Rząd łamie przyjęte ustalenia i terminy

Bartosz Krzyżaniak
opublikowano: 19-06-2006, 00:00

Związkowcy z OPZZ narzekają, że rząd ich lekceważy i grożą strajkami.

Pracodawcy też narzekają na zachowanie ekipy Kazimierza Marcinkiewicza.

Dziś przed południem premier Kazimierz Marcinkiewicz spotka się z przedstawicielami pracodawców i związków zawodowych. Dla partnerów społecznych będzie to „rozmowa ostatniej szansy”.

Partnerów musi być trzech

— Jeśli rząd nie zmieni postępowania, nie zacznie nas traktować poważnie, przystąpimy do ogólnopolskiej akcji protestacyjnej — zapowiada Jan Guz, przewodniczący Ogólnopolskiego Porozumienia Związków Zawodowych (OPZZ).

Nieczęsto się zdarza, że związkowcy mówią jednym głosem z pracodawcami. Tym razem rządowi udała się ta sztuka.

— Potrzebna jest męska rozmowa. Na pewno będzie twarda. To, jak zachowuje się rząd, jest nie do wytrzymania — twierdzi Andrzej Malinowski, prezydent Konfederacji Pracodawców Polskich.

Związkowcom z OPZZ nie podoba się to, że rząd nie chce z nimi rozmawiać i nie traktuje ich poważnie. Pracodawcy mają podobne odczucia.

— Oczekujemy, że w dialogu społecznym coś się zmieni — przyznaje Małgorzata Krzysztoszek, szefowa departamentu eksperckiego Polskiej Konfederacji Pracodawców Prywatnych Lewiatan.

Informuje, że w marcu w ramach komisji trójstronnej podpisane zostało porozumienie, zgodnie z którym partnerzy społeczni będą pracować nad umową społeczną. Każda strona miała przygotować propozycje tematów, które jej zdaniem powinny być przedmiotem dyskusji w komisji.

— Problem polega na tym, że zespoły się spotkały, strony związkowa i pracodawców przygotowały propozycje, jednak negocjować powinny trzy strony. A ze strony rządowej tylko ministerstwo pracy przedstawiło swoje stanowisko. Inne ministerstwa — nie, a obszary, których dotykamy, wychodzą poza kompetencje resortu pracy. Chcemy uświadomić premierowi, że jak się powiedziało w marcu „a”, czyli że będzie umowa społeczna, dobrze byłoby powiedzieć „b”, czyli zaproponować rządowe stanowisko — dodaje ekspert PKPP.

Zbierają siły

Tymczasem według Jana Guza, obecna sytuacja w kraju jest poważna.

— Polska stoi w obliczu zaostrzających się protestów społecznych wynikających z niekompetencji i arogancji postawy rządu, która w praktyce doprowadziła do załamania się dialogu społecznego między władzą a pracownikami wielu sektorów gospodarki i usług — uważa Jan Guz.

Szef OPZZ zwraca też uwagę, że rząd nie traktuje wszystkich związków zawodowych jednakowo.

— Rozmawia z Solidarnością, a nas lekceważy. Poza tym rząd łamie przyjęte ustalenia i terminy — dodaje Jan Guz.

Dziś konflikty społeczne trwają w większości branż, m.in. w służbie zdrowia, oświacie, nauce i kulturze, służbach mundurowych, sektorach bankowym, górnictwie, zbrojeniówce, energetyce, chemii ciężkiej, przemyśle stoczniowym, Polfach, transporcie i przemyśle cukrowniczym.

— Trafiają do nas e-maile z prośbami o wsparcie działań pracowników innych branż — przyznaje Andrzej Chwiluk, przewodniczący Związku Zawodowego Górników.

Mogą na nie liczyć.

— Przygotowujemy akcję protestacyjną. Chcemy zjednoczyć siły wszystkich organizacji zrzeszonych w OPZZ, wszystkich branż, bo rząd nie słucha pojedynczych grup — zapowiada Jan Guz.

Władze OPZZ nie chcą ujawnić, jak ma wyglądać akcja. Możliwe są strajki na terenie całego kraju, choć niewykluczone, że protestujący wyjdą na ulice.

— Bierzemy to pod uwagę. Jeśli dziś nasze głosy nie dotrą do głów rządzących, nie będziemy mieli innego wyjścia —uważa Jan Guz.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Bartosz Krzyżaniak

Polecane