„Solidarność” branży chemicznej domaga się od rządu środków na program osłonowy w związku ze spodziewanymi redukcjami zatrudnienia w sektorze. Związkowcy chcą też utworzenia w ramach Komisji Trójstronnej zespołu do spraw przekształceń branży.
Krajowa Sekcja Przemysłu Chemicznego NSZZ Solidarność nie wierzy w powodzenie strategii dla branży chemicznej, jaką wiosną tego roku przyjął rząd. Ma być ona realizowana do 2010 r. i zakłada integrację produktową, a następnie prywatyzację powstałych w jej wyniku podmiotów. W konsolidacji mają uczestniczyć ZA Puławy, ZA Tarnów, ZA Kędzierzyn, ZCh Police, Zachem Bydgoszcz i Organika Sarzyna.
Stanowisko w tej sprawie NSZZ Solidarność skierowała m.in. do Leszka Millera, premiera rządu, oraz Wiesława Kaczmarka, ministra skarbu.
— Jesteśmy zaniepokojeni niektórymi założeniami strategii. Obawiamy się m.in. o losy pozostałej w zakładach infrastruktury. Nieprędko znajdą się chętni na jej zagospodarowanie. Poza tym jest to pierwszy taki program dla chemii od dłuższego czasu. Chcemy więc czynnie uczestniczyć w pracach nad nim — mówi Jerzy Wróbel, przewodniczący KSPCh NSZZ Solidarność.
Związkowcy Solidarności domagają się od rządu m.in. zapewnienia środków na program osłonowy dla osób zwalnianych z restrukturyzowanych przedsiębiorstw. Postulują też utworzenie w ramach Komisji Trójstronnej zespołu do spraw restrukturyzacji i prywatyzacji spółek sektora wielkiej syntezy chemicznej. MSP zapewnia, że realizacja programu rządowego nie powinna przyczynić się do masowych zwolnień. Z określeniem funduszy na ewentualne działania osłonowe trzeba będzie poczekać do czasu, aż Nafta Polska opracuje szczegóły strategii.
Związkowcy zarzucają rządowej strategii, że źródła finansowania przemian w sektorze, jakie przewiduje, są w większości mało realne. Trudności finansowe powodują, że spółkom chemii ciężkiej raczej trudno będzie liczyć na finansowanie inwestycji ze środków własnych, kredytów komercyjnych czy też na zainteresowanie tymi projektami inwestorów finansowych. Wiadomo, że niektórym firmom grozi upadłość. Tymczasem do 2010 roku sektor potrzebuje 33 mld zł na inwestycje. czyli około 4 mld zł rocznie. Trudno oczekiwać, żeby taka suma została zagwarantowana w budżecie państwa.


