W natłoku ofert publicznych inwestorzy będą coraz bardziej wybredni
GF Premium nie dała zarobić na debiucie. To sygnał, że inwestorzy podchodzą do spółek bardziej selektywnie.
Do tej pory w ciemno można było obstawiać, że wycena debiutujących na rynku akcji spółek pójdzie w górę. Do wczoraj tylko jeden tegoroczny debiutant (Seko) został przeceniony na inauguracji. Wczoraj potknął się kolejny — GF Premium, firma factoringowa z Katowic, która jako 28. pojawiła się w tym roku na parkiecie.
Redukcja nie wystarczy
Mimo że stopa redukcji w transzy dla inwestorów indywidualnych wyniosła 82,8 proc., to inwestorzy nie rzucili się na papiery spółki w dniu debiutu. Już na początku sesji jej notowania spadły o kilka procent. Choć atmosfera na rynku sprzyjała wzrostom — indeksy rosły dość wyraźnie — kurs śląskiej spółki pozostał pod kreską.
— Redukcja zapisów nie gwarantuje sukcesu. Jeśli spółki, wykorzystując dobrą koniunkturę, sprzedają się drogo, to efekt jest taki jak wczoraj — ostrzega Mirosław Saj, analityk BM BISE.
Zarząd spółki nie traci optymizmu.
— Wczorajsze spadki były okazją do tańszych zakupów. Udowodnią to wyniki z I kwartału, które opublikujemy w przyszłym tygodniu — mówi Michał Nawrot, wiceprezes GF Premium.
Ale po debiucie GF Premium i kilku wcześniejszych pozostał pewien niesmak.
— Debiuty na minusie to przestroga, że koniunktura na rynku pierwotnym kiedyś się skończy. Trudno precyzyjnie stwierdzić kiedy, bo nadal na rynku jest dużo gotówki — ocenia Mirosław Saj.
— Sądzę, że z uwagi na duży napływ środków i rozwój naszej gospodarki, dobra koniunktura potrwa co najmniej przez 24 miesiące — dodaje Jacek Radziwilski, dyrektor zarządzający CDM Pekao.
Inwestorzy będą podchodzić wybiórczo do spółek.
— Widać, że rynek patrzy na spółki ubiegające się o wejście coraz bardziej selektywnie. To oznacza, że trudniej będzie sprzedać się mniej znanym firmom. Inwestorzy mogą faworyzować spółki związane ze znanymi nazwiskami na rynku. Jestem spokojny o debiuty spółek Leszka Czarneckiego czy Ryszarda Krauzego. To ludzie sukcesu i za nimi pójdzie rynek — uważa Mirosław Saj.
Zachować umiar
W tym miesiącu zadebiutowało sześć spółek. W natłoku ofert liczyć się będą atuty.
— Podaż jest duża, więc inwestorzy będą podchodzili wybiórczo do spółek, patrząc na jakość biznesu oraz wycenę. Ale popyt pozostanie duży — ocenia Jacek Radziwilski.
Oferujący akcje powinni zachować umiar przy ustalaniu ceny emisyjnej.