Są to bloki tematyczne w ramach czasowych...

Jacek Zalewski
24-08-2004, 00:00

Organ dochodzeniowy o najdłuższej nazwie nowoczesnej Europy — komisja śledcza do zbadania zarzutu nieprawidłowości w nadzorze MSP nad przedstawicielami skarbu państwa w spółce PKN Orlen SA oraz zarzutu wykorzystania służb specjalnych (d. UOP) do nielegalnych nacisków na organa wymiaru sprawiedliwości w celu uzyskania postanowień służących do wywierania presji na członków zarządu PKN Orlen — wystartował na ostro. Startu honorowego nie było, bo trudno za takowy uznać robocze posiedzenie z 24 lipca.

Komisja mozolnie rozwiązuje problemy proceduralne, których symbolem jest tytuł komentarza. Jednak najgłębszy stres członków wywołuje okoliczność, iż jest ona związana zakresem przedmiotowym określonym w uchwale o jej powołaniu. To właśnie na podstawie dosłownego odczytu tego zapisu rozmaite instytucje negatywnie odpowiadają na pisma o udostępnienie dokumentów. Na razie nie zanosi się na to, aby komisja stała się instytucją ciesząca się autorytetem. Postawa Kancelarii Prezydenta w sprawie książki wejść z trzech ostatnich lat czy też samego PKN Orlen w sprawie udostępnienia sejfów może okazać się zaraźliwa.

W nazwie komisji zapisane są dwa odrębne tematy. Wygląda na to, że śledczy posłowie będą poruszać się znacznie pewniej na ścieżce UOP-owskiej. I trudno się temu dziwić, albowiem nadzwyczajna komisja śledcza jest w praktyce poszerzoną kadrowo stałą komisją do spraw służb specjalnych. Zresztą z niej rekrutują się eksperci, symbolizujący władzę różnych ekip politycznych w rzekomo apolitycznym UOP — generał Bogdan Libera, pułkownik Zbigniew Nowek i pułkownik Jerzy Kucharenko. W wątku pierwszym, dotyczącym nadzoru właścicielskiego MSP, wychodzi cała komisyjna cienkość. Wczoraj posłowie odbierali jako zupełnie nowe informacje ministra Wiesława Kaczmarka o przyjęciu 24 września 2002 r. przez rząd Leszka Millera strategii dla przemysłu naftowego w Polsce — a przecież dokument ten jest od ponad dwóch lat ogólnie dostępny na stronach internetowych.

Największą sensacją wczorajszego dnia było zeznanie Kaczmarka, odnoszące się do Zbigniewa Siemiątkowskiego (patrz wektor u góry). Również w zaprzysiężonej formie potwierdzone zostały znane wcześniej informacje, iż prezydent Aleksander Kwaśniewski, premier Leszek Miller i doktor Jan Kulczyk zabawiali się 21 lutego 2002 r. w rozstawianie na szachownicy pionków, czyli rady nadzorczej Orlenu. Doktorowi, posiadającemu nieco ponad 5 proc. akcji, zamarzyła się rola figury na owej szachownicy — i nigdy Wiesławowi Kaczmarkowi nie darował, że minister mu przeszkodził.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jacek Zalewski

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Surowce / Są to bloki tematyczne w ramach czasowych...