
W czwartek wycen rubla na moskiewskiej giełdzie wzmocniła się o około 0,8 proc. w stosunku do amerykańskiego dolara schodząc do poziomu 62,95 rubli, co jest wartością zbliżoną do tych obserwowanych na początku 2020 r.
Jeszcze wyższa aprecjacja, sięgająca 1,5 proc. notowana jest w relacji do euro, którego wycena zeszła do 65,70 rubli. Warto wspomnieć, że otwarcie czwartkowej sesji stało pod znakiem gwałtownego umocnienia rubla do poziomu zaledwie 61,1075 co jednak szybko wytłumaczone zostało pomyłką w handlu. Niemniej, taki poziom nie był widziany od kwietnia 2017 r.
Rynek spodziewa się, że w związku ze zbliżającym się okresem regulacji zobowiązań podatkowych oraz „narzuconą odgórnie” konieczność konwersji części walut na ruble w handlu pojawi się nadpodaż dewiz i wzrośnie zapotrzebowanie na rosyjską walutę.
Reżim Putina nakazał, by firmy zorientowane na eksport konwertowały 80 proc. swoich przychodów realizowanych w walutach zagranicznych na lokalną, sztucznie wzmacniając rubla.
