Rynek ubezpieczeń wytracił dynamikę

Łukasz Świerżewski
opublikowano: 2001-06-21 00:00

Rynek ubezpieczeń wytracił dynamikę

Badana przez Pentor na zlecenie Polskiej Izby Ubezpieczeń koniunktura w branży ubezpieczeniowej jest najgorsza od siedmiu kwartałów. Nastąpił duży spadek liczby i wartości nowo zawieranych umów. W ubezpieczeniach na życie gwałtownie wzrosła liczba klientów rezygnujących z wykupionych polis. W rezultacie ponad dwukrotnie — w stosunku do końca 2000 r. — pogorszyła się ocena sytuacji ekonomicznej firm.

Według pytanych przez Pentor 154 szefów placówek zakładów ubezpieczeń, koniunktura w ubezpieczeniach w I kwartale 2001 roku była najgorsza od prawie dwóch lat, czyli od czasu rozpoczęcia tego typu badań. Zmniejszył się także optymizm pracowników branży ubezpieczeniowej i nie oczekują oni gwałtownej poprawy sytuacji w pierwszej połowie 2001 roku.

Niska koniunktura

Wskaźnik koniunktury PIUPEN to średnia odpowiedzi na szczegółowe pytania dotyczące aktualnej i prognozowanej sprzedaży, szkodowości i kondycji finansowej obserwowanej w placówkach terenowych towarzystw ubezpieczeniowych. Teoretycznie skala oceny może się wahać od -100 do 100. Dotychczas utrzymywał się on na wysokim poziomie około 40 pkt, a w pierwszym kwartale 2001 spadł do 23,7 pkt. Szczególnie gwałtowny, bo niemal dwukrotny spadek nastrojów miał miejsce w towarzystwach życiowych. Po raz pierwszy od pięciu kwartałów koniunktura w tym segmencie ubezpieczeń była niższa niż na przeżywającym stagnację rynku majątkowym.

Mała sprzedaż

Niższa koniunktura objawia się głównie w spadku sprzedaży nowych polis. Ich liczba zmniejszyła się aż w 33 proc. badanych placówek, a wzrost zanotowało jedynie 29 proc. Spowodowało to spadek wartości zebranych składek niemal w 1/3 placówek towarzystw życiowych. Prognozy na przyszłość nadal są dość optymistyczne, choć znacznie gorsze niż trzy miesiące temu.

W porównaniu z ubezpieczeniami życiowymi, rynek majątkowy jest ustabilizowany. Choć nastroje są nieco gorsze niż w końcu 2000 roku, nadal w większości placówek notowany jest wzrost wartości pozyskiwanych składek. Nie spada też liczba nowych polis. Tu także jednak optymizm pracowników dotyczący przyszłości zmniejszył się w porównaniu z drugą połową 2000 roku.

Obok spadku sprzedaży w badaniu Pentora zwraca uwagę pogorszenie oceny sytuacji finansowej towarzystw. Jeszcze trzy miesiące temu wskaźnik oceny kondycji ekonomicznej placówek był ponad dwukrotnie wyższy.

Dużo rezygnacji

Badanie PIU i Pentora wskazuje, że pogorszenie kondycji finansowej placówek ubezpieczeniowych nie jest spowodowane wzrostem liczby i wartości odszkodowań, ale mniejszą sprzedażą, wzrastającą liczbą rezygnacji z polis i częstymi migracjami agentów z firmy do firmy.

W towarzystwach życiowych liczba osób rezygnujących z polis wzrosła w 49 proc. placówek, a zmniejszyła się tylko w 5 proc. Spółkom życiowym nie tylko trudno jest pozyskiwać nowych klientów, ale coraz więcej wysiłku muszą włożyć w utrzymanie dotychczasowych.

W towarzystwach majątkowych liczba rezygnacji z polis nie zmieniła się w porównaniu z 2000 rokiem.

Niewierni agenci

Przemieszczanie się agentów między towarzystwami jest tak powszechne, że PIU i Pentor poświęciły temu zjawisku oddzielne badanie. Okazuje się, że w I kwartale 2001 roku wzrost migracji pośredników odnotowano w 58 proc. placówek. Dotyczyło to zwłaszcza towarzystw życiowych. Przedstawiciele tych placówek aż w 32 proc. sygnalizowali znaczne nasilenie migracji agentów. Perspektywy na przyszłość również nie są dobre, ponieważ aż 53 proc. szefów wszystkich placówek przewiduje dalsze nasilenie tego zjawiska.

Winą za niewierność agentów badani przez Pentor szefowie placówek obarczają głównie towarzystwa, które stale podnoszą prowizje dla pośredników.

Okiem eksperta

Badanie koniunktury dotyczy krótkiego czasu. W takiej perspektywie rzeczywiście rynek ubezpieczeniowy dostał zadyszki. Widoczne jest to zwłaszcza w porównaniu z szybkim rozwojem dystrybucji przez sieć, który nastąpił w związku z reformą emerytalną w 1999 roku.

Obecnie wchodzimy w kolejny etap rozwoju rynku. Biznes ubezpieczeniowy trzeba zacząć prowadzić nowymi metodami. Potrzebne jest spokojne, bardziej analityczne podejście, koncentracja na jakości, nie na ilości i zmiana stosunku do klienta. Konieczna jest — i już następuje — weryfikacja strategii przez towarzystwa i większa kontrola kosztów. Rynek ubezpieczeniowy jest jednak nadal bardzo perspektywiczny — w Portugalii udział składki ubezpieczeniowej w PKB jest trzykrotnie wyższy niż w Polsce, nie mówiąc już o najbogatszych państwach UE. Zwiększona liczba rezygnacji z polis wynika z faktu, że część ubezpieczonych nie ma jeszcze zaspokojonych podstawowych potrzeb życiowych i siłą rzeczy przede wszystkim rezygnuje z polisy. Częste zmiany towarzystw przez agentów spowodowane są podnoszeniem przez niektóre zakłady prowizji i wywoływaniem wojny cenowej. Ostatnio zrobił tak Commercial Union. Takie działania są awanturnicze i szkodzą rynkowi, a w ostateczności głównie klientom. Powinny być piętnowane przez środowisko ubezpieczeniowe.

Mirosław Kowalski

prezes grupy Zurich

Możesz zainteresować się również: