Rozkręcają się roszczenia za tory

Firmy energetyczne i paliwowe analizują możliwość uzyskania odszkodowań za zawyżone koszty dostępu do torów.

Coraz więcej podmiotów interesuje się kwestią roszczeń z tytułu obowiązywania zawyżonych opłat za korzystanie z kolejowej infrastruktury. O sprawie pisaliśmy tydzień temu. Chodzi o wykonanie wyroku Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej, dotyczącego polskich stawek opłat za dostęp do torów. Skutkiem wyroku jest obniżka cennika PKP Polskich Linii Kolejowych (PLK), na tym może się jednak nie skończyć. Kolejną konsekwencją mogą okazać się roszczenia przewoźników, którzy przez lata przepłacali za tory. Do nich zaś zgłoszą się kolejni uczestnicy transportowego łańcuszka, którzy również czują się poszkodowani.

Klientom się należy...

Z naszych informacji wynika, że zgłoszone już roszczenia przewoźników to 900 mln zł, a mogą urosnąć nawet do 13 mld zł. Jeśli taka kwota w ogóle wpłynie kiedyś na ich konta, to nie będzie im dane długo się nią cieszyć. Firmy kupujące surowce transportowane koleją też mają poczucie, że przepłacały. Mowa tu np. o wielkich grupach energetycznych zlecających dowóz węgla do swoich elektrowni.

— Gdyby przewoźnikom, którzy realizowali dotychczas przewozy paliw do Enei Wytwarzanie [spółka produkcyjna Enei — red.], udało się wyegzekwować rekompensatę z tytułu stosowania przez PKP PLK zawyżonych stawek, to można się zastanowić, czy nie powinni się oni podzielić częścią tych pieniędzy z Eneą Wytwarzanie. Bo przecież spółka, płacąc za usługę przewozową, sfinansowała te zawyżone stawki — zauważa Sławomir Krenczyk, rzecznik Enei.

Sprawa dotyczy też m.in. firm paliwowych, które wożą koleją, benzynę. Zarówno PKN Orlen jak i Lotos mają własne firmy transportowe, którym też mogą należeć się odszkodowania. Lotos Kolej złożył już nawet formalne zawezwanie do próby ugodowej ze skarbem państwa oraz PKP PLK. Przedstawiciele Lotosu nie komentują sprawy, wskazując jedynie, że „proces trwa”.

...ale szanse są marne

Realistycznie rzecz biorąc, szanse przewoźników na odszkodowanie są marne. Po pierwsze, skumulowana kwota roszczeń jest tak potężna, że skarb i PKP PLK jej nie udźwigną. Po drugie, głównymi poszkodowanymi są… firmy kontrolowane przez skarb państwa. Trudno przypuszczać, że zdecydują się na bezwzględne przyciskanie właściciela do muru. Wreszcie po trzecie, w grę wchodzi utrata 36-38 mld zł, które w ramach nowej perspektywy unijnej 2014-20 mają zasilić polski program modernizacji kolei. Żeby je dostać, grupa PKP musi wnieść wkład własny, a jeśli zmuszona będzie płacić odszkodowania, to wkładu nie będzie, a unijne miliardy odpłyną w siną dal.

— Kodeks spółek handlowych przewiduje, że jeżeli zarząd spółki nie podejmie decyzji związanych z dochodzeniem przysługujących jej roszczeń, na taki krok mogą się zdecydować akcjonariusze tej spółki — przypomina jednak Sylwester Cetera, partner zarządzający Kancelarią CWW (prawnik reprezentował fundusz MCI, który wywalczył 50 mln zł odszkodowania od skarbu państwa za doprowadzenie do upadłości firmy JTT, której fundusz był akcjonariuszem). Przedstawiciele instytucji finansowych, które są akcjonariuszami firm energetycznych i paliwowych notowanych na giełdzie, przyznają, że jeszcze tego nie przemyśleli.

— Domaganie się takiego odszkodowania to trudna sprawa pod względem operacyjnym. Fundusze nie są na to gotowe i może już nie będą. Reforma OFE może sprawić, że takimi roszczeniami będzie się zajmować ZUS — komentuje ironicznie zarządzający jednego z większych funduszy emerytalnych, odnosząc się do planowanego przez rząd przeniesienia części aktywów z OFE do ZUS.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Magdalena Graniszewska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / Rozkręcają się roszczenia za tory