Rząd boi się prania pieniędzy

Róża Romaniec
opublikowano: 2002-01-02 00:00

W Europie wydrukowano dotąd ponad 15,7 mld banknotów euro. Prawie co trzeci banknot euro drukowany jest w Niemczech.

Posługiwanie się markami jako środkiem płatniczym miało być możliwe do końca czerwca 2002 r. Handel sprzeciwiał się jednak prowadzeniu podwójnych kas aż przez pół roku, dlatego skrócono ten okres do dwóch miesięcy. Oznacza to, że do 28 lutego 2002 r. można w Niemczech robić zakupy płacąc zarówno w markach, jak i w euro. W tym czasie handel będzie akceptował starą walutę, jednak reszta będzie wydawana w euro. Od 1 marca marki będą przyjmowane już tylko w filiach Bundesbanku. Koszty, jakie handel oraz sektor bankowy musiały ponieść z tytułu wymiany waluty, szacuje się na kilkanaście miliardów euro. Dla przykładu: każdą z 44 tysięcy niemieckich filii bankowych zamiana waluty kosztuje średnio od 50 do 70 tys. EUR, łącznie ponad 3 mld EUR. Mimo to wszystkie banki deklarują, iż od własnych klientów nie będą pobierać opłat za usługę. Niemieckie organizacje konsumenckie spodziewają się jednak, że banki podwyższą wkrótce opłaty za inne usługi i w ten sposób przerzucą część kosztów na klienta.

Kosztowny okazał się również proces przestawienia na euro 2,5 miliona automatów, w których były wymieniane wrzutniki. Okazało się, że niektóre automaty mylą monetę 2 euro z tajlandzką monetą 10 bahtów, która odpowiada jedynie 0,25 euro.

Władza obawia się, że wymiana walut jest doskonałym momentem do prania brudnych pieniędzy. Wszelkie przypadki procederu były więc ostatnio uważnie śledzone. Bundesbank szacuje, że poza oszczędnościami zgromadzonymi na kontach bankowych Niemcy jeszcze w ubiegłym roku posiadali w gotówce około 100 mld DEM — były to zarówno prywatne oszczędności, jak i „nieoficjalne” środki małych i średnich firm.