcy. Ostra walka toczy się o każdy procent. Czyli o wielkie pieniądze

Od kilku tygodni walka o 500 mln zł nabrała rumieńców. Spór toczą organizacje zbiorowego zarządzania prawami autorskimi (OZZ) z przedsiębiorcami będącymi płatnikami takich organizacji jak np. ZAiKS. Tu największy opór stawiają nie tysiące sklepikarzy czy fryzjerów odtwarzających muzykę czy filmy. Okoniem stają m.in. operatorzy platform cyfrowych i sieci kablowych, nadawcy telewizyjni czy dostawcy internetu zrzeszeni m.in. w Polskiej Izbie Komunikacji Elektronicznej (PIKE). Zastrzeżenia mają także m.in. nadawcy radiowi. Skąd nagły skok temperatury? Właśnie teraz do finału powinny zbliżać się negocjacje w sprawie kształtu nowych tabel opłat OZZ. Rewolucję w ustalaniu wysokości tantiem wymusił w 2006 r. Trybunał Konstytucyjny. Po zmianach opłaty na rzecz 14 OZZ ma zbierać jedna organizacja, i to już w tym roku. Czy będzie? Nie wiadomo, bo obie strony grają ostro.

Wycofanie i czekanie

Sześć lat temu trybunał stwierdził, że do procesu tworzenia tabel opłat trzeba włączyć także użytkowników, czyli firmy będące głównymi płatnikami tantiem. Efekt? Powstała Komisja Prawa Autorskiego, 40 arbitrów pracujących w 5-osobowych zespołach, mających określić formę i wysokość opłat dla różnych pól eksploatacji praw autorskich. Wybrana czterdziestka w połowie składa się z ekspertów wyznaczonych przez obie strony i wygląda na to, że przed ekspertami jeszcze dużo pracy.

— Teoretycznie teraz powinniśmy wchodzić w fazę docierania konkretnych propozycji kształtu nowych tabel. W praktyce jest tak, że w ostatnich dniach ZAiKS i Stowarzyszenie Filmowców Polskich (SFP) wycofały swoje propozycje, twierdząc, że złożą nowe rozwiązania, tym razem wspólne. To znacznie wydłuży cały proces, bo te podmioty mają ok. 80 proc. udziałów w przychodach OZZ — przekonuje Karol Kuch, prawnik z kancelarii Grynhoff Woźny i Wspólnicy reprezentujący interesy członków PIKE. Dlaczego wydłużenie okresu tworzenia tabel opłat jest nie na rękę biznesowi? Ponieważ utrudnia planowanie budżetów. Obecny stan zawieszenia i prawny galimatias powodują, że część dużych nadawców procesuje się z OZZ i płaci niższe, ustalone przez siebie stawki.

— Nam nie zależy na przedłużaniu tymczasowości. Po prostu chcemy mieć większą siłę przebicia, proponując wspólne tabele. Negocjacje są trudne, ale zbliżamy się do finału, więc niedługo przedstawimy naszą propozycję. Zależy nam na tym, by stawki zostały ustalone, bo wtedy będzie to dolna granica, której płatnicy nie będą mogli zanegować przed sądem — uważa Anna Biernacka, radca prawny z ZAiKS, chroniącego prawa ok. 15 tysięcy twórców.

Dania czy Niemcy

Biznes twierdzi, że opłaty obecnie proponowane przez organizacje są za wysokie jak na standardy europejskie. Koronnym argumentem jest przykład Niemiec czy Litwy, gdzie opłaty z tytułu tantiem wynoszą 2 proc. przychodów reklamowych medialnych graczy.

— Są kraje, takie jak Dania, gdzie te opłaty sięgają 15 proc. — ripostuje Bogusław Pluta, szef Związku Producentów Audio Video.

ZAiKS i spółka stawiają dolną granicę w rejonie 7 proc. obrotów reklamowych do podziału na kilkanaście OZZ. Eksperci szacują, że wartość roszczeń, jaką można wyliczyć na podstawie wniosków OZZ do komisji, sięga miliarda złotych rocznie. Sami nadawcy telewizyjni i operatorzy kablowo-satelitarni zł przy progu 6-7 proc. łożyliby rocznie na artystów ok. 500 mln zł. Przy tej skali każdy punkt procentowy w górę ma kolosalne znaczenie dla obu stron. Dla np. czołowych radiowych rozgłośni komercyjnych nowe tabele mogą oznaczać wzrost opłat o 400 proc., do nawet 300 tys. zł. Miesięcznie.

— Zgłosiliśmy naszą propozycję do komisji. Chcemy pobierać tantiemy m.in. na zasadzie zasięgu stacji radiowej, a nie procentu od obrotów.

Teraz część stacji radiowych rozbija swoje przychody na kilka spółek i okazuje się, że sam podmiot będący nadawcą radia ma nieduże obroty — przekonuje Bogusław Pluta. Druga strona przekonuje, że takie stawki nie przejdą. Zapowiada, że jeśli nie udadzą się negocjacje, zaskarżą ustalenia komisji do sądu.

— Jesteśmy w trakcie swego rodzaju gry rynkowej. Presja obu stron na konkretne rozwiązania jest duża, nie można więc spodziewać się rychłego finału tej sprawy — podkreśla przedstawicielka ZAiKS.

— To może oznaczać, że jeszcze kilka lat będziemy mieli tantiemowy galimatias — kwituje Karol Kuch.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Karol Jedliński

Polecane