RPP powinna bezwzględnie dbać o złotego

Jacek Fedor, Jacek Zalewski
29-11-2001, 00:00

Mateusz Szczurek, ekonomista ING Banku Śląskiego, nie jest entuzjastą obniżania przez Radę Polityki Pieniężnej stóp procentowych ze względu na bieżące zapotrzebowanie polityczne.

Wojciech Szeląg (Polsat): Rada Polityki Pieniężnej znów trochę przycięła stopy procentowe, które jednak i tak pozostają jednymi z najwyższych na świecie. W gruncie rzeczy nic się nie stało...

- Mateusz Szczurek (ING Bank Śląski): Nie całkiem. Jeśli sytuację listopadowego posiedzenia RPP porównamy z tą, z którą Rada skonfrontowana była w październiku, to rzeczywiście nic się nie zmieniło. I stąd może dziwić decyzja o kolejnym, znaczącym obniżeniu stóp.

Wicepremier Marek Belka uznał uchwałę RPP za krok w dobrym kierunku i liczy na następne. Czy dobrze kalkuluje?

- Sądzimy, że RPP zdecyduje się na kolejną obniżkę stóp procentowych na początku przyszłego roku — ale nie dlatego, że rząd przedstawi taki czy inny projekt budżetu. Rynki finansowe straciły chyba wiarę w słowa Rady, ostrzegające przed wzrostem deficytu budżetowego. Przecież na przestrzeni ostatniego miesiąca sytuacja finansów publicznych pogorszyła się. Deficyt budżetowy na przyszły rok pozostanie na poziomie planowanym, ale deficyt ekonomiczny jest znacznie wyższy, niż się spodziewaliśmy. Ale zaniepokojona tym RPP i tak obcięła stopy!

Czy oznacza to, że zakończyła się już wojna między rządem a RPP?

- To były raczej przekomarzania się. Do obniżek stóp i tak dochodziło, a rząd robił swoje — czyli prowadził politykę fiskalną taką, jaką był w stanie robić. Chodzi przecież nie o pojedynki słowne, lecz o to, co się dzieje z polityką makroekonomiczną, która od roku jest konsekwentnie poluzowywana.

Tegoroczne obniżki stóp procentowych łącznie wynoszą 7,5 pkt. Czy dla gospodarki korzystne byłoby cięcie gwałtowne, o 3-4 punkty?

- Dla gospodarki nie ma znaczenia, czy RPP obcina stopy o 3 pkt procentowe na jednym posiedzeniu, czy dwa razy po 1,5 pkt w odstępie kilkudziesięciu dni. W Polsce naprawdę mają miejsce dosyć szybkie obniżki stóp.

A jednak trudno w ogóle porównywać to, co mówią o gospodarce nasza RPP oraz szef Fed, Alan Greenspan. Skąd ta ogromna różnica?

- Tkwi ona w konstytucyjnych celach banku centralnego w Polsce i banku centralnego w USA. Celem NBP jest dbanie o wartość pieniądza i stabilność cen, a więc obniżanie inflacji. Jeśli przy okazji pobudzi się wzrost gospodarczy, czy uratuje kraj przed recesją — jest to kwestią wtórną. W krótkim okresie rzeczywiście pożyteczne byłoby kierowanie się przez RPP tylko kryterium wzrostu. Ale byłoby to działanie bardzo krótkowzroczne. Polska jest w tak szczególnej sytuacji, że musi wyjątkowo dbać o wartość pieniądza. Nawet nie porównujmy złotego do dolara.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jacek Fedor, Jacek Zalewski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Media / RPP powinna bezwzględnie dbać o złotego