Ruch w salonach niemal zamarł

Marcin BołtrykMarcin Bołtryk
opublikowano: 2020-04-22 22:00

Rynek nowych osobówek pikuje. W ciągu 20 dni kwietnia zarejestrowano ich o 70 proc. mniej niż rok wcześniej.

Dwucyfrowy spadek liczby rejestracji odnotowali wszyscy producenci i wszystkie segmenty rynku rynku samochodów o dmc do 3,5 t. W pierwszych dwóch dekadach kwietnia zarejestrowanych zostało 8,9 tys. aut osobowych (o 71 proc. mniej niż rok temu) oraz nieco ponad 1,4 tys. samochodów dostawczych (spadek o blisko 60 proc.). Łącznie na rynek trafiło 10,3 tys. pojazdów o dmc do 3,5 tony. Oznacza to spadek o 69,9 proc. Dziennie średnio rejestrowano mniej niż 700 nowych aut. Rok temu ich liczba była o niemal 1000 wyższa.

— To rekordowy i nienotowany dotychczas spadek. Ruch w salonach niemal zamarł — dilerzy wskazują na 90-procentowy spadek liczby takich klientów. To przekłada się na zamówienia, których realizacja nastąpiłaby w kolejnych miesiącach — mówi Wojciech Drzewiecki, prezes Instytutu Badań Rynku Motoryzacyjnego Samar.

Jego zdaniem spadek liczby rejestracji nowych aut w maju tego roku może sięgnąć nawet 80 proc. w porównaniu z wynikami maja 2019 r. Wbrew powszechnej opinii liczba rejestracji nie spada z powodu utrudnionego dostępu do wydziałów komunikacji.

— Część urzędów rzeczywiście wstrzymała pracę, ale zazwyczaj dotyczyło to mniejszych powiatów i najczęściej czynności związanych z rejestracją używanych pojazdów.Od 22 kwietnia jednak tablice rejestracyjne wydawane są w każdym urzędzie. Ewentualny wpływ mniejszej dostępności urzędników na liczbę rejestracji nowych aut będzie zatem widoczny w danych za trzecią dekadę kwietnia. Nie będzie on jednak znaczący — uważa Wojciech Drzewiecki.

Największy wpływ na zmniejszone zainteresowanie nowymi samochodami mają obawy kupujących i reeksport.

— Spadek rejestracji aut osobowych przez klientów indywidualnych zanotowany w tym okresie wyniósł ponad 73 proc. Klientów firmowych było o 70 proc. mniej. Kupujący wstrzymują inwestycje częściej w związku z niepewną sytuacją niż w związku z utrudnionym dostępem do salonów czy urzędów. Spadek to też po części efekt wstrzymania reeksportu — mówi Wojciech Drzewiecki.

Najbliższa przyszłość nie rysuje się ciekawie — zainteresowanie nowymi autami utrzyma się na bardzo niskim poziomie.

— Wyniki są i będą słabe. Ożywienie powinno przyjść z początkiem lata, ale nie spodziewam się rewelacji. Przewidujemy, że spadek liczby rejestrowanych aut w maju może osiągnąć nawet 80 proc. Wyniki całego 2020 r. mogą być o około 20 proc. gorsze niż poprzedniego — mówi Wojciech Drzewiecki.

Każdy z producentów najpopularniejszych w Polsce aut zanotował kolosalny spadek. Największy — wśród pierwszej dziesiątki — Dacia. Liderem sprzedaży dwóch pandemicznych dekad kwietnia nadal jest Toyota.