RPP: na razie cisza
RPP REAGUJE MILCZENIEM: RPP pod przewodnictwem Hanny Gronkiewicz-Waltz pozostawiła stopy procentowe na nie zmienionym poziomie. Zdaniem analityków, ich zmiana i tak nie wpłynęłaby na wielkość tegorocznej inflacji. fot. Grzegorz Kawecki
Wczoraj, wbrew prognozom większości specjalistów, Rada Polityki Pieniężnej pozostawiła stopy procentowe na nie zmienionym poziomie.
Analitycy nie są przekonani, czy na kolejnym posiedzeniu RPP, 17 listopada, stopy pójdą w górę.
— Wszystko zależeć będzie od wielkości październikowej inflacji, od zaakceptowania przez parlament projektu przyszłorocznego budżetu i od zatwierdzenia reformy podatkowej. Prognozujemy jednak, że na następnym zebraniu rada zdecyduje się na podwyższenie tylko stopy interwencyjnej o 50-100 punktów bazowych —uważa Wike Gronenberg, analityk z banku inwestycyjnego Salomon Smith Barney.
Podwyżki nie będzie
— Spodziewaliśmy się, że RPP podnosząc stopy procentowe będzie chciała pobudzić banki do zwiększenia oprocentowania kredytów, co pociągnęłoby za sobą zahamowanie rosnącej podaży pieniądza. Rynek walutowy oczekiwał, że na środowym spotkaniu zostanie podjęta decyzja o podwyżce. Jednak spowolnienie wzrostu cen produkcji przemysłowej oraz spadek cen paliw przyczyniły się prawdopodobnie do powstrzymania się rady przed podjęciem tego kroku. Jeśli RPP zdecydowała się nie zaostrzać polityki monetarnej, to i na następnym posiedzeniu nie podniesie stóp — uważa Marek Wardzynski z Cantor Fitzgerald z Londynu.
Zależy od wskaźników
— Rynek natychmiast zareagował na pozostawienie stóp procentowych na nie zmienionym poziomie. Było to szczególnie widoczne na przykładzie oprocentowania jednodniowego pieniądza. Rentowność depozytów O/N spadła o ponad jeden punkt procentowy. W związku z przewidywaną nadpłynnością na rynku pieniężnym, oprocentowanie depozytów będzie nadal spadać. Wczoraj na rynku papierów wartościowych, inwestorzy czekali na decyzję rady, i nie zawierali żadnych transakcji. Wynik kolejnego spotkania RPP zależeć będzie przede wszystkim od jakości wskaźników makroekonomicznych — mówi Anna Lewińska z Banku Gospodarstwa Krajowego.