Rynki akcji na świecie zakończyły półrocze, które zapisze się w historii jako jedno z najgorszych. S&P500 spadł o 20 proc. i był to najsłabszy wynik od 1970 r. Nasdaq stracił jeszcze więcej, bo 30 proc., ze względu na negatywne skutki wzrostu stóp procentowych dla wycen technologicznych spółek.
– Spadek wycen wskaźnikowych akcji wziął się przede wszystkim z wyższych stóp procentowych i inflacji. Jeśli rentowność obligacji nie zacznie spadać i niwelować tym samym konsekwencje wzrostu premii za ryzyko inwestycji w akcje, związanego z obawami o recesję, to czeka nas dalszy spadek notowań na giełdzie - uważają stratedzy Goldmana Sachsa, którymi kieruje Christian Mueller-Glissmann.

Jego zdaniem inwestorzy zmienią mantrę TINA (ang. There Is No Alternative to equities - nie ma alternatywy dla akcji) na TARA (ang. There Is A Reasonable Alternative - jest sensowna alternatywa dla akcji).
Jak zaznacza, ponieważ banki centralne zajęte są walką z inflacją, to mogą mieć problem z łagodzeniem zmian w cyklu koniunkturalnym. Ekspert spodziewa się, że wyniki firm będą pod presją w drugiej połowie, bo marże przejdą test związany ze wzrostem cen i osłabieniem nastrojów konsumentów.
Stratedzy Bank of America uważają, że szok związany z nieuniknioną recesją dopiero zaczyna odbijać się na rynku. Obliczany przez bank wskaźnik nastrojów inwestorów od trzech tygodni jest w strefie skrajnie niedźwiedziej, a choć oczekiwania względem polityki pieniężnej Fedu szczytują, to oczekiwania inflacyjne jeszcze nie. Zarówno fundusze akcji, jak i obligacji doświadczyły odpływów w ostatnim tygodniu.
