Inwestorzy ciepło przyjęli przedstawione we wtorek zmiany w planie naprawczym luksemburskiego dewelopera. Na warszawskiej GPW kurs rósł nawet o ponad 10 proc., by dzień zakończyć zwyżką o 4,8 proc. Wczoraj emocje trochę opadły, ale i tak papiery Orco kończyły sesję nad kreską. Dziś natomiast odbędzie się kluczowe dla spółki spotkanie obligatariuszy, którzy głosować będą nad propozycjami restrukturyzacji zadłużenia spółki.
Brak zgody posiadaczy obligacji na nowe propozycje zarządu byłby dużym rozczarowaniem, zwłaszcza że już raz — kilka dni temu — jedna trzecia wierzycieli wyraziła niezadowolenie z warunków planu. Teraz przekonać ma ich obietnica zwiększenia łącznej wartości nominalnej nowych obligacji zamiennych z kwoty 120 do 150 mln EUR, a także obniżenie ceny zamiany z 15 do 13 EUR za akcję. Efektem jest zwiększenie liczby akcji, wynikające z potencjalnej zamiany z 8,6 do 11,4 mln papierów. Bez zmian pozostawiono natomiast propozycję emisji 11,4 mln akcji, za to skrócono okres ograniczenia zbywalności walorów z 18 do 3 miesięcy.
To, co wydaje się atrakcyjne dla obligatariuszy spółki (mają oni szansę odzyskać przynajmniej dwie trzecie tego, co jest im winne Orco), niekoniecznie musi być jednak kuszące dla posiadaczy akcji. Chodzi przede wszystkim o perspektywę dużego rozwodnienia akcjonariatu spółki. Liczba akcji, na jaką dzielić się będzie kapitał zakładowy, wzrośnie być może nawet czterokrotnie, do 45 mln, z niespełna 11 mln sztuk obecnie. Według obliczeń analityków Wood Co., konsekwencją wszystkich tych zmian będzie spadek wartości aktywów netto (tzw. NAV) przypadających na akcję z obecnych 15 EUR do 11,2. Najpopularniejszy przy ocenie deweloperów wskaźnik cena akcji do wartości aktywów netto (P/NAV) zwiększy się tym samym z 0,6 do 0,8. To mniej niż średnia w sektorze, tyle że Orco to spółka w giełdowym sektorze narażona na największe ryzyko niewypłacalności.
Na koniec czerwca deweloper dysponował niespełna 67 mln EUR gotówki, a jego dług netto (zadłużenie minus gotówka) przekraczał 1,5 mld EUR. To 83 proc. wartości portfela nieruchomości, jaki posiada spółka. W pierwszym półroczu koszty odsetkowe pochłonęły aż 41,7 mln EUR, a więc prawie cztery razy więcej niż wyniósł wynik EBITDA spółki. Dogadanie się z obligatariuszami i bankami w sprawie restrukturyzacji długów jest więc teraz sprawą kluczową. Sytuacja na rynku i jego perspektywy na razie nie pozwalają realnie myśleć o — z jednej strony — zwiększeniu obrotów czy sprzedaży aktywów, która mogłaby przynieść dopływ gotówki. Sprzedaż mieszkań idzie nieco lepiej, ale wciąż nie jest wystarczająca. Orco nie rozpocznie też na razie żadnych nowych inwestycji. Z najnowszego raportu firmy doradczej Cushman Wakefield można natomiast odczytać, że w segmencie biurowym dostrzegalne jest już niewielkie ożywienie, a pod koniec roku powinno dojść do kilku dużych transakcji. To na razie jednak tylko oczekiwania, do których należy podchodzić bardzo ostrożnie.

Inwestorzy ciepło przyjęli przedstawione we wtorek zmiany w planie naprawczym luksemburskiego dewelopera. Na warszawskiej GPW kurs rósł nawet o ponad 10 proc., by dzień zakończyć zwyżką o 4,8 proc. Wczoraj emocje trochę opadły, ale i tak papiery Orco kończyły sesję nad kreską. Dziś natomiast odbędzie się kluczowe dla spółki spotkanie obligatariuszy, którzy głosować będą nad propozycjami restrukturyzacji zadłużenia spółki.
Brak zgody posiadaczy obligacji na nowe propozycje zarządu byłby dużym rozczarowaniem, zwłaszcza że już raz — kilka dni temu — jedna trzecia wierzycieli wyraziła niezadowolenie z warunków planu. Teraz przekonać ma ich obietnica zwiększenia łącznej wartości nominalnej nowych obligacji zamiennych z kwoty 120 do 150 mln EUR, a także obniżenie ceny zamiany z 15 do 13 EUR za akcję. Efektem jest zwiększenie liczby akcji, wynikające z potencjalnej zamiany z 8,6 do 11,4 mln papierów. Bez zmian pozostawiono natomiast propozycję emisji 11,4 mln akcji, za to skrócono okres ograniczenia zbywalności walorów z 18 do 3 miesięcy.
To, co wydaje się atrakcyjne dla obligatariuszy spółki (mają oni szansę odzyskać przynajmniej dwie trzecie tego, co jest im winne Orco), niekoniecznie musi być jednak kuszące dla posiadaczy akcji. Chodzi przede wszystkim o perspektywę dużego rozwodnienia akcjonariatu spółki. Liczba akcji, na jaką dzielić się będzie kapitał zakładowy, wzrośnie być może nawet czterokrotnie, do 45 mln, z niespełna 11 mln sztuk obecnie. Według obliczeń analityków Wood Co., konsekwencją wszystkich tych zmian będzie spadek wartości aktywów netto (tzw. NAV) przypadających na akcję z obecnych 15 EUR do 11,2. Najpopularniejszy przy ocenie deweloperów wskaźnik cena akcji do wartości aktywów netto (P/NAV) zwiększy się tym samym z 0,6 do 0,8. To mniej niż średnia w sektorze, tyle że Orco to spółka w giełdowym sektorze narażona na największe ryzyko niewypłacalności.
Na koniec czerwca deweloper dysponował niespełna 67 mln EUR gotówki, a jego dług netto (zadłużenie minus gotówka) przekraczał 1,5 mld EUR. To 83 proc. wartości portfela nieruchomości, jaki posiada spółka. W pierwszym półroczu koszty odsetkowe pochłonęły aż 41,7 mln EUR, a więc prawie cztery razy więcej niż wyniósł wynik EBITDA spółki. Dogadanie się z obligatariuszami i bankami w sprawie restrukturyzacji długów jest więc teraz sprawą kluczową. Sytuacja na rynku i jego perspektywy na razie nie pozwalają realnie myśleć o — z jednej strony — zwiększeniu obrotów czy sprzedaży aktywów, która mogłaby przynieść dopływ gotówki. Sprzedaż mieszkań idzie nieco lepiej, ale wciąż nie jest wystarczająca. Orco nie rozpocznie też na razie żadnych nowych inwestycji. Z najnowszego raportu firmy doradczej Cushman Wakefield można natomiast odczytać, że w segmencie biurowym dostrzegalne jest już niewielkie ożywienie, a pod koniec roku powinno dojść do kilku dużych transakcji. To na razie jednak tylko oczekiwania, do których należy podchodzić bardzo ostrożnie.
Inwestorzy ciepło przyjęli przedstawione we wtorek zmiany w planie naprawczym luksemburskiego dewelopera. Na warszawskiej GPW kurs rósł nawet o ponad 10 proc., by dzień zakończyć zwyżką o 4,8 proc. Wczoraj emocje trochę opadły, ale i tak papiery Orco kończyły sesję nad kreską. Dziś natomiast odbędzie się kluczowe dla spółki spotkanie obligatariuszy, którzy głosować będą nad propozycjami restrukturyzacji zadłużenia spółki.
Brak zgody posiadaczy obligacji na nowe propozycje zarządu byłby dużym rozczarowaniem, zwłaszcza że już raz — kilka dni temu — jedna trzecia wierzycieli wyraziła niezadowolenie z warunków planu. Teraz przekonać ma ich obietnica zwiększenia łącznej wartości nominalnej nowych obligacji zamiennych z kwoty 120 do 150 mln EUR, a także obniżenie ceny zamiany z 15 do 13 EUR za akcję. Efektem jest zwiększenie liczby akcji, wynikające z potencjalnej zamiany z 8,6 do 11,4 mln papierów. Bez zmian pozostawiono natomiast propozycję emisji 11,4 mln akcji, za to skrócono okres ograniczenia zbywalności walorów z 18 do 3 miesięcy.
To, co wydaje się atrakcyjne dla obligatariuszy spółki (mają oni szansę odzyskać przynajmniej dwie trzecie tego, co jest im winne Orco), niekoniecznie musi być jednak kuszące dla posiadaczy akcji. Chodzi przede wszystkim o perspektywę dużego rozwodnienia akcjonariatu spółki. Liczba akcji, na jaką dzielić się będzie kapitał zakładowy, wzrośnie być może nawet czterokrotnie, do 45 mln, z niespełna 11 mln sztuk obecnie. Według obliczeń analityków Wood Co., konsekwencją wszystkich tych zmian będzie spadek wartości aktywów netto (tzw. NAV) przypadających na akcję z obecnych 15 EUR do 11,2. Najpopularniejszy przy ocenie deweloperów wskaźnik cena akcji do wartości aktywów netto (P/NAV) zwiększy się tym samym z 0,6 do 0,8. To mniej niż średnia w sektorze, tyle że Orco to spółka w giełdowym sektorze narażona na największe ryzyko niewypłacalności.
Na koniec czerwca deweloper dysponował niespełna 67 mln EUR gotówki, a jego dług netto (zadłużenie minus gotówka) przekraczał 1,5 mld EUR. To 83 proc. wartości portfela nieruchomości, jaki posiada spółka. W pierwszym półroczu koszty odsetkowe pochłonęły aż 41,7 mln EUR, a więc prawie cztery razy więcej niż wyniósł wynik EBITDA spółki. Dogadanie się z obligatariuszami i bankami w sprawie restrukturyzacji długów jest więc teraz sprawą kluczową. Sytuacja na rynku i jego perspektywy na razie nie pozwalają realnie myśleć o — z jednej strony — zwiększeniu obrotów czy sprzedaży aktywów, która mogłaby przynieść dopływ gotówki. Sprzedaż mieszkań idzie nieco lepiej, ale wciąż nie jest wystarczająca. Orco nie rozpocznie też na razie żadnych nowych inwestycji. Z najnowszego raportu firmy doradczej Cushman Wakefield można natomiast odczytać, że w segmencie biurowym dostrzegalne jest już niewielkie ożywienie, a pod koniec roku powinno dojść do kilku dużych transakcji. To na razie jednak tylko oczekiwania, do których należy podchodzić bardzo ostrożnie.
Inwestorzy ciepło przyjęli przedstawione we wtorek zmiany w planie naprawczym luksemburskiego dewelopera. Na warszawskiej GPW kurs rósł nawet o ponad 10 proc., by dzień zakończyć zwyżką o 4,8 proc. Wczoraj emocje trochę opadły, ale i tak papiery Orco kończyły sesję nad kreską. Dziś natomiast odbędzie się kluczowe dla spółki spotkanie obligatariuszy, którzy głosować będą nad propozycjami restrukturyzacji zadłużenia spółki.
Brak zgody posiadaczy obligacji na nowe propozycje zarządu byłby dużym rozczarowaniem, zwłaszcza że już raz — kilka dni temu — jedna trzecia wierzycieli wyraziła niezadowolenie z warunków planu. Teraz przekonać ma ich obietnica zwiększenia łącznej wartości nominalnej nowych obligacji zamiennych z kwoty 120 do 150 mln EUR, a także obniżenie ceny zamiany z 15 do 13 EUR za akcję. Efektem jest zwiększenie liczby akcji, wynikające z potencjalnej zamiany z 8,6 do 11,4 mln papierów. Bez zmian pozostawiono natomiast propozycję emisji 11,4 mln akcji, za to skrócono okres ograniczenia zbywalności walorów z 18 do 3 miesięcy.
To, co wydaje się atrakcyjne dla obligatariuszy spółki (mają oni szansę odzyskać przynajmniej dwie trzecie tego, co jest im winne Orco), niekoniecznie musi być jednak kuszące dla posiadaczy akcji. Chodzi przede wszystkim o perspektywę dużego rozwodnienia akcjonariatu spółki. Liczba akcji, na jaką dzielić się będzie kapitał zakładowy, wzrośnie być może nawet czterokrotnie, do 45 mln, z niespełna 11 mln sztuk obecnie. Według obliczeń analityków Wood Co., konsekwencją wszystkich tych zmian będzie spadek wartości aktywów netto (tzw. NAV) przypadających na akcję z obecnych 15 EUR do 11,2. Najpopularniejszy przy ocenie deweloperów wskaźnik cena akcji do wartości aktywów netto (P/NAV) zwiększy się tym samym z 0,6 do 0,8. To mniej niż średnia w sektorze, tyle że Orco to spółka w giełdowym sektorze narażona na największe ryzyko niewypłacalności.
Na koniec czerwca deweloper dysponował niespełna 67 mln EUR gotówki, a jego dług netto (zadłużenie minus gotówka) przekraczał 1,5 mld EUR. To 83 proc. wartości portfela nieruchomości, jaki posiada spółka. W pierwszym półroczu koszty odsetkowe pochłonęły aż 41,7 mln EUR, a więc prawie cztery razy więcej niż wyniósł wynik EBITDA spółki. Dogadanie się z obligatariuszami i bankami w sprawie restrukturyzacji długów jest więc teraz sprawą kluczową. Sytuacja na rynku i jego perspektywy na razie nie pozwalają realnie myśleć o — z jednej strony — zwiększeniu obrotów czy sprzedaży aktywów, która mogłaby przynieść dopływ gotówki. Sprzedaż mieszkań idzie nieco lepiej, ale wciąż nie jest wystarczająca. Orco nie rozpocznie też na razie żadnych nowych inwestycji. Z najnowszego raportu firmy doradczej Cushman Wakefield można natomiast odczytać, że w segmencie biurowym dostrzegalne jest już niewielkie ożywienie, a pod koniec roku powinno dojść do kilku dużych transakcji. To na razie jednak tylko oczekiwania, do których należy podchodzić bardzo ostrożnie.
Inwestorzy ciepło przyjęli przedstawione we wtorek zmiany w planie naprawczym luksemburskiego dewelopera. Na warszawskiej GPW kurs rósł nawet o ponad 10 proc., by dzień zakończyć zwyżką o 4,8 proc. Wczoraj emocje trochę opadły, ale i tak papiery Orco kończyły sesję nad kreską. Dziś natomiast odbędzie się kluczowe dla spółki spotkanie obligatariuszy, którzy głosować będą nad propozycjami restrukturyzacji zadłużenia spółki.
Brak zgody posiadaczy obligacji na nowe propozycje zarządu byłby dużym rozczarowaniem, zwłaszcza że już raz — kilka dni temu — jedna trzecia wierzycieli wyraziła niezadowolenie z warunków planu. Teraz przekonać ma ich obietnica zwiększenia łącznej wartości nominalnej nowych obligacji zamiennych z kwoty 120 do 150 mln EUR, a także obniżenie ceny zamiany z 15 do 13 EUR za akcję. Efektem jest zwiększenie liczby akcji, wynikające z potencjalnej zamiany z 8,6 do 11,4 mln papierów. Bez zmian pozostawiono natomiast propozycję emisji 11,4 mln akcji, za to skrócono okres ograniczenia zbywalności walorów z 18 do 3 miesięcy.
To, co wydaje się atrakcyjne dla obligatariuszy spółki (mają oni szansę odzyskać przynajmniej dwie trzecie tego, co jest im winne Orco), niekoniecznie musi być jednak kuszące dla posiadaczy akcji. Chodzi przede wszystkim o perspektywę dużego rozwodnienia akcjonariatu spółki. Liczba akcji, na jaką dzielić się będzie kapitał zakładowy, wzrośnie być może nawet czterokrotnie, do 45 mln, z niespełna 11 mln sztuk obecnie. Według obliczeń analityków Wood Co., konsekwencją wszystkich tych zmian będzie spadek wartości aktywów netto (tzw. NAV) przypadających na akcję z obecnych 15 EUR do 11,2. Najpopularniejszy przy ocenie deweloperów wskaźnik cena akcji do wartości aktywów netto (P/NAV) zwiększy się tym samym z 0,6 do 0,8. To mniej niż średnia w sektorze, tyle że Orco to spółka w giełdowym sektorze narażona na największe ryzyko niewypłacalności.
Na koniec czerwca deweloper dysponował niespełna 67 mln EUR gotówki, a jego dług netto (zadłużenie minus gotówka) przekraczał 1,5 mld EUR. To 83 proc. wartości portfela nieruchomości, jaki posiada spółka. W pierwszym półroczu koszty odsetkowe pochłonęły aż 41,7 mln EUR, a więc prawie cztery razy więcej niż wyniósł wynik EBITDA spółki. Dogadanie się z obligatariuszami i bankami w sprawie restrukturyzacji długów jest więc teraz sprawą kluczową. Sytuacja na rynku i jego perspektywy na razie nie pozwalają realnie myśleć o — z jednej strony — zwiększeniu obrotów czy sprzedaży aktywów, która mogłaby przynieść dopływ gotówki. Sprzedaż mieszkań idzie nieco lepiej, ale wciąż nie jest wystarczająca. Orco nie rozpocznie też na razie żadnych nowych inwestycji. Z najnowszego raportu firmy doradczej Cushman Wakefield można natomiast odczytać, że w segmencie biurowym dostrzegalne jest już niewielkie ożywienie, a pod koniec roku powinno dojść do kilku dużych transakcji. To na razie jednak tylko oczekiwania, do których należy podchodzić bardzo ostrożnie.