Rząd odetnie gminy od parabanków

Nowelizacja ustawy o finansach publicznych, która ma zwiększyć bezpieczeństwo finansowe samorządów, zbliża się wielkimi krokami

W ciągu najbliższych tygodni projekt nowelizacji ustawy o finansach publicznych ma trafić pod obrady rządu, a następnie do Sejmu. Jego obecna wersja to efekt uzgodnień z samorządami, m.in. podczas obrad Komisji Wspólnej Rządu Samorządu Terytorialnego — zapewniają przedstawiciele Ministerstwa Finansów (MF).

Zobacz więcej

NIEBEZPIECZNE POŻYCZKI: Zgodnie z propozycją resortu finansów, którym kieruje Teresa Czerwińska, każdy samorząd, który planuje zadłużyć się w parabanku, będzie musiał uzyskać pozytywną opinię regionalnej izby obrachunkowej. Takie długi doprowadziły już do bankructwa gminę Ostrowice. Spłaci je rząd. Fot. Marek Wiśniewski

— Chcemy w praktyce umożliwić restrukturyzację zadłużenia jednostek samorządu terytorialnego [JST— red.], poprzez racjonalną spłatę długu innym długiem o niższym koszcie, lub też spłatę zadłużenia, jeśli samorząd ma okresowo wolne fundusze z innych rozliczeń, zaciągniętych zobowiązań czy też wygospodarowanych środków własnych — mówi Teresa Czerwińska, minister finansów.

To niejedyny cel zmiany przepisów.

— Chcemy wzmocnić mechanizmy prawne, które służą bezpieczeństwu finansowemu. Myślę o gminach, które zadłużają się w parabankach. Obserwujemy, że w tym segmencie samorządy też pozyskują kapitał, a przecież instrumenty, które służą zasilaniu finansowemu, pozyskiwane w takich instytucjach, mają skutki finansowe zbliżone do kredytów i pożyczek — dodaje Teresa Czerwińska.

Niebezpieczne długi

Choć gminy w Polsce rzadko mają problemy z wypłacalnością, nadal się to zdarza — zwłaszcza w mniejszych miejscowościach. Coraz częściej są klientami parabanków. Z danych departamentu finansów samorządu terytorialnego (MF) wynika, że obecnie 44 polskie samorządy mają w nich pożyczki na łączną kwotę 209 mln zł. Dług rośnie z roku na rok (na koniec 2016 r. wynosił 164 mln zł, dotyczył tylko 38 samorządów). Parabanki to ostatnia deska ratunku dla gmin, które przekroczyły bezpieczny poziom zadłużenia, a banki nie chcą więcej finansować ich zadań i inwestycji. Problem w tym, że oferowane przez niektóre instytucje pożyczki są nawet o ok. 20 proc. wyżej oprocentowane niż bankowe kredyty. Przestrogą dla lekkomyślnych samorządowców są Ostrowice. Po latach szukania sposobu naprawy budżetu pomorskiej gminy, której długi (obecnie blisko 50 mln zł) kilkakrotnie przekraczały dochody, rząd przejął jej zobowiązania (pisaliśmy o tym w maju w „Pulsie Biznesu”).

Samorząd nie byłby w stanie spłacić nawet pożyczki ratunkowej z budżetu państwa. Wkrótce gmina ma zostać zlikwidowana, a jej tereny wchłonięte przez okoliczne samorządy. Były wójt i skarbniczka usłyszeli prokuratorskie zarzuty.

— Czy przejęcie zobowiązań upadłej gminy przez skarb państwa to najlepsze rozwiązanie? Nie jestem przekonany — prawdopodobnie będziemy musieli poszukać lepszych — mówi Tomasz Robaczyński, podsekretarz stanu w Ministerstwie Finansów.

Inny przykład gminy na krawędzi to Rewal, którego władze również chętnie korzystały z oferty parabanków. Dwa lata temu gmina w ostatniej chwili dostała rządową pożyczkę na spłatę zobowiązań i uniknęła niewypłacalności (upadłość komunalna nie jest przewidziana przez polskie prawo).

Uszczelnianie budżetów

Proponowane przez resort zmiany dotyczą głównie art. 243 ustawy o finansach publicznych, czyli przepisów regulujących kwestię indywidualnego wskaźnika zadłużenia. Określa on maksymalny dopuszczalny poziom zadłużenia gminy w zależności od jej sytuacji ekonomicznej.

— Chcemy, aby przy wyliczaniu tego wskaźnika, po pierwsze — zobowiązania, które wywołują skutki ekonomiczne podobne do kredytów i pożyczek, były uwzględniane, a po drugie — podlegały tym samym ograniczeniom, które są nałożone na kredyty i pożyczki. Chcemy też, aby do wskaźnika wliczane były wszystkie wydatki na obsługę długu — mówi Teresa Czerwińska.

Kwestia sporna na linii rząd — samorządy, podczas konsultacji założeń projektu nowelizacji, dotyczyła głównie sprzedaży samorządowego majątku. Oferowanie gminnych działek na rynku jest jedną z form pozyskiwania kapitału do realizacji inwestycji. Samorządy uważają, że tego typu dochody powinny być wliczane do puli branej pod uwagę przy wyliczaniu indywidualnego wskaźnika zadłużenia. Ministerstwo jest innego zdania.

— Chcemy doprecyzować kwestię zadłużania się samorządów poprzez wyeliminowanie dochodów ze sprzedaży majątku przy liczeniu indywidualnego wskaźnika zadłużenia. Te dochody okresowo podwyższają zdolność do zadłużenia, ale, naszym zdaniem, powinny być traktowane jak incydentalne. W dłuższym horyzoncie czasowym zaburzają prawidłowe, stabilne liczenie wskaźnika — wyjaśnia Teresa Czerwińska.

Kolejna ważna zmiana dotyczy wydłużenia okresu branego pod uwagę przy obliczaniu wskaźnika zadłużenia. Obecnie to trzy lata, a ma być siedem.

— Trzyletni okres jest za krótki w kontekście zmieniającej się koniunktury. Planując w ten sposób, bierzemy pod uwagę dane albo ze słabszego, albo lepszego okresu — wyjaśnia Tomasz Robaczyński. Samorządowców nie w pełni to zadowala.

— Wydłużenie okresu do siedmiu lat działa stabilizująco na możliwości finansowe, ale nie zwiększa możliwości inwestycyjnych — uważa Barbara Sajnaj, skarbnik poznańskiego urzędu miasta.

Z wyliczeń Poznania wynika, że zmiany proponowane w nowelizacji nie wpłyną na wysokość indywidualnego wskaźnika zadłużenia miasta. Na koniec 2017 r. jego dług sięgał 1,2 mld zł, z czego prawie połowę stanowiły preferencyjne kredyty w EBI. Pozostała część zadłużenia — jak informuje Barbara Sajnaj — to kredyty komercyjne, zaciągnięte w bankach krajowych, oraz obligacje komunalne (280 mln zł). Skarbnik Poznania zwraca uwagę, że już teraz trzeba się zastanowić, jak miasta w przyszłości będą finansować inwestycje.

— Czas inaczej spojrzeć na inwestycje komunalne i możliwość ich kontynuowania w przyszłości. Przy 100 mln zł wydatków majątkowych budżetowi państwa samorządy muszą oddać 23 mln zł w formie VAT. O tyle więcej muszą pożyczyć w bankach. To oznacza dla nas mniejsze zdolności inwestycyjne na przestrzeni wielu lat — mówi Barbara Sajnaj.

Co z inwestycjami

Resort szacuje, że w wyniku nowelizacji możliwość spłaty i obsługi długu JST w 2020 r. zwiększy się w stosunku do obecnego stanu o około 1,6 mld zł.

— Zmiany przepisów związanych z finansami publicznymi muszą podążać za zmieniającym się otoczeniem społeczno- -gospodarczym — komentuje propozycje ministerstwa Klaudia Stelmaszczyk, zastępca prezesa Regionalnej Izby Obrachunkowej w Opolu, podkreślając, że izby brały udział w konsultacjach dotyczących projektu i popierają proponowane regulacje. Z drobnymi wyjątkami chwalą je również samorządowcy.

67,6 mld zł Tyle na koniec I kw. 2018 r. wynosiło łączne zadłużenie jednostek samorządu terytorialnego. Większość to obligacje i kredyty w bankach.

 

 

 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Aleksandra Rogala

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / Rząd odetnie gminy od parabanków