Rynki wschodzące to świat dwóch prędkości

opublikowano: 16-02-2015, 00:00

Inwestowanie na emerging markets w coraz większym stopniu oznacza inwestowanie w Azji.

Spółki z tego kontynentu zwiększyły w ciągu siedmiu lat udział w benchmarkowym indeksie MSCI Emerging Markets z 46 do 60 proc., a z Ameryki Południowej skurczył się z 17 do 10 proc. Mapę na nowo narysował drastyczny spadek cen ropy naftowej, której kraje Ameryki Łacińskiej są eksporterami, a azjatyckie — importerami.

— Rynki wschodzące to świat dwóch prędkości, z Azją idącą w górę i resztą, które dołuje — komentuje Andrew Lister, zarządzający towarzystwa Advance Emerging Capital. Wśród dziesięciu najbardziej zyskownych akcji z MSCI Emerging Markets w ubiegłym roku znajduje się hongkońska Alibaba Pictures Group (zwyżka o 345 proc. po przeliczeniu na dolary) i Energy Absolut Public z Bangkoku (213 proc.).

Subindeks dla rynków azjatyckich zwyżkował 9 proc. przez ostatni rok, wobec 12-procentowego spadku subindeksu dla Ameryki Południowej oraz 9,1-procentowej przeceny wskaźnika dla regionu CEEMEA (Europa Wschodnia, w tym Polska, Bliski Wschód oraz Afryka). Krajowi inwestorzy, którzy chcieliby zarabiać na azjatyckich rynkach wschodzących, mogą próbować swoich sił, inwestując samodzielnie na wybranych giełdach. Trzeba się jedynie udać do biura maklerskiego, które taką usługę oferuje (np. DM PKO, DM BOŚ, DM BZ WBK).

Ta forma inwestycji wymaga jednak sporej wiedzy i grubszego portfela — progi wejścia nierzadko wynoszą nawet 25 tys. USD. Przyjaźniejszą formą jest zakup jednostek uczestnictwa funduszy. Większość krajowych TFI oferuje dostęp do produktów z ekspozycją na akcje z azjatyckich rynków wschodzących, z tym że część z nich koncentruje się na pojedynczym rynku (np. Metlife Akcji Chińskich i Azjatyckich, Investor Indie i Chiny), a inne celują w dany region świata (np. UniAkcje Daleki Wschód, ING Nowej Azji). Na jednostki uczestnictwa trzeba wydać od 100 do 1000 zł.

Alternatywą są ETF, czyli pasywne fundusze, których celem jest podążanie za wybranym indeksem giełdowym. W tym wypadku również trzeba mieć rachunek w domu maklerskim, który oferuje tego rodzaju produkty (np. Dif Broker, DM BOŚ).

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Kamil Zatoński, Jagoda Fryc, Bloomberg

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu