BillBird, operator i właściciel sieci „Moje rachunki”, w przyszłym roku wejdzie na rynek rumuński. Marzy mu się też Rosja.
Krakowski BillBird w przyszłym roku planuje inwestycje na rynkach Europy Środkowej i Wschodniej.
— W Rumunii mamy już partnera bankowego i technologicznego. W Rosji prowadzimy rozmowy z potencjalnymi kontrahentami — mówi Rafał Styczeń, prezes operatora sieci „Moje rachunki”.
Jego zdaniem, wschodni rynek ma ogromny potencjał. Po pierwsze, ponad 90 proc. płatności w Rosji jest dokonywanych za gotówkę. Po drugie, to rynek dużo większy niż polski i nie ma na nim jeszcze ostrej konkurencji. Jednak na inwestycje za wschodnią granicą przyjdzie poczekać 2-3 lata. To pochodna rozwoju sieci handlowych.
— Handel detaliczny w Rosji dopiero się konsoliduje — mówi Rafał Styczeń.
Dlatego jeszcze w tym roku spółka skoncentruje się na krajowym rynku, w który zainwestuje 9 mln zł.
— Środki chcemy uzyskać z planowanego w maju podwyższenia kapitału spółki — mówi prezes.
Kapitał z emisji BillBird planuje wykorzystać m.in. na zwiększenie liczby punktów obsługi z 1,6 do ponad 5 tys. Równocześnie zarząd zapowiada wzrost przychodów z 2 mln zł na koniec 2003 r. do 20 mln zł w 2004 r. W tym roku ma pojawić się też pierwszy zysk.
— Liczba obsługiwanych rachunków rośnie o 20 proc. na miesiąc. Taki wzrost utrzyma się do nasycenia rynku, czyli jeszcze przez półtora roku — szacuje Rafał Styczeń.
Sieć „Moje rachunki” powstała pod koniec w 2002 r. Pozwala klientom zapłacić comiesięczne rachunki za gaz czy telefon w kasie sklepowej. Po 50 proc. udziałów w BillBird mają BRE Bank i Internet Investment Fund.