Czytasz dzięki

S&P: gospodarka ma się świetnie

Polityka gospodarcza potrzebuje kontynuacji. Skoro udało się obrać właściwy kurs, to nie czas na eksperymenty — uważają eksperci Standard & Poor’s

Agencje ratingowe nie są skore do pochwał. Wolą wytykać błędy, niż głaskać po głowie i doceniać wyniki gospodarcze. Polska odstaje pod tym względem — coraz częściej dostaje laurki od analityków. Tym razem głos zabrała agencja Standard & Poor’s (S&P). — Polska gospodarka jest silnie zdywersyfikowana, a jej kondycja bardzo dobra — podkreśla Zeynep Holmes, dyrektor zarządzająca i regionalna S&P na Europę Wschodnią, Bliski Wschód i Afrykę. Jej zdaniem, nie ma sensu eksperymentowanie — trzeba podążać obraną ściężką. Ostatnio szlak wiódł do coraz niższego deficytu i długu oraz rosnącej konkurencyjności.

SIŁA RÓŻNORODNOŚCI:
SIŁA RÓŻNORODNOŚCI:
Polska gospodarka pozostaje mocno zdywersyfikowana i nie jest zależna tylko od jednego sektora. Dla porównania: w Czechach PKB wciąż jest mocno oparty na branży motoryzacyjnej, a w Rosji na energetycznej — mówi Zeynep Holmes z agencji ratingowej Standard & Poor’s.
Szymon Łaszewski

— Polityka gospodarcza, która była prowadzona przez ostatnie lata, powinna być kontynuowana. Ważne jest, żeby pozostawała stabilna i przewidywalna. Polska powinna dalej podążać tą drogą. Został już ustanowiony pewien standard, jeśli chodzi o zarządzanie gospodarcze, i nie oczekujemy, aby miało dojść do jakichś dramatycznych zmian w związku z wynikami wyborów — mówi ekspertka S&P.

W połowie drogi

Co tak bardzo doceniają eksperci agencji? Przedsiębiorców, którzy aktywnie napędzają wzrost PKB i w czasie kryzysu nie dali się pesymizmowi. Blisko trzy czwarte PKB nad Wisłą oparte jest na firmach.

— Mam tutaj na myśli nie tylko mikroi małe spółki, ale przede wszystkim aktywnie rozwijający się sektor spółek o średniej wielkości — zwraca uwagę Zeynep Holmes.

Dobre słowo należy się szczególnie eksporterom, którzy zwiększyli swój udział w europejskim rynku o jedną czwartą, mimo że większość naszych partnerów handlowych wpadła w recesję. Ponadto chociaż Polska to wciąż kraj rozwijający się, to mamy już wiele cech właściwych gospodarkom rozwiniętym.

— Istnieją jeszcze obszary do nadrobienia, szczególnie w zakresie wzrostu PKB per capita, a także rozwoju rynku kapitałowego i poprawy oferowanej przez niego przestrzeni do wykorzystania rynku długujako źródła finansowania gospodarki — mówi Zeynep Holmes.

To, co pozwala nam stać w jednym szeregu z najlepszymi, to zdaniem przedstawicielki S&P mocna pozycja w Unii Europejskiej z silnymi instytucjami demokratycznymi i stabilnym systemem prawnym. — Ta kombinacja powoduje, że Polska jest atrakcyjnym miejscem do robienia biznesu i inwestowania — mówi ekspertka S&P.

Więcej na głowę

Mimo tych peanów na cześć polskiej gospodarki agencja nadal jest dość powściągliwa, jeśli chodzi o podniesienie naszej oceny, i niczego nie obiecuje.

— Mamy pełną świadomość, że sprawy w Polsce idą w dobrym kierunku, dlategow lutym podnieśliśmy perspektywę ratingu. Obecna pozytywna perspektywa oznacza, iż istnieje jedna szansa na trzy, że rating może zostać podniesiony w ciągu najbliższych 12-18 miesięcy — uważa Zeynep Holmes. Samo szybkie tempo wzrostu PKB to wciąż za mało, żeby aspirować do wyższej ligii.

— Jednym z głównych czynników, na który patrzymy przy ratingu, jest PKB per capita. Dla Polski wartość ta wciąż jest znacznie niższa niż w grupie porównawczej — Czechy i Słowacja to gospodarki regionu o wyższym wskaźniku — wyjaśnia Zeynep Holmes. Dlatego nasz rating długoterminowy w walucie obcej to dzisiaj „A-”. Słowacy są piętro wyżej — mają „A”, a Czesi już nam uciekli i są na poziomie „AA-”.

OKIEM EKSPERTA
Emerytalne ryzyko

MATEUSZ SUTOWICZ, ekonomista Banku Millennium

Musieliśmy długo czekać, żeby agencje ratingowe patrzyły na nas przychylnym okiem, mimo że notowaliśmy dobre wyniki gospodarcze. Teraz mamy rok wyborczy, a jego specyfika jest taka, że pojawiają się dość kontrowersyjne obietnice i łatwo zaprzepaścić to, co się budowało latami. Ryzyko polityczne nie jest tak duże, żeby zagroziło naszemu ratingowi czy jego perspektywie, nawet gdyby doszło do zmiany politycznej warty — na co się zanosi. Jedynym elementem poważniejszego zagrożenia, które na pewno nie spotkałoby się z przychylnością agencji, jest niewątpliwie odwrócenie reformy emerytalnej, co w dłuższym okresie znów doprowadziłoby do zwiększenia wydatków budżetowych na emerytury.

OKIEM EKSPERTA
Emerytalne ryzyko

MATEUSZ SUTOWICZ, ekonomista Banku Millennium

Musieliśmy długo czekać, żeby agencje ratingowe patrzyły na nas przychylnym okiem, mimo że notowaliśmy dobre wyniki gospodarcze. Teraz mamy rok wyborczy, a jego specyfika jest taka, że pojawiają się dość kontrowersyjne obietnice i łatwo zaprzepaścić to, co się budowało latami. Ryzyko polityczne nie jest tak duże, żeby zagroziło naszemu ratingowi czy jego perspektywie, nawet gdyby doszło do zmiany politycznej warty — na co się zanosi. Jedynym elementem poważniejszego zagrożenia, które na pewno nie spotkałoby się z przychylnością agencji, jest niewątpliwie odwrócenie reformy emerytalnej, co w dłuższym okresie znów doprowadziłoby do zwiększenia wydatków budżetowych na emerytury.

 

 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Bartek Godusławski

Polecane