Czytasz dzięki

Saipem wraca do polskiego gazu

Wykonawca, który z opóźnieniem wybudował terminal LNG w Świnoujściu, ułoży na dnie Bałtyku gazociąg Baltic Pipe.

Z zaskakującą pompą poinformowano w poniedziałek Polaków o wyborze włoskiej firmy Saipem do prac związanych z ułożeniem gazociągu Baltic Pipe na dnie Morza Bałtyckiego. Opinia publiczna przywykła do tego, że o kamieniach milowych tego projektu informowali dotychczas Piotr Naimski, pełnomocnik rządu ds. strategicznej infrastruktury energetycznej, oraz Tomasz Stępień, prezes państwowego Gaz-Systemu, inwestora projektu. W poniedziałek do tego grona dołączył prezydent Andrzej Duda.

PREZYDENT I RURA:
PREZYDENT I RURA:
Na pięć dni przed wyborami prezydenckimi Andrzej Duda, prezydent RP, wziął udział w ogłoszeniu umowy z Saipemem, zakładającej udział włoskiej firmy w budowie Baltic Pipe. Inwestorem projektu jest Gaz-System (zarządzany przez Tomasza Stępnia), a nadzoruje go Piotr Naimski, pełnomocnik rządu ds. energetycznej infrastruktury strategicznej (z prawej).
fot Eliza Rdzikowska-Białobrzeska-kprp

Komplet umów już jest

Wspólnie ogłosili, że umowa Gaz-Systemu z włoską firmą Saipem została podpisana przed majowym weekendem, ale oficjalne komunikaty zostały opublikowane dopiero w poniedziałek o świcie. Wartość kontraktu to około. 280 mln euro, a planowaną datą oddania gazociągu do eksploatacji jest październik 2022 r. Piotr Naimski podkreślił, że gaz z szelfu norweskiego popłynie nową trasą już 1 października 2022 r.

— Mamy już zakontraktowanych wszystkich głównych wykonawców i dostawców niezbędnych do rozpoczęcia budowy gazociągu łączącego wybrzeża Danii i Polski — mówił Tomasz Stępień.

Pierwsze prace, za które będzie odpowiadać Saipem, ruszą w drugiej połowie roku. Obejmą m.in. przygotowanie placów budowy w miejscach lądowania gazociągu w Polsce i w Danii oraz rozpoczęcie prac budowlanych związanych z budową mikrotuneli. W drugim półroczu spodziewany jest także początek aktywności na morzu. Układanie gazociągu rozpocznie się latem 2021 r. Baltic Pipe to flagowa inwestycja energetyczna obecnego rządu. Ma umożliwić Polsce import gazu ze złóż norweskich przez Danię.

Włoska robota w LNG

Saipem jest firmą doskonale znaną w polskiej branży energetyczno-gazowej, choć skojarzenia polityków PiS z nią nie najlepsze. Firma była wykonawcą terminalu LNG w Świnoujściu, którego oddanie opóźniło się o grubo ponad rok. Nie była to tylko jej wina. Najpierw inwestor, Polskie LNG, zasłaniał się m.in. bankructwem jednego z wykonawców, czyli budowlanej firmy PBG, jednocześnie Najwyższa Izba Kontroli uznała, że winna jest niewłaściwa praca Gaz-Systemu i Polskiego LNG, a także nieskuteczny nadzór ministerstw.

Potem wybuchł konflikt z Włochami, ponieważ nie chcieli oddać terminalaw, jeśli nie dostaną wyższego wynagrodzenia. Ostatecznie aneks został podpisany, a budowa dokończona. Postawa Saipemu budziła emocje. W 2015 r. Joachim Brudziński, polityk PiS, mówił, że Saipem „już nieraz dał dowody, że nie zależy mu na szybkim ukończeniu inwestycji” (cytat z „Rzeczpospolitej”). Eksperci zastanawiali się zaś, jak silne interesy łączą Saipem z Gazpromem oraz czy to właśnie może być przyczyną opóźnień w realizacji terminala.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Magdalena Graniszewska

Polecane