Rynek płatności wchodzi na nowy poziom. Rozmowa z Pawłem Działakiem

  • Materiał partnera
opublikowano: 23-01-2019, 12:36

Obserwujemy zachowania konsumentów i widzimy, jak różnią się oczekiwania kolejnych generacji. Dla konsumentów w bardzo młodym wieku płatność telefonem czy Blikiem jest czymś zupełnie naturalnym. Nie słyszeli o przelewach, nie interesuje ich e-transfer – tłumaczy Paweł Działak, prezes Tpay.com.

Dowiedz się więcej o płatnościach internetowych na Tpay.com

Jak pan widzi rynek płatności internetowych AD 2019 w Polsce?

Przez pryzmat dużych zmian, to bardzo dynamiczny rynek, a do tego reglamentowany. Prowadzenie działalności, która jest pośrednictwem finansowym wymaga odpowiednich zezwoleń, poddania się kontroli instytucji nadzoru finansowego, przestrzegania restrykcyjnych przepisów. Ze względu na zmiany wynikające z Ustawy o Usługach Płatniczych dużo się w tym roku zmieni (implementacja przepisów dyrektywy PSD2). Wiele używanych od lat narzędzi płatniczych typu pay-by-link - np. mTransfer zostanie zastąpionych przez najnowsze instrumenty płatnicze jak np. Blik, Google Pay czy portfele organizacji kartowych lub innych największych „gigantów internetowych”. 

Paweł Działak, prezes Tpay.com

Płatności internetowe to już nie tylko obsługa sklepów internetowych, to również wspieranie innych firm fintechowych, jak  np. kantory internetowe, firmy pożyczkowe czy działy telesprzedaży, które za pomocą naszego terminala na stronie internetowej (webPOS) mogą sprzedać i od razu przyjąć płatność podczas rozmowy telefonicznej. Nowe formy płatności będą pozwalały wygodnie płacić bez posiadania portfela w Internecie i w sieciach stacjonarnych, maszynach vendingowych czy też za pomocą zlecenia płatności asystentowi głosowemu w naszym telefonie czy aucie. To już się dzieje. 

Czy to bardzo konkurencyjna branża? Wydaje się mocno skrępowana licencjami i regulacjami...

Rynek płatności jest podzielony między kilku graczy. Wynika to w dużej mierze z barier związanych z reglamentacją rynku, a więc koniecznością uzyskania odpowiednich pozwoleń, ale też z ogromu pracy, którą trzeba wykonać, żeby zintegrować się z wieloma podmiotami płatniczymi. Dla wielu instytucji ten wysiłek okazuje się po prostu nieopłacalny. Dla nowych graczy problemem jest czas, który trzeba poświęcić na formalności, uzyskanie licencji i czynności integracyjne. 

Według mnie, żeby stworzyć dobrze działający integrator płatności, potrzeba minimum dwóch, trzech lat. W chwili obecnej nie ma na to czasu, rynek kolokwialnie mówiąc „odjeżdża”. Dla rozwoju nowych instrumentów płatniczych rok, dwa to dużo. Nie ma dziś czasu, żeby budować instytucję od zera, raczej trzeba się podłączać do już działających i dynamicznie podążać za tym, co się dzieje. 

Rynek regulowany jest przez kolejne dyrektywy unijne: najpierw Payment Service Directive (PSD) z 2007 r., teraz wspomniana już PSD2. Przenosi ona usługi płatnicze i bankowe na nowy poziom, m.in. odbiera bankom dotychczasowy monopol na obsługę kont klienckich. Wprowadza tzw. open banking. Daje on fintechom, w tym takim firmom jak Tpay – posiadającym krajową licencję płatniczą – możliwość podłączenia do interfejsów bankowych i pozwala na skomunikowanie z rachunkiem danego konsumenta (oczywiście za jego zgodą i na jego życzenie). Dzięki temu można sobie wyobrazić, że klient będzie mógł, np. zobaczyć w jednej aplikacji wiele kont, które posiada (nawet jeśli są one w różnych bankach) i dokonywać z jednego miejsca wielu operacji finansowych od różnych dostawców. Niewątpliwie widzimy w tej zmianie kolejną okazję do zwiększenia przewagi nad konkurencją. 

Jakie podmioty rozdają karty na tym rynku?

Pośrednicy płatności w Polsce to głównie pięć, sześć wiodących firm, które świadczą usługę płatności online, jak Tpay.

Niemniej obecna sytuacja na rynku jest bardzo rozwojowa ponieważ panuje gorący okres konsolidacji. Najprawdopodobniej jeszcze w tym roku pozostaną cztery główne, niezależne podmioty, w tym nasza firma.  

A propos konsolidacji... Zechce pan scharakteryzować tendencje w płatnościach online?

Do niedawna wiodącym instrumentem płatniczym był wspomniany pay-by-link, inaczej nazywany „etransferem”. Ta forma jest w dalszym ciągu popularna i w zależności od segmentu ma od 20 do nawet 70 proc. udziału w rynku. Działa około czterdziestu kanałów bankowych, a jeśli dodamy banki spółdzielcze to prawie dwieście. Bardzo zauważalny jest jednak nieustanny rozwój segmentu płatności mobilnych i nic nie zapowiada, by miał on zwolnić. Spójrzmy chociażby na popularność Blika, który powstał zaledwie kilka lat temu, w 2018 r. miał około 20 proc. udziału, a w 2019 r. szacunki zakładają nawet 40-50 proc. – to mówi samo za siebie. 

Warto sobie przypomnieć, że prognoza firm badawczych sprzed kliku lat zakładała, że w 2020 r. bankowość mobilna prześcignie bankowość desktopową. Dziś wiemy, że nie do końca się sprawdziła bowiem w niektórych bankach stało się to już w 2018 r., czyli dwa lata wcześniej niż przewidywano. 

W ostatnim czasie obserwujemy też powstawanie nowych e-portfeli, takich jak Google Pay, Apple Pay i ewolucje już istniejących jak Masterpass czy Visa Checkout. Przyszłością jest wygodna płatność jednym kliknięciem „OneClick”, która zarówno przy pomocy Blika, karty i e-portfeli ułatwia szybką zapłatę jak przy płatności zbliżeniowej kartą czy telefonem w terminalu. Nasze wdrożenia pokazują, że dobra implementacja pozwala osiągnąć nawet 70-procentowy udział nowoczesnych płatności, jak Blik i już dziś zwiększyć tym samym zadowolenie klienta i sprzedaż.  

Jakie jest miejsce Tpay.com w branży?

Tpay.com jako niezależny gracz zwiększył swój udział w rozwoju rynku,  przez unikatowe wdrożenia. Jako pierwsi w Polsce i jedni z pierwszych w Europie wprowadziliśmy usługi Visa Checkout czy Google Pay dla naszych  merchantów, co zaktywizowało konkurencję. 

Kilka branż obsługujemy jako lider, ale oczywiście są i takie, w których sporo musimy jeszcze nadrobić. Segmentem rynku, w którym mamy silną pozycję jest branża bikesharingu czy carsharingu. Mamy zaszczyt od lat współpracować z liderem w dostarczaniu i obsłudze wypożyczalni rowerów miejskich na minuty Nextbike, czyli np. systemu Veturilo w Warszawie. To obszar, który obsługujemy od początku. Niezmiernie cieszymy się również z możliwości współpracy z liderem rynku carsharingu; naszym partnerem jest Traficar – podmiot dysponujący około dwoma tysiącami pojazdów w Polsce. Obsługujemy także liderów branży AGD i RTV oraz nowe branże, które dopiero wchodzą do świata on-line.

Świetnym przykładem naszych nowoczesnych wdrożeń jest obsługa Blika w aplikacji transportu miejskiego Jakdojade.pl, dzięki której można nie tylko znaleźć najkorzystniejszą dla nas trasę i preferowany środek transportu, ale także zakupić bilet na dany przejazd.

W najbliższych latach mamy nadzieję szybko rosnąć i rozwijać się także w innych segmentach rynku. W konsolidującej się branży planujemy znajdować swoje nisze – podchodzimy do tego bardzo skrupulatnie, przyglądamy się rynkowi, sprawdzamy gdzie pojawia się potencjał.

Tak np. powstała aplikacja na telefon Fastpass, dzięki której można przyjmować płatności Blikiem zamieniając telefon w terminal płatniczy (softPOS). Zastosowanie znalazła np. w korporacjach taksówkarskich. Za naszym pośrednictwem, Blikiem można zapłacić także w kantorze za zakup waluty czy kurierowi InPostu za przesyłkę pobraniową. 

Działamy profesjonalnie i staramy się być dobrym partnerem dla wszystkich naszych klientów, pomagać rozwijać ich biznes – to przecież jest także w naszym interesie. 

Wydaje się, że to nudny, żmudny biznes? 

To trudny biznes, bardzo sformalizowany. Za niespełnienie warunków ustawy o usługach płatniczych grożą poważne konsekwencje. Ten biznes to przede wszystkim bardzo wiele procedur i przepisów, których oczywiście nie można lekceważyć. Z drugiej strony rynek jest bardzo dynamiczny, ma w sobie duży potencjał, trzeba więc go obserwować, być aktywnym. To wyzwanie twórcze, intelektualne, kreatywne – słowem pasjonujące. Prowadzenie tego biznesu sprawia też dużą frajdę.

Przychodzą do nas różni przedsiębiorcy i mówią: potrzebujemy automatyzację płatności, bo wchodzimy na rynek z czymś nowym. Widzimy, że ktoś wpadł na interesujący pomysł sprzedaży w internecie, która ma szansę ułatwić życie milionom ludzi. To może być np. pomysł na zabukowanie zabiegu leczniczego, za który możemy zapłacić trzema kliknięciami, czy płatności cykliczne, umożliwiające zapłatę za przedszkole dziecka, bez konieczności pamiętania o tym regularnie. Takie możliwości zdecydowanie ułatwiają życie, a przecież właśnie po to jest technologia – by żyło się lepiej, jednocześnie oszczędzając cenny czas. 

Myślę, że przyszłościowym obszarem jest rynek płatności automatycznych/obciążeń w saldo rachunku. System sam dokona płatności za konsumenta informując go, że np. jutro pobierze z jego karty/konta daną kwotę na dany cel. 

W Stanach Zjednoczonych popularny jest np. abonament na dostawy kawy, wody i innych produktów kupowanych stale w gospodarstwie domowym czy firmie. System sam uzupełnia zapas i pobiera opłatę. Czyż to nie jest ciekawe?

Jaka jest przewaga konkurencyjna Tpay.com?

Jesteśmy firmą bardzo elastyczną, szybko podejmującą decyzje. Renomę naszej marki staramy się budować konsekwentnie przez dostarczanie wiedzy i najnowszych wdrożeń, zwiększających biznes naszych partnerów, a to sprawia, że zwracają się do nas największe firmy w swoich branżach. Tworzymy dla nich rozwiązania szyte na miarę, co na naszym rynku nie jest łatwe. Nasze priorytety to bezpieczeństwo (formalno-prawne, wynikające z licencji, wymogów technicznych, czyli kwestie certyfikacji, audytów systemów prowadzonych przez podmioty zewnętrzne), stabilność i transparentność działania, która również buduje zaufanie. Odpowiadamy za przepływ pieniędzy od konsumenta do naszego klienta i nie możemy sobie pozwolić na sytuację, w której klient będzie miał jakiekolwiek wątpliwości, czy może wysłać paczkę lub wykonać usługę. 

To, czy konsument łatwo przejdzie proces płatności on-line implikuje jego dalsze kroki. Czy porzuci koszyk wobec trudności przy finalizowaniu transakcji, czy przy kolejnych zakupach wróci do sprzedawcy etc. Jako integrator płatności jesteśmy ostatnim ogniwem w procesie zakupowym, ale dla mnie najważniejszym, aby cały ten proces zakończył się pomyślnie i przyjemnie dla kupującego. 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: MATERIAŁ PARTNERA

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu