Rząd serwuje pasztety, sorry, pakiety

Jarosław Królak
opublikowano: 29-03-2007, 00:00

Rząd Jarosława Kaczyńskiego ewidentnie zamierza specjalizować się w rozmaitych pakietach służących zwiększaniu szczęśliwości polskich przedsiębiorców. Oprócz pakietu Kluski (raczej pakieciku) mamy więc kolejny — tym razem Piotra Woźniaka, ministra gospodarki.

Już wiadomo, że pakiet Kluski (skądinąd zacny biznesmen) to zbiór pobożnych życzeń i haseł, które niestety mają malutkie szanse na realizację. Już słychać głosy, że pan Kluska dał nazwisko niepewnej inicjatywie, a jego mit jest niecnie wykorzystywany przez obecny rząd. W sukurs malejącej z dnia na dzień propagandowej sile rażenia pakietu Kluski ruszył wczoraj minister Piotr Woźniak. Przypomniał, że już 9 miesięcy temu rząd przyjął program „Przedsiębiorca ma prawo”, którego celem jest naprawa systemu stanowienia prawa w Polsce. Przyznał jednak, że realizacja programu ma potrwać kilka lat (to samo mówi Kluska o swoim pakiecie). Bo ten rząd i Sejm niczego nie mogą szybciej zrobić? Ależ owszem i mamy tego wiele przykładów (vide: uchwalenie w parę dni ustawy o KRRiT). Jednak najpierw trzeba naprawdę chcieć.

Sęk w tym, że program Woźniaka ma służyć tylko badaniu biurokracji i wysmażeniu na koniec wytycznych dla rządu i parlamentu zmierzających do tego, aby projekt każdego aktu prawnego opatrzony był rzetelną oceną skutków regulacji dla przedsiębiorców i w ogóle gospodarki. Idea szlachetna i godna poklasku. Jednak minister z rozbrajającą szczerością dodał, że jego program nie będzie służył eliminacji bubli prawnych. To po co ta syzyfowa praca?

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jarosław Królak

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu