Rynek nie myśli o nowych aferach

Marek Knitter
opublikowano: 2003-11-26 00:00

Ceny obligacji skarbowych spadały już drugi dzień. Podobna sytuacja miała miejsce na Węgrzech. Nastroje na rynku wtórnym obligacji są nadal kiepskie. W poniedziałek pod koniec dnia rentowność najbardziej płynnych papierów 5-letnich PS0608 przebiła poziom 7,40 proc. Wtorkowa sesja przyniosła jednak kolejny rekord cenowy.

Po rozpoczęciu notowań obligacji w kilku serwisach informacyjnych ukazała się wiadomośc, że w poniedziałek wieczorem Andrzej Barcikowski, szef Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego, spotkał się z szefami klubów parlamentarnych i ostrzegł ich przed „niektórymi aspektami lobbingu”. Nieoficjalnie wiadomo, że Andrzej Barcikowski podał w poniedziałek wieczorem konwentowi seniorów jako przykład działań lobbingowych sytuację z 1998 roku. W Ministerstwie Finansów powstało wówczas rozporządzenie, na którym skorzystać miały firmy farmaceutyczne i importerzy leków, a Skarb Państwa mógł stracić 3 mld złotych. Szefem resortu finansów był wtedy Leszek Balcerowicz.

Jednak nie to było wczoraj bezpośrednim powodem spadków na rynkach obligacji, co zresztą podkreślali dealerzy na rynku międzybankowym. Trudno im nie wierzyć, bo jeszcze około południa nie wszyscy z nich znali treść tej informacji. Podkreślano jednak, że te rewelacje nie poprawią już i tak kiepskiej sytuacji na rynku wtórnym. A tam spadki cen spowodowały doniesienia z Węgier, gdzie kurs forinta spadł do poziomu nie notowanego od czterech lat, a powodem była wyprzedaż obligacji. Inwestorzy na rynku węgierskim są zaniepokojeni powiększającym się deficytem budżetowym i obrotów bieżących. Przed południem rentowność polskich 5-letnich obligacji wzrosła do poziomu 7,61 proc. Z kolei dochodowość tym samych węgierskich papierów wzrosła do 9,34 proc. Po godzinie 14.00 powrócił jednak optymizm i ceny polskich papierów zaczęły ponownie rosnąć. Przed 15.00 rentowność papierów PS0608 wynosiła już 7,48 proc.

Na razie rynek nie obawia się nowej politycznej afery. Co będzie, gdy ktoś podejmie próbę odwołania szefa NBP? Dealerzy nawet nieoficjalnie nie zamierzają spekulować, gdzie w takiej sytuacji może zatrzymać się rynek.