Rynek papierów dłużnych uspokoił się

Piotr Burza
opublikowano: 1999-12-03 00:00

Rynek papierów dłużnych uspokoił się

Decyzja Leszka Balcerowicza o pozostaniu na stanowisku wicepremiera nie miała widocznego wpływu na krajowy rynek bonów skarbowych. Rentowności polskiego benchmarku — bonów 52-tygodniowych — utrzymywały się na rynku wtórnym na poziomie zbliżonym do ostatniego przetargu.

Zdaniem ekspertów, gdyby wicepremier odszedł z rządu, nastąpiłaby paniczna wyprzedaż naszych papierów dłużnych. Na brak zainteresowania tymi walorami wpływa kilka czynników: podstawowym jest koniec roku finansowego. To czas, kiedy dealerzy walutowi muszą wykazać zyski, aby otrzymać premię. Niebanalny wpływ na rynek ma również obawa przed problemem roku 2000. Inwestorzy zagraniczni nie chcą angażować swych kapitałów, nie mając pewności, jak są przygotowane polskie systemy informatyczne. Niebanalny wpływ na powstrzymanie się zagranicy przed inwestowaniem w bony skarbowe miały zawirowania polityczne w naszym kraju. Ostatnia wypowiedź jednego z członków rządu — który prosił aby nie publikować jego nazwiska — że inflacja już w grudniu będzie dwucyfrowa, spowodowała wstrzymanie się zagranicy przed inwestowaniem w papiery dłużne. Jeśli tak by się stało, to istnieje realne niebezpieczeństwo kolejnej podwyżki stóp procentowych przez RPP. Spowodowałaby ona gwałtowny spadek opłacalności inwestycji w papiery dłużne o krótkich terminach zapadalności.

W ostatnim czasie na rynku obligacji nasiliła się zdecydowana tendencja do kupowania papierów. Zagraniczni inwestorzy na powrót zaczęli ufać naszym walorom. Rentowność obligacji 2-letnich zerokuponowych spadła do 14,82 proc. Jednak generalnie zakupy były limitowane przez pesymistyczne informacje na temat naszej gospodarki. Eksperci prognozują, że w roku 2000 będziemy mieli do czynienia z dalszym wzrostem popytu na nasze papiery dłużne.