Rynek pracy to priorytet

Adam Krasoń, prezes PwC na Polskę, Ukrainę i kraje bałtyckie
opublikowano: 03-01-2019, 22:00

Z moich doświadczeń z relacjami z międzynarodowymi firmami i licznych rozmów z menedżerami i właścicielami polskich przedsiębiorstw wynika, że szefowie firm w państwach Europy Środkowo-Wschodniej wśród najczęściej wymienianych wyzwań wymieniają „brak odpowiednio wykwalifikowanej kadry”. To jest autentyczne zagrożenie numer jeden w Polsce, Czechach, na Węgrzech czy w Rumunii.

Co roku nasze badania wśród prezesów, które nazywamy CEO Survey (tradycyjnie jego najnowsze wyniki będziemy publikować na światowym Forum Ekonomicznym w szwajcarskim Davos w styczniu 2019 r.) podkreśla w tym aspekcie naszą lokalną specyfikę. My — mam na myśli nasz cały region — pod względem uwypuklenia priorytetowego znaczenia tego czynnika jesteśmy unikatowi na całym świecie. W Stanach Zjednoczonych jedno z topowych wyzwań to dzisiaj „ataki hakerskie”, w Europie Zachodniej mowa jest o „ryzyku przeregulowania”, a w Azji najczęściej na spotkaniach zarządów wymienia się jako najpoważniejszą obawę „globalne konflikty handlowe”.

Adam Krasoń, prezes PwC na Polskę, Ukrainę i kraje bałtyckie
Zobacz więcej

Adam Krasoń, prezes PwC na Polskę, Ukrainę i kraje bałtyckie Fot. ARC

Wiem, że nie jest nam łatwo zmienić naszą polską optykę na spojrzenie szersze, ale chcąc nadążyć za naszymi rosnącymi międzynarodowymi aspiracjami, zastanówmy się w swoich firmach, czy jako zarządzający robimy wystarczająco dużo, by zniwelować lukę kompetencji wśród pracowników. Państwo i rząd ma tu też swoją oczywiście pierwszoplanową rolę. By utrzymać wzrost gospodarczy, powinniśmy nie tylko głośniej dyskutować o otwarciu naszego rynku pracy, ale realnie sugerować zmniejszanie jego administracyjnych i regulacyjnych niedoskonałości, bo nasza dynamika wzrostu PKB 4-5 proc. będzie wymagała przyciągnięcia co najmniej kilkuset tysięcy osób z zagranicy rocznie. Przy otwartym niemieckim rynku dla naszych przyjaciół z Ukrainy będzie to bardzo duże wyzwanie.

Przełom roku czasami sprzyja pesymistycznym założeniom. Dlatego dziś mało kto już zastanawia się, czy będzie spowolnienie gospodarcze. Raczej zadaje się częściej pytanie, kiedy ono nastąpi. Inwestycje prywatne w Polsce nadal nie rosną tak szybko, jak w przeszłości i tak jak powinny, a mimo to pojawiają się przepisy niesprzyjające wzrostowi optymizmu inwestycyjnego. Słyszę też często obawy, czy to nie końcowy okres cyklu koniunktury także w dojrzałych państwach strefy euro. Do tego powraca pytanie o wojnę handlową USA z Chinami. Nie mamy też pewności, co nam da poczucie równowagi na starym kontynencie i czy rzeczywiście uda się wyjść honorowo z pułapki, jaką jest brexit? Co prawda w takich dziedzinach jak fuzje i przejęcia nie widać, by wyżej wymienione wątpliwości hamowały tempo transakcji. Ich nawet przybywa i to nie tylko dlatego, że zagraniczni inwestorzy mają większy apetyt na krajowe spółki. Przybywa też chętnych do sprzedaży — i to takich, którzy bardziej przychylnym okiem patrzą na zagraniczny kapitał niż na rodzimych konkurentów. Sami dobrze wiemy, jak szybko nastroje mogą się zmienić. Gospodarka sobie poradzi, pamiętajmy jednak, że wchodzimy w okres intensywnych inwestycji w digitalizację i automatyzację procesów, które wymusić mogą zmianę paradygmatów. I to nie w Polsce, a w krajach Europy Zachodniej. Dotychczas korzystamy z arbitrażu płacowego, a dobra jakość za niższą cenę to nasz legendarny już atut. Jednak czy uda nam się bez dużych inwestycji wyjść wzmocnionym w starciu z rozwiązaniami Przemysłu 4.0 i cyfryzacją, która jest nieunikniona? I nie mówię tu wcale o jakieś odległej wizji science fiction. Teraz dotykając tego, co bliżej ciała — na przykład podatków — warto wskazać na znaczące zmiany krajobrazu kontroli skarbowych. Są widoczne w trzech obszarach.

Po pierwsze, 1,5 roku temu doszło do reformy administracji i utworzenia Krajowej Administracji Skarbowej. Po drugie, fiskus został wyposażony w dodatkowe możliwości dzięki uszczelnieniu systemu podatkowego — i w podatku VAT, i w dochodowym. Po trzecie, zmieniła się płaszczyzna kontroli: wcześniej rocznie było ich około 30 tys., często w podmiotach, w których wyegzekwowanie zaległości było praktycznie niemożliwe, np. w tzw. firmach słupach. Natomiast teraz fiskus trafniej dobiera podmioty do kontroli i w efekcie jest ich mniej, ale są bardziej efektywne, czyli rośnie liczba ustaleń w przeliczeniu na jedną kontrolę. Urząd korzysta z takich narzędzi jak JPK, z płatnych baz danych, centralizacji rejestrów, narzędzi IT, wsparcia banków itp. W efekcie ma zdecydowanie więcej wiedzy niż jeszcze 4-5 lat temu. Jeśli chodzi o liczby, to w 2016 r. przeprowadzono ok. 44 tys. kontroli, w 2017 r. około 23 tys., a w I połowie 2018 r. ponad 10 tys. Może wydawać się, że mamy do czynienia ze złagodzeniem podejścia, ale jest wręcz odwrotnie — efektywność fiskusa rośnie, o czym świadczą kwoty przypisów.

Wpływy z kontroli wyniosły w pierwszym półroczu 2017 około 3,2 mld zł, a w pierwszym półroczu 2018 około 3,9 mld zł. Widać zatem, że rośnie kwota w przeliczeniu na jedną kontrolę. Energia fiskusa przesuwa się w kierunku dużych firm, o czym zresztą świadczy coraz większa liczba komunikatów bieżących publikowanych przez spółki. Podejście administracji przejawia się też w tym, że coraz częściej wszczyna on postępowania karno-skarbowe, co oznacza, że pociągnięte zostają do odpowiedzialności również osoby, które odpowiadają za ewentualne naruszenia. Coraz więcej zagadnień skarbowych ma charakter sporny i część firm wszczyna spory. To wszystko może skutkować spadkiem zaufania biznesu do organów i administracji państwowej, a atrakcyjność inwestycyjna Polski, niestety może na tym w średnim terminie ucierpieć.

Jak ostatecznie będzie wyglądał 2019 r.? Liczę, że tradycyjnie będzie lepiej niż nasze spojrzenie z końca grudnia. W ubiegłorocznym wydaniu „Pulsu Biznesu” wskazywałem na rosnące ryzyko znacznego wzrostu inflacji. Okazało się, że byłem zbyt pesymistyczny.

Pewne jest dziś jednak, że wśród naszych klientów rośnie polaryzacja oczekiwań wobec globalnego, ale także polskiego wzrostu gospodarczego, coraz mniej prezesów i właścicieli firm uważa, że „wszystko pozostanie po staremu”.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Adam Krasoń, prezes PwC na Polskę, Ukrainę i kraje bałtyckie

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Gospodarka / Rynek pracy to priorytet