Czytasz dzięki

Rząd nie pali się do e-pojazdów

opublikowano: 28-05-2017, 22:00

Kancelaria premiera i resort finansów nie chcą aut elektrycznych w swoich flotach. Fiskus jest też przeciwny otwarciu dla nich buspasów

Milion pojazdów z napędem elektrycznym na polskich drogach do 2025 r. — to wizja Krzysztofa Tchórzewskiego, ministra energii. Elektromobilność to także oczko w głowie wicepremiera Mateusza Morawieckiego. Jednak tzw. program elektromobilności, mimo że dopiero raczkuje, już zaczął się chwiać. Z opinii pojawiających się w uzgodnieniach międzyresortowych wynika, że w rządzie próżno szukać do niego entuzjazmu. Jest wręcz przeciwnie, a kolejne organy i instytucje, m.in. kancelaria premiera oraz resorty finansów i spraw zagranicznych, domagają się wyłączenia ich od obowiązku posiadania w swoich flotach co najmniej połowy pojazdów elektrycznych.

Leszek Skiba, wiceminister finansów, zdaje się wątpić w sukces rozwoju e-motoryzacji w Polsce prognozowany przez Krzysztofa Tchórzewskiego, ministra energii (z prawej).
Zobacz więcej

ROZDŹWIĘK W MF:

Leszek Skiba, wiceminister finansów, zdaje się wątpić w sukces rozwoju e-motoryzacji w Polsce prognozowany przez Krzysztofa Tchórzewskiego, ministra energii (z prawej). Marek Wiśniewski

Za, a nawet przeciw

Rozwój e-motoryzacji miał być jednym z gospodarczych priorytetów obecnego rządu. Opracowanie podwalin programu powierzono Ministerstwu Energii (ME), które pod koniec kwietnia 2017 r. przedstawiło projekt ustawy o elektromobilności i paliwach alternatywnych. Jego celem jest stworzenie ram prawnych dla budowy rynku, infrastruktury e-napędu (sieci ładowania) oraz wprowadzenie zachęt do kupowania e-aut przez obywateli i przedsiębiorców.

Zachętami mają być przede wszystkim zwolnienie e-aut z akcyzy oraz opłat za parkowanie, a także umożliwienie im poruszania się buspasami. Chcąc dać obywatelom dobry przykład, rząd i organy centralne miały wziąć na siebie pewne obowiązki w zakresie popularyzacji e-aut, a mianowicie posiadać odpowiednią ich liczbę w swoich flotach (docelowo przynajmniej 50 proc.). Art. 36 projektu ME wylicza organy które nie muszą spełniać tych wymagań (ramka).

Te „ulgi” w zasadzie miały objąć tylko służby specjalne. Co zadziwiające, wyłączenia od obowiązku posiadania ponad połowy e-pojazdów w swej flocie żąda… Ministerstwo Finansów, na którego czele stoi Mateusz Morawiecki, pomysłodawca rozwoju e-motoryzacji w Polsce. „MF proponuje dodanie szefa Krajowej Administracji Skarbowej [wiceminister finansów kierujący całym aparatem skarbowym — red.] do katalogu organów centralnych, które wyłącza się z obowiązku utrzymywania we flocie pojazdów w obsługujących te organy co najmniej 50 proc. pojazdów elektrycznych” — czytamy w piśmie Leszka Skiby, wiceministra finansów (z upoważnienia Mateusza Morawieckiego, ministra rozwoju i finansów), do Grzegorza Tobiszowskiego, wiceministra energii.

Argument jest lakoniczny: specyfika zadań aparatu skarbowego. Beata Kempa, szefowa kancelarii premiera, w piśmie do Krzysztofa Tchórzewskiego, ministra energii, także proponuje wyłączenie z tego obowiązku pojazdów użytkowanych w kancelarii. „W art. 36 nie uwzględniono uwarunkowań funkcjonowania niektórych organów administracji, takich jak np. szef KPRM. Kancelaria Prezesa Rady Ministrów nie posiada na swoim stanie majątkowym środków trwałych bazy transportowej, lecz korzysta głównie z usług transportowych instytucji gospodarki budżetowej — Centrum Obsługi Administracji Rządowej (COAR)”.

COAR (wcześniej Centrum Usług Wspólnych) świadczy obsługę transportową całej administracji rządowej (posiada ponad 80 pojazdów). Szefowa kancelarii podkreśla, że COAR ma osobowość prawną i „samodzielnie gospodaruje mieniem, kierując się zasadą efektywności oraz samofinansowania swojej działalności”.

Jej zdaniem, flota COAR nie powinna mieć obowiązku takiego przebudowania, aby e-auta stanowiły w niej ponad 50 proc. Z obowiązku posiadania określonej liczby aut elektrycznych chce być zwolniony także resort spraw zagranicznych. Renata Szczęch, wiceminister, argumentuje to tym, że MSZ „nie kupuje nowych samochodów na własne potrzeby, a jedynie korzysta z pojazdów wycofanych z placówek zagranicznych”.

MF wątpi w sukces

Resort finansów ma więcej zastrzeżeń do projektu elektromobilności. Nie podoba mu się m.in. pomysł pozwolenia prywatnym użytkownikom e-pojazdów, by poruszali się buspasami. „Nie jest zasadne wprowadzenie możliwości korzystania z buspasów przez pojazdy elektryczne. Dopuszczenie do poruszania się buspasami pojazdom elektrycznym spowoduje znaczne obciążenie buspasów, co wpłynie na utrudnienie ruchu pojazdów komunikacji zbiorowej” — napisał Leszek Skiba.

Najcięższego kalibru zarzuty MF wobec projektu ME dotyczą jednak kosztów programu. Wiceminister Skiba wytknął resortowi energii, że nie wskazuje konkretnie źródeł finansowania ani nie gwarantuje sukcesu programu. „Projekt przewiduje bardzo duże skutki dla sektora finansów publicznych, w tym budżetu państwa. Projekt ten tak jak inne nowatorskie przedsięwzięcia, obarczony jest ryzykiem wpisanym w samą jego istotę — jako zagadnienia dotyczącego zdarzeń przyszłych i niepewnych” — czytamy w stanowisku MF.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jarosław Królak

Polecane