Rzeka kosmetyków płynie do Polski

Michalina Szczepańska
opublikowano: 17-10-2018, 22:00

Nowe marki ustawiają się w kolejce, a rynek, rzekomo nasycony, wciąż je chłonie. Rekordy bije Belgia, modny staje się Izrael

O ponad 11,3 proc. wzrósł w ubiegłym roku import kosmetyków, osiągając 2,3 mld EUR. Naszym najważniejszym partnerem od lat są Niemcy, ale inni czołowi gracze w importowych zestawieniach, czyli Francuzi i Belgowie, odnotowali jeszcze większy wzrost sprzedaży do Polski — odpowiednio o 12,8 i aż 138 proc. Belgijski wzrost startował wprawdzie z niższej bazy — z tego kierunku trafiły do nas kosmetyki za 159 mln EUR, a od zachodniego sąsiada za ponad cztery razy więcej. Dynamika jednak jest imponująca, a w dodatku… trudna do wytłumaczenia.

W drogeriach u naszych zachodnich sąsiadów nie sposób
znaleźć aż tylu marek, ile w Polsce. Nie powinno więc dziwić, że na tak otwarty
rynek zmierzają kolejne firmy — przekonuje branża.
Zobacz więcej

DO WYBORU, DO KOLORU:

W drogeriach u naszych zachodnich sąsiadów nie sposób znaleźć aż tylu marek, ile w Polsce. Nie powinno więc dziwić, że na tak otwarty rynek zmierzają kolejne firmy — przekonuje branża. Fot. Fotolia

— Przyznaję, że nie znam żadnych silnych belgijskich marek w branży kosmetycznej w Polsce. Świat jest jednak na tyle zglobalizowany, że może to być reeksport albo jednorazowy duży kontrakt jakiejś fabryki. Nie zmienia to faktu, że do Polski ciągną kolejni kosmetyczni gracze, bo — jak mało który zachodni rynek — wciąż jest otwarta na nowe marki, choć wydaje się, że nie ma na nie miejsca — przyznaje Henryk Orfinger, prezes firmy Dr Irena Eris.

Francuzi i inni

W kolejce na polskie półki czeka m.in. około 20 francuskich marek, których spotkania z partnerami biznesowymi organizuje ambasada. Obecnie Francuzi sprzedają nam produkty za 291 mln EUR.

— Rynek kosmetyków w Polsce rośnie — zyskuje na tym i produkcja lokalna, i import. Francja jest w dobrym położeniu, bo jest największym producentem na świecie, a zaufanie do francuskich marek jest duże — mówi Katarzyna Pietrowska z Business France Polska, działającego w ramach Ambasady Francji w Polsce.

Do Polski ciągną jednak również produkty z innych krajów.

— Prezentujemy klientom kilkadziesiąt nowych zagranicznych marek w skali roku. Liczba produktów i marek jest ogromna, ale rynek ciągle chłonie kolejne. Typowe drogerie to głównie średnia i niższa półka cenowa. Ostatnio był wielki boom na produkty azjatyckie, dziś zaczynamy dostrzegać szał na kosmetyki izraelskie, hiszpańskie, a także brytyjskie które, wbrew pozorom, są słabo dostępne w Polsce. Oznacza to, że również kraje europejskie mają u nas jeszcze sporo do ugrania — mówi Karolina Jędraszewska z Shiny Group, firmy znanej ze subskrypcyjnego modelusprzedaży, w ramach którego co miesiąc klientki otrzymują pudełka z kosmetykami.

Handel jest z gumy

Sęk w tym, że miejsca na półkach drogerii nie przybywa, a równolegle do szyldów z importu na półki pchają się kolejni lokalni producenci.

— Rynek nakręcają jednak dodatkowo nowe formaty sprzedaży — kolejne sklepy internetowe, a także monobrandowe salony stacjonarne. Niedawno np. pierwszy sklep w Polsce otworzył Pierre Fabre. Kolejna szansa dla francuskich marek to moda na kosmetyki naturalne i ekologiczne. Certyfikaty ma wielu francuskich producentów, a polscy dopiero się o nie starają — twierdzi Katarzyna Pietrowska.

— Rozwój sprzedaży internetowej pozwolił natomiast rozwinąć ogromną różnorodność na poziomie wyższej półki. Klientki chcą testować kolejne kosmetyki i są bardzo otwarte na nowości — zaznacza Karolina Jędraszewska.

— Duża marka wiele już nie ugra, ale mniejsze czy wręcz start-upy, które znalazły niszę i nie mają aspiracji dołączenia do czołówki, będą miały coś do powiedzenia w małej skali — uważa Henryk Orfinger. © Ⓟ

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Michalina Szczepańska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Wyniki spółek / Rzeka kosmetyków płynie do Polski