RUSZYŁA OSTRA WALKA O POLMOSY

Katarzyna Jaźwińska
21-09-1999, 00:00

RUSZYŁA OSTRA WALKA O POLMOSY

Krajowi przedsiębiorcy przeznaczą do 880 mln zł na trzy fabryki wódek

Janusz Palikot — prezes Ambry oraz Wiesław Skrobowski z Brewpole B.V. i Piotr Pabiański, kierujący hurtownią Multi-Ex, razem powalczą o przejęcie Polmosów z Zielonej Góry, Lublina i Łańcuta. Na tę transakcję mają przeznaczyć 440-880 mln zł.

Szef produkującej wina spółki Ambra będzie próbował przejąć akcje trzech fabryk spirytusowych: z Zielonej Góry, Lublina i Łańcuta. Rada nadzorcza Ambry oceniła, że inwestycja w przemysł spirytusowy nie jest dla firmy opłacalna, bo zbyt długo musiałaby czekać na zwrot nakładów. Janusz Palikot poszukał zatem wsparcia u krajowych biznesmenów.

Do walki o kupno trzech Polmosów stanie grupa, którą obok prezesa Ambry tworzą: Wiesław Skrobowski z Brewpole B.V. i Piotr Pabiański, szef hurtowni alkoholi Multi-Ex.

— Liczę, że uda nam się przejąć dwie z trzech preferowanych przez nas fabryk spirytusowych — mówi Janusz Palikot.

Piotr Pabiański dodaje, że strategia grupy menedżerów zakłada zdobycie marek wódek, które w sumie dadzą 10 proc. udziału w rynku alkoholi wysokoprocentowych. Jeśli biznesmenom uda się przejąć Luksusową, Polonaise czy Żołądkową Gorzką, plany te staną się bardzo realne.

Grube miliony

Janusz Palikot szacuje, że na przejęcie Polmosów trzeba będzie przeznaczyć 440-880 mln zł. Ostateczna wielkość tej kwoty zależy od tego, jak wielu akcji pozbędzie się Skarb Państwa i do ilu fabryk uda się docelowo wejść trzem inwestorom. Pieniądze na ten cel wezmą oni częściowo z własnych środków, w części zaś z kredytów bankowych. O planach grupy inwestorów wiedzą już dyrekcje zainteresowanych Polmosów, ale ich nie komentują.

Trafna prognoza

Jeśli inni potencjalni inwestorzy zaoferują za przejmowanie spirytusowych fabryk podobnie niewysokie kwoty, sprawdzą się wcześniejsze prognozy Janusza Palikota. Uważa on, że z prywatyzacji przemysłu spirytusowego wpłynie do budżetu nie więcej niż 4,1 mld zł (około 1 mld USD), choć w bardziej sprzyjających warunkach Skarb Państwa mógłby zarobić na sprzedaży wódczanej branży nawet sześciokrotnie więcej. Inwestorów zniechęca jednak stała ingerencja państwa w rynek (podwyżki akcyzy powodujące spadek sprzedaży wódki) i zła — zdaniem Janusza Palikota — koncepcja podziału znaków towarowych. Szef Ambry już wcześniej uważał, że należy kilka najbardziej popularnych marek przekazać jednemu Polmosowi. W takiej sytuacji tylko ta jedna fabryka byłaby warta tyle, ile przy obecnym podziale znaków budżet może zarobić na sprzedaży całej branży.

Korzystne czekanie

Wiele wskazuje, że przypuszczenia te mogą się sprawdzić — wciąż spada spożycie krajowych wódek, a potencjalni inwestorzy nie ukrywają, że czas jest ich sprzymierzeńcem. Im dłużej będą czekać na prywatyzację, tym taniej kupią walory wódczanych spółek. Do akwizycji przymierzają się tacy potentaci, jak francuski Pernod Ricard, amerykański dystrybutor alkoholi Central European Distribution Corporation oraz Seagram, czy Bacardi Martini. Nie jest wykluczone też, że na walkę o Polmosy zdecydują się UDV, Unicom Bols czy Vinpol z Henkell & Sšhnlein, chociaż specjaliści z branży spekulują, że firmy raczej nie będą interesować się krajowymi producentami alkoholi. Ostateczne decyzje potencjalni inwestorzy być może podejmą jeszcze w tym tygodniu, bo resort skarbu ma wreszcie przedstawić strategię prywatyzacji branży.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Katarzyna Jaźwińska

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Gospodarka / RUSZYŁA OSTRA WALKA O POLMOSY