PAP: Nowy minister zdrowia Wojciech Rudnicki zapowiedział we wtorek pracownikom swego resortu, że najbliższe tygodnie będą czasem bardzo ciężkiej i intensywnej pracy; wynika to z konieczności przygotowania projektu ustawy o świadczeniach
opieki zdrowotnej, która ma zastąpić uchyloną przez Trybunał Konstytucyjny ustawę o Narodowym Funduszu Zdrowia.
Nowego ministra do resortu wprowadził wicepremier Jerzy Hausner. Przyznał on, że ochrona zdrowia to problematyka obecnie najtrudniejsza w rządzie.
"Ten rząd ma mało czasu, nikt nie wie, jak mało, a problemy są bardzo poważne" - powiedział wicepremier.
Przypomniał, że do zadań Rudnickiego będzie należało m.in. przygotowanie dobrego projektu ustawy o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych, dalsze porządkowanie Narodowego Funduszu Zdrowia, podjęcie decyzji co do ustawy o pomocy publicznej i restrukturyzacji zakładów opieki zdrowotnej oraz wyjaśnienie spraw związanych z konfliktem między rządem, a zagranicznymi koncernami farmaceutycznymi w sprawie marż nałożonych na leki trzy lata temu.
Według Hausnera trzeba będzie podjąć decyzję, co zrobić z projektem ustawy o restrukturyzacji - czy dla przewidzianego w nim sposobu poradzenia sobie z zadłużeniem szpitali, w tym wynikającego z tzw. ustawy 203 zł (o negocjacyjnym kształtowaniu płac), nie ma alternatywy.
Hausner dodał, że Rudnicki ma pełne prawo dokonać zmian w projekcie ustawy, jaką przygotował jego poprzednik Leszek Sikorski. Wicepremier podkreślił, że projekt musi wpłynąć do parlamentu nie później niż w końcu maja.
Nowy minister zdrowia zapowiedział już, że projekt ustawy o świadczeniach trzeba "będzie uzupełnić, a w niektórych miejscach wnieść poprawki". M.in. uważa, że kilka miesięcy to za mało, by określić przewidziane obecnie w projekcie świadczenia rekomendowane (czyli takie, które w jednej części są opłacane ze środków publicznych, w drugiej - przez pacjenta bezpośrednio czy przez ubezpieczenia dodatkowe). Samą ideę wprowadzenia takich świadczeń ocenia dobrze, ale jest przekonany, że należy na to mieć więcej czasu.
"Trzeba przecież określić te świadczenia, określić ich koszt oraz poziom współpłacenia przez pacjenta. Nad tym powinna się odbyć dyskusja. Na to wszystko kilka miesięcy nie wystarczy" - powiedział Rudnicki dziennikarzom.
Ustawa powinna wejść w życie najpóźniej jesienią tego roku.
Według Rudnickiego obecny projekt nie spełnia podstawowego warunku Trybunału Konstytucyjnego, czyli nie określa co ubezpieczonemu należy się w ramach składki na ubezpieczenie zdrowotne. Jego zdaniem, w ustawie powinien znaleźć się katalog świadczeń, które nie są opłacane ze środków publicznych (tzw. koszyk negatywny) oraz przejrzyste zasady kolejek do pozostałych świadczeń (o ile nie można ich uzyskać bez zwłoki, z wyłączeniem świadczeń w stanach nagłych). Minister podkreślił, że przy obecnym stanie medycyny oraz budżetu państwa nie ma możliwości, by pacjenci wszystkie świadczenia otrzymywali natychmiast.
Rudnicki nie jest przeciwny wprowadzeniu bezpośrednich opłat do budżetów szpitali, w postaci opłacania za kilka początkowych dni pobytu w szpitalu tzw. kosztów hotelowych (m.in. wyżywienie, koszt prania bielizny itp., nie będących częścią samego świadczenia zdrowotnego). Zastrzegł, że niektóre grupy pacjentów powinny być z tych opłat zwolnione. Takie rozwiązania funkcjonują w wielu krajach Europy Zachodniej, mimo że na ochronę zdrowia przeznacza się tam więcej pieniędzy niż w Polsce.
Nowy minister uważa, że na razie za wcześnie mówić o ubezpieczeniach dodatkowych.
Rudnicki zastąpił na stanowisku ministra zdrowia Leszka Sikorskiego, który szefował resortowi przez 13 miesięcy. Według Hausnera był on ministrem "w nadzwyczajnie trudnej sytuacji".