Ministerstwo Energii (ME) przedstawiło wczoraj projekt ustawy o elektromobilności i paliwach alternatywnych. Jej celem jest stworzenie ram prawnych dla budowy rynku oraz infrastruktury e-napędu (sieci ładowania) oraz wprowadzenie atrakcyjnych zachęt do kupowania pojazdów z napędem elektrycznym (i gazowym) przez obywateli i firmy.

— Skutkiem tej ustawy ma być rozwój elektromobilności oraz stosowania takich paliw jak LNG i CNG. Projekt trafił do konsultacji społecznych i uzgodnień międzyresortowych.Chciałbym, by ustawa mogła wejść w życie od stycznia 2018 r. — mówi Michał Kurtyka, wiceminister energii. Projekt jest ważnym elementem rządowego „Planu na rzecz rozwoju elektromobilności”, którego celem jest rozwój produkcji aut o napędzie elektrycznym, wykreowania popytu w Polsce na takie samochody, zwiększenie bezpieczeństwa energetycznego i ochrony środowiska.
O skali ambicji rządu w tym zakresie świadczy to, że wicepremier Mateusz Morawiecki oczekuje, że do 2025 r. po polskich drogach będzie jeździło milion pojazdów elektrycznych. Pierwszym krokiem do realizacji planów jest projekt ustawy (założenia w ramce). Najważniejszymi dla obywateli zachętami do kupowania aut na prąd mają być: zwolnienie z akcyzy (więc niższa cena), darmowe parkowanie w strefach płatnych oraz pozwolenie na jazdę buspasami. Eksperci zgodnie uważają, że to zbyt skromne zachęty.
— Propozycje są ciekawe, lecz należałoby je traktować jako pierwszy krok. Możliwość jazdy buspasami czy darmowe parkowanie nie przekona indywidualnych klientów do kupna auta elektrycznego. Także zwolnienie z akcyzy niewiele pomoże, gdyż samochody elektryczne są sporo droższe niż spalinowe i nawet brak akcyzy tego nie zmieni. Skuteczną zachętą mogą być publiczne dopłaty, tak jak w wielu krajach Europy. Moim zdaniem, w Polsce taka dopłata powinna wynosić, w zależności od wielkości pojazdu, nawet do 5 tys. EUR. Dopiero wtedy można oczekiwać, że więcej osób będzie skłonnych kupić takie auto — mówi Piotr Dziwiszek, przedstawiciel Byd Auto w Polsce. Podobnie uważa Jakub Faryś, prezes Polskiego Związku Przemysłu Motoryzacyjnego.
— Brak akcyzy, opłat za parkowanie czy umożliwienie jazdy po buspasach to ciekawe propozycje, lecz niewystarczające z punktu widzenia kieszeni potencjalnego nabywcy pojazdu elektrycznego. Brak 3-procentowej akcyzy nie wpłynie istotnie na cenę takiego pojazdu, który nadal będzie wyraźnie droższy od pojazdu o napędzie spalinowym. Uważam, że skuteczną zachętą może być zwolnienie samochodów elektrycznych z podatku VAT — mówi Jakub Faryś. Wojciech Dziwisz, menedżer z ABB, także oczekuje większych zachęt.
— Przedstawione w projekcie ustawy są ważne, ale najważniejsze i najskuteczniejsze są programy dopłat oraz preferencyjnych kredytów. Rozumiem, że ten projekt jest tylko punktem wyjścia do programu dopłat, które przecież zakłada „Plan na rzecz rozwoju elektromobilności” — mówi Wojciech Dziwisz.
Argumenty resortu
Zwolnienie e-aut z podatku akcyzowego i opłat za parkowanie, prawo do jazdy buspasami, umożliwienie firmom korzystania z odpisu amortyzacyjnego do 30 tys. EUR, wprowadzenie stref zeroemisyjnych w miastach, mapa usług e-ładowania w aplikacji na telefony komórkowe, zwolnienie punktów ładowania z podatku od nieruchomości, niższe opłaty przyłączeniowe ładowarek do sieci, dotacje na budowę infrastruktury ładowania dla transportu publicznego.
Oczekiwania rządu
do 2025 r. co drugi pojazd floty administracji rządowej i centralnej ma mieć e-napęd do 2025 r. w gminach powyżej 50 tys. mieszkańców 30 proc. pojazdów ma być napędzanych prądem do 2028 r. w miastach 30 proc. autobusów ma mieć napęd elektryczny