Pronox przystosowuje do sytuacji spółki pomysły
— sprawdzone przez inne firmy
Słowa piosenki braci Golców „Tu na razie jest ściernisko...” mogą nucić Artur Mrozik i Dariusz Smagorowicz, zarządzający debiutującą dziś na giełdzie Pronox Technology. Połowa pieniędzy z emisji pójdzie na budowę centrum produkcyjno-logistycznego w Dąbrowie Górniczej. Docelowo Pronox chce zainwestować w nie 79 mln zł.
Na części działki pod inwestycję krzątają się robotnicy. Stoi rozdzielnia elektryczna, a z ziemi wystają fundamenty pierwszej hali. W niej siedzibę ma znaleźć montownia telewizorów LCD, którą co roku ma opuszczać 600 tys. sztuk. Urządzeń powszechnie nieznanych w Europie azjatyckich marek, montowanych z podzespołów przysyłanych do Polski przez ich producentów. Ci ostatni dzięki temu ominą 14-procentowe cło, którym obłożono import do Unii Europejskiej.
— Wkrótce w Europie nastąpi masowa wymiana telewizorów. Ludzie kupią nie tylko topowe modele znanych marek, ale też i te tańsze. Mniejszych azjatyckich producentów nie stać na postawienie w Europie własnej fabryki, ale współpraca z montownią, jaką buduje Pronox ma dla nich sens — zapewnia Mirosław Fabryczny, wiceprezes Secus Asset Management, oferującego i jednocześnie jednego z większych akcjonariuszy.
Zdaniem szefów Pronoksu, firma nie wymyśla nic nowego. Przystosowuje tylko do swoich możliwości i twórczo rozwija pomysły innych.
— Nie chodzi tylko o cło. Dla wybranych marek chcemy stać się ważnym partnerem na drodze od azjatyckiego producenta do europejskiego konsumenta. Zaoferujemy nie tylko dystrybucję, ale także serwis czy montaż na miejscu. Nie poniesiemy ryzyka sprzedaży, bo kontrakty z europejskimi sieciami handlowymi zawrzą producenci — wyjaśnia strategię Dariusz Smagorowicz, wiceprezes Pronoksu.
Podstawą — marketing
Ta sama koncepcja przyświeca planom ekspansji na rynki azjatyckie Easy Touch, czyli własnej marki peryferiów komputerowych i sprzętu AGD. Zwiększenie kapitału obrotowego związanego z tą działalnością pochłonie drugą połowę kapitału z emisji. Gdy chińska elektronika zalewa cały świat, zakrawa to na pomysł z wożeniem drewna do lasu... Ale szefowie Pronoksu zapewniają, że nie oszaleli.
— Produkty oznaczane naszą marką przeznaczone na chiński rynek nawet na chwilę nie pojawią się w Polsce. One od razu z chińskich fabryk trafią do chińskich sklepów — podkreśla Dariusz Smagorowicz.
Jednak to nie ten zapalony maratończyk ani pełniący funkcję prezesa były dowódca klucza czterech myśliwców MIG-21 Artur Mrozik będą bezpośrednio nadzorować ekspansję w Państwie Środka. Zajmie się tym Mariusz Jawoszek, prezes spółki zależnej ESM Logistics, uznawany za najbardziej obytego w kontaktach z Azjatami.
— Pierwszy raz pojechałem do Azji w 1994 r. w drugim roku mojej pracy w firmie dystrybucyjnej Dagma System. W Azji Południowo-Wschodniej nie ma kraju, którego bym nie odwiedził. Jadąc enty raz na Tajwan, trudno nie zajrzeć do Malezji, Indonezji, Laosu, Kambodży, Tajlandii czy na Filipiny — opowiada Mariusz Jawoszek.
Zdaniem szefów Pronoksu, Europa nie jest w stanie konkurować z Azjatami w kosztach i w skali produkcji, ale nadal ma przewagę w myśli marketingowej. Dlatego w tych samych chińskich fabrykach produkowane są wyroby, które w sklepach można znaleźć pod różnymi znanymi markami, a nazwy fabryki nie zna nikt poza jej kontrahentami.
— Chińska fabryka wytwarza miliony tanich myszek. Ale to są tylko kawałki plastiku z kablem. Aby klient w Europie czy gdziekolwiek indziej chciał taką myszkę kupić, potrzeba przyciągającego wzrok opakowania, systemu stojaków do eksponowania produktu w sklepach, strony WWW z opisem czy wreszcie instrukcji obsługi. Kosztuje to o wiele więcej niż wyprodukowanie myszki w chińskiej fabryce — dodaje Artur Mrozik.
Bez nierealnych ambicji
Właśnie opakowanie ma sprawić, że sprzęt pod marką Easy Touch zahaczy się na chińskim rynku w średnim, a nie w najniższym segmencie cenowym. Jak twierdzą szefowie Pronoksu, wszystko, czego dotknął się Europejczyk lub Amerykanin, Chińczycy od razu lepiej postrzegają. Mimo to Polacy mają świadomość, że potentatem się nie staną. A przynajmniej nie szybko. Oczekują, że roczna sprzedaż produktów Easy Touch w Państwie Środka osiągnie w pierwszych latach 10 mln dolarów. To mniej niż 10 proc. przychodów spółki w 2006 r., a w skali chińskiego rynku — wielkość niezauważalna.
— Po prostu nas nie stać na to, by walczyć z największymi. Ale z czasem, korzyści z bycia mikrusem na tamtejszym rynku mogą być nieporównywalne z wszystkim, co robimy w Polsce. Trzecioligowe firmy chińskie są przecież większe od gigantów polskiej gospodarki — zauważa Dariusz Smagorowicz.
I dodaje, że efekty realizacji tych planów, inwestorzy zobaczą po wynikach tego i przyszłego roku.
Z akademika do własnej fabryki
Dariusz Smagorowicz, obecny wiceprezes i jeden z głównych akcjonariuszy Pronoksu, pięć lat spędził, studiując zarządzanie i marketing na Politechnice Śląskiej. Po skończeniu studiów nadal mieszkał w akademiku. Tam właśnie, wspólnie z Maciejem Sosińskim i Jarosławem Żółtaszkiem, zadecydowali o powołaniu spółki, która pierwotnie nazywała się Procom. Działalność prowadziła w pomieszczeniach wynajętych w budynku stołówki stojącej tuż obok akademika. W 1999 r. Procom zmienił się w Pronox Technology, a w 2005 r. kupił wynajmowaną dotychczas stołówkę. Obecnie trwa przebudowa budynku. Firma rozpoczęła też stawianie centrum produkcyjno-logistycznego w Dąbrowie Górniczej, przeznaczone m.in. na montownię telewizorów LCD.
Maratończyk feminista
Zapalony maratończyk, jakim jest Dariusz Smagorowicz, chce po igrzyskach olimpijskich w Pekinie w 2008 r. przebiec tamtejszą trasę maratonu. Wcześniej, 30 września 2007 r., Pronox zorganizuje trzecią już edycję półmaratonu w Katowicach. Aby zachęcić do biegania kobiety, w tym roku nagrody dla nich mają być wyższe niż dla mężczyzn.
Pronox w liczbach
465,3
mln zł Takie szacunkowe przychody osiągnęła firma w 2006 r.
6,3
mln zł Taki jest prawdopodobny zysk netto.
217
Tyle osób zatrudniała spółka w końcu 2006 r.
Produktów bez liku
PROcomp, Easy Touch, MyColor, Request — to własne marki Pronoksu. Oferuje pod nimi m.in. komputery i peryferia, odtwarzacze MP3 i DVD, radia samochodowe, tusze i tonery do drukarek oraz karty i kable sieciowe. Większość sygnowana jest znakiem Easy Touch. Marka ta obejmuje prawie 500 pozycji. Wszystkie cztery marki razem — ponad 800 produktów wytwarzanych głównie przez azjatyckie fabryki na zamówienie Pronoksu. W 2006 r. sprzedaż tych wyrobów przyniosła firmie 12,6 proc. przychodów. Nie uwzględniając planów związanych z rynkami zagranicznymi, firma liczy, że przychody z ich sprzedaży wzrosną w 2007 r. o kolejne 55 proc., a w 2008 r. o dalsze 15 proc. Na zagraniczną ekspansję Easy Touch chce wydać 10-13 mln zł.
