O fotel głównego lekarza weterynarii walczy dwóch kandydatów. Wśród nich jest obecny szef nadzoru.
To, że wraz z objęciem steru ministerstwa rolnictwa przez Andrzeja Leppera będą zmiany kadrowe, było tylko kwestią czasu. Na pierwszy ogień poszła weterynaria. Pretekstem do pozbycia się Krzysztofa Jażdżewskiego, głównego lekarza weterynarii, stały się problemy z odblokowaniem rynku ukraińskiego. Andrzej Lepper nieoczekiwanie ujawnił, że „umowa z Ukrainą była jednostronna i nie obowiązuje, bo podpisała ją tylko jedna strona”. Zapowiedział także, że Krzysztof Jażdżewski straci posadę, bo nie dopilnował, by nowa umowa została podpisana przez Ukrainę. Obwiniony udał się do Kijowa, by wyjaśnić całą sprawę, zostawiając w Warszawie wniosek o dymisję. Po tym fakcie zapadła zasłona milczenia.
— Nie wiem, czy wniosek o dymisję trafił do rąk premiera. Na razie nie ma żadnej decyzji — przyznaje Małgorzata Książyk z resortu rolnictwa.
Krzysztof Jażdżewski nie składa jednak broni i wystartował w konkursie ogłoszonym przez szefa Urzędu Służby Cywilnej (USC). Do udziału w nim zostali dopuszczeni także Marek Adamczyk, były wojewódzki lekarz weterynarii na Mazowszu, kojarzony ze Stronnictwem Konserwatywno-Ludowym, oraz Krystian Popławski, główny specjalista w Departamencie Bezpieczeństwa Żywności i Weterynarii, który jednak — jak informuje Magdalena Budkus z USC — zrezygnował z uczestnictwa w dalszym etapie konkursu.